Transmisja telewizyjna wydarzenia została przerwana, co podkreśliło skalę żałoby związanej z jego nagłym odejściem.
Stanisław Joachim Sojka (znany jako Stanisław Soyka) urodził się 26 kwietnia 1959 r. w Żorach. Był utalentowanym multiinstrumentalistą: pianistą, gitarzystą, skrzypkiem, wokalistą jazzowym i popowym, a także kompozytorem oraz aranżerem. Już w wieku siedmiu lat śpiewał w chórze sopranów i rozpoczął edukację muzyczną, m.in. w Gliwicach i Katowicach. Jako 23-latek zadebiutował na prestiżowym festiwalu Jazz Jamboree
Zaistniał na scenie jazzowej w latach 70. i 80., współpracując z zespołami Extra Ball, big-bandem Puls, Michałem Urbaniakiem, Wojciechem Karolakiem i innymi artystami jazzowymi. Debiutancki album "Blublula" z 1981 r. przyniósł mu uznanie krytyków. W latach 90. Soyka odniósł znaczący sukces komercyjny dzięki takim przebojom jak „Tolerancja (na miły Bóg)”, „Cud niepamięci”, „Tak jak w kinie”. Album Acoustic (1991) był fenomenem wydawniczym, a Neopositive (1992) przyniósł hit „Tolerancja” i nagrodę Bursztynowego Słowika. Wydał też muzykę do poezji: „Sonety Shakespeare”, „Tryptyk rzymski” (muzyka do papieskiego poematu), oraz projekty chóralne i religijne.
Soyka był określany jako artysta wszechstronny i poszukujący. Nazywany „człowiekiem orkiestrą”, łączył jazz, pop, liryczną poezję śpiewaną i muzykę klasyczną. Jego głos i emocjonalne interpretacje szczególnie wyróżniały jego twórczość. Utwór Tolerancja stał się symbolem epoki, a cały dorobek Soyki ukształtował kanon polskiej muzyki.
Media zgodnie określiły Soykę jako jednego z najwybitniejszych artystów polskiej kultury. Jego śmierć wstrząsnęła środowiskiem – przerwanie transmisji festiwalu i lawina wspomnień w mediach społecznościowych to tylko część reakcji.
Stanisław Soyka pozostawił po sobie niezapomniany ślad: jako twórca nie tylko przebojów, ale inicjator nowatorskich podejść do muzyki, łączący różnorodne mody i style. Jego śmierć nie tylko odebrała Polsce wychowawcę kultury, ale też moment, który pozwala zatrzymać się i docenić jego dziedzictwo.
Fot. Alina Zienowicz Ala z
Komentarze