Po kawie pracujemy wydajniej, a zmęczenie oddala się o parę chwil. W dodatku jej smak… niezastąpiony! Czy coś tak wspaniałego może być cichym zabójcą? Czy ten napój faktycznie szkodzi?
Przekonanie, że kawa powoduje nadciśnienie, głęboko się w nas zakorzeniło. Okazuje się jednak, że picie kawy samo w sobie nie zwiększa ryzyka nadciśnienia. Co innego, gdy występuje w parze z paleniem papierosów, stresem, nadwagą czy innymi elementami niezdrowego stylu życia.
Fakt – kawa w niewielkim stopniu podwyższa ciśnienie krwi. Pobudza w ten sposób między innymi funkcjonowanie naszych mózgów, jelit czy też serca. Odpowiedzialna jest za to kofeina oraz jej metabolity, czyli w dużym skrócie produkty, które powstają po jej strawieniu. Substancje te zwiększają wydzielanie niektórych hormonów, poprawiających w efekcie nasz nastrój i naszą pamięć. Hormony te także usuwają zmęczenie. Mięśnie też mogą wtedy lepiej funkcjonować, na przykład podczas wysiłku fizycznego. Mimo tych zalet, pamiętajmy o zasadzie, by na czczo unikać czarnej kawy, która może podrażnić nam żołądek. Zabielmy ją śmietanką, mlekiem lub przed poranną kawą nie rezygnujmy z pożywnego śniadania.
Od lat przypisuje się kawie dużo większy wpływ na wzrost ciśnienia niż ma to miejsce w rzeczywistości. Co ciekawe, osoby, które cierpią na nadciśnienie, a kawę piją sporadycznie – powinni całkowicie z niej zrezygnować. Te, które dostarczają ją regularnie do organizmu, nie muszą sobie odmawiać. Zaskakujące jest, że u osób, które piją kawę codziennie, wzrost ciśnienia nie następuje.
Nie dajmy się zwariować – stres przy odstawianiu ulubionej używki bardziej może wpłynąć na wzrost ciśnienia, niż te dwie niewinne filiżanki. Z drugiej strony, jeśli cierpimy na nadciśnienie, a kawę pijemy raz na tydzień, odstawmy ją. Korzystajmy, ale z głową.
Agnieszka Długosz
(agnieszka.dlugosz@dlalejdis.pl)
Fot. sxc.hu
Komentarze