To fabularyzowana powieść historyczna, w której prawda miesza się z fikcją. Główni bohaterowie to młodzi uciekinierzy z Polski, którzy po powstaniu styczniowym emigrują z kraju, by uniknąć represji za udział w walce z okupantem. Początkowo wyjeżdżają do Paryża. Później wpadają na pomysł, by dołączyć do śmiałków szukających złota w Ameryce. To ich szansa na dorobienie się i wreszcie powrócenie do kraju. Na początku swojej drogi nie są w stanie nawet domyślać się, że los i przeznaczenie powiodą ich przez Peru, Meksyk i wiele dziwnych lub egzotycznych miejsc. Bryg Warsaw miał dowieźć ich do Europy razem z tajemniczą zawartością luków. Pewnego dnia przestają jednak przychodzić listy do Wołynia, z którego pochodził jeden z bohaterów. Czy jego ukochana może rzeczywiście liczyć na jego powrót?
Książka napisana jest w stylu powieści awanturniczej. Wątki prawdziwych wydarzeń przeplatają się z historycznymi. Dzięki temu lektura już od początku zmusza nas do sprawdzenia zasobów swoich wiadomości z materiału szkoły podstawowej. Nawet, jeśli jednak ocena nie będzie dobra, nie ma się, co przejmować. Prawie każda z postaci wprowadza nowe elementy układanki, opisując szczegółowo rozmaite działania bądź wydarzenia historyczne. To pomaga nam wyobrazić sobie tło wydarzeń w których Hieronim i Filip biorą udział. Z tego też powodu, choć abstrakcyjne może wydawać się połączenia powstania styczniowego z kipu (pismo węzełkowe Indian), każdy kolejny element akcji prowadzi nas do zaskakującego rozwiązania.
Sposób konstrukcji „Tajemnicy brygu Warsaw” przywodzi również na myśl powieść szkatułkową, gdzie każda kolejna opowieść zawiera w sobie następną. Tutaj jest podobnie, z tym, że to kolejne postacie pojawiające się w książce przedstawiają swoją historię, często wiążąc się nieoczekiwanie z poprzednimi. To także książka awanturnicza. Nasi bohaterowie są młodzi i krzepcy. Umieją posługiwać się bronią palną oraz szablami. Znają języki obce i nierzadko zgodnie podejmują ryzyko, by zrobić kolejny krok naprzód. Mimo wielu faktów historycznych związanych z ich podróżami, narracja jest właśnie bardziej typowa dla powieści przygodowych a nie podręczników mówiących o konkretnych zdarzeniach. Nie będę zdradzać, jak zakończyła się dziwna tajemnica brygu Warsaw, skąd się wzięła jego nazwa i co tak naprawdę statek przewoził. Nie wiem też, czy wiesz czytelniczko, że w Polsce wychowywał się potomek Inków, a Quechua to nie tylko marka sportowej odzieży.. Wiem natomiast, że dzięki tej książce w jedno popołudnie możesz przenieść w bardzo odległe zakątki naszego globu, nie wysilając się zbytnio. Co najwyżej wygodnie umościć się w fotelu.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Piotr Nawrot, „Tajemnica brygu Warsaw”, Papierowy Motyl, Warszawa 2011
Komentarze