Zdjęcia żołnierzy stojących przed supermarketami nie są fotomontażem. Hiszpańskie wojsko rzeczywiście pojawiło się przy sklepach w Ceucie po masowym przekroczeniu granicy z Marokiem. Sposób przedstawiania tych wydarzeń w krótkich filmach bywa jednak uproszczony i może sugerować, że podobną operację przeprowadzono na terenie całej Hiszpanii.
Tak się nie stało. Działania prowadzono w Ceucie, czyli hiszpańskim mieście autonomicznym położonym w północnej Afryce, przy granicy z Marokiem.
Obecność żołnierzy przy sklepach potwierdzają zarówno hiszpańskie media, jak i materiały agencji Reuters. Na jednym ze zdjęć wykonanych 1 sierpnia widać wojskowego przed supermarketem zabezpieczanym przez hiszpańskich żołnierzy.
Dziennik „El País” informował, że wojskowi pilnowali wejść do dużych supermarketów, aby nie dopuścić do gwałtownego naporu tłumu. Przed sklepami i punktami sprzedaży tworzyły się kolejki, jednak według relacji gazety w mieście stopniowo powracał spokój.
Lokalny portal Ceuta al Día opisywał natomiast, że praktycznie wszystkie sklepy i supermarkety były zamknięte. Jeden z marketów sieci Mercadona działał pod wojskową ochroną, aby mieszkańcy mogli kupić podstawowe produkty.
Wojska nie skierowano wyłącznie do ochrony sklepów. Hiszpański rząd zdecydował o użyciu sił zbrojnych po tym, jak tysiące osób przedostały się z Maroka do Ceuty drogą lądową i morską. Żołnierze mieli wspierać przeciążoną Guardia Civil, zabezpieczać granicę oraz pomagać w utrzymaniu porządku w mieście.
Według Reutersa do regularnych służb działających w Ceucie dołączyło 200 dodatkowych funkcjonariuszy policji oraz 60 żołnierzy skierowanych z kontynentalnej części Hiszpanii. Wojsko zabezpieczało między innymi okolice granicy, ulice, drogi oraz miejsca, w których gromadziło się wiele osób.
Władze Ceuty wcześniej zwróciły się do rządu w Madrycie o wsparcie. Argumentowały, że lokalne służby oraz ośrodki dla migrantów nie są w stanie samodzielnie poradzić sobie z gwałtownym wzrostem liczby przybywających osób.
Większość osób, które dotarły do Ceuty, nie miała jedzenia, pieniędzy ani suchej odzieży. Tysiące ludzi przemieszczały się po stosunkowo niewielkim mieście, szukając wody, żywności i możliwości dalszej podróży.
Wielu właścicieli sklepów zdecydowało się nie otwierać swoich lokali. Część obawiała się kradzieży i zamieszek, inni nie chcieli dopuścić do niekontrolowanego wejścia dużej grupy klientów. Reuters opisywał, że przedsiębiorcy zamykali sklepy z powodu napiętej sytuacji oraz niewystarczającej, ich zdaniem, liczby funkcjonariuszy.
Hiszpańska telewizja publiczna RTVE informowała, że policja została rozmieszczona w różnych częściach miasta, aby zapobiegać kradzieżom i innym incydentom. Sklepy zamykano przede wszystkim zapobiegawczo, w obawie przed tym, co mogłoby się wydarzyć przy tak dużej liczbie osób na ulicach.
Takie sformułowanie pojawiające się w mediach społecznościowych jest zbyt ogólne. Wojsko miało dbać o bezpieczeństwo mieszkańców Ceuty, ale nie była to osobna operacja wymierzona w migrantów ani akcja prowadzona przed sklepami w całej Hiszpanii.
Ochrona supermarketów była jednym z elementów znacznie większego zabezpieczenia miasta. Żołnierze wspierali służby graniczne, kierowali ruchem, kontrolowali dostęp do wybranych miejsc oraz pomagali zapobiegać niebezpiecznym zgromadzeniom i naporowi tłumu.
Nie można więc powiedzieć, że wojsko wysłano wyłącznie po to, aby broniło Hiszpanów robiących zakupy. Bardziej precyzyjne będzie stwierdzenie, że armia została skierowana do Ceuty, aby pomóc w opanowaniu kryzysu granicznego i zabezpieczyć miejsca szczególnie narażone na chaos, w tym wybrane supermarkety.
Nagrania publikowane w internecie pokazują autentyczny kryzys. Rzeczywiście doszło do masowego przekroczenia granicy, zamknięcia wielu sklepów oraz rozmieszczenia wojska przy niektórych punktach handlowych.
Problemem są przede wszystkim podpisy sugerujące, że całe hiszpańskie miasta zostały opanowane przez migrantów, a wojsko zaczęło pilnować sklepów na terenie kraju. Dostępne relacje wiarygodnych mediów potwierdzają działania w Ceucie, ale nie potwierdzają ogólnokrajowej operacji wojskowej prowadzonej przed supermarketami.
Sytuacja pokazuje również, jak szybko pojedyncze zdjęcie może zostać pozbawione kontekstu. Informacja o żołnierzach przed sklepem jest prawdziwa, ale dopiero wyjaśnienie miejsca, czasu i celu ich obecności pozwala zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w Ceucie.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze