"Wyspy Naftalinowe" Aneta Skarżyński

Nowość wydawnicza "Wyspy Naftalinowe" Aneta Skarżyński.
Naftalinowa klątwa czy znikające Wyspy Naftalinowe?

Brzmi niedorzecznie? A jednak! I czas najwyższy się nad tym poważnie zastanowić. Dlaczego? Już wyjaśniam. Dwa lata temu i niedługo po premierze Wysp Naftalinowych znajoma autorki pożyczyła swojej dobrej koleżance, udającej się do szpitala, książkę – WYSPY NAFTALINOWE. Oczywiście w nadziei umilenia jej pobytu w oazie zdrowienia. Oaza przetrwała, koleżanka już nie. Gdzie książka - nie wiadomo. Miesiąc później psiapsiółka ze szkolnej ławy autorki udostępniła lekturę swej mamie, udającej się na rutynowe badania do kolejnej oazy zdrowia. I co? Sprawa zakończyła się smutnym pogrzebem. Książka znikła Aby ktoś mnie nie posądził o czarny humor - dodam, że te wydarzenia są autentyczne. Jakiś czas później pisarka otrzymała kolejną wieść, jakoby inna znajoma autorki pożyczyła powieść swemu koledze. Tym razem do książki dobrał się pies znajomego, rozszarpując kilka kartek, w tym tę z dedykacją. Póki co - wszyscy żyją, lecz nie wiadomo co będzie dalej. Książka unicestwiona. Najwyraźniej Wyspy Naftalinowe są obarczone sporym ryzykiem, więc ostrzegam wszystkich w dobrej wierze – nie pożyczajcie nikomu zakupionych Wysp Naftalinowych! Chyba, że komuś źle życzycie. Ci, którzy czytali całą trylogię dobrze wiedzą, z jakimi sensacjami mierzyła się główna bohaterka wszystkich trzech części powieści. I kolejny raz się okazuje, że życie pisze najciekawsze - choć czasem smutne - scenariusze. A podobno „…Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła…”, jak stwierdziła Wisława Szymborska.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat