1500 zł z programu „Aktywnie w żłobku” nie trafia do placówki od razu. Dlaczego żłobki nadal muszą pobierać opłaty od rodziców?

Program „Aktywnie w żłobku” pomaga rodzicom, ale pieniądze trafiają do placówek z opóźnieniem. Wyjaśniamy, dlaczego żłobki muszą pobierać opłaty i jak wysokie są koszty ich działania.
Program „Aktywnie w żłobku” znacząco zmniejszył wydatki wielu rodzin na opiekę nad małym dzieckiem. Z perspektywy rodzica mechanizm może wydawać się prosty: państwo dopłaca do 1500 zł miesięcznie, więc placówka powinna po prostu pomniejszyć o tę kwotę czesne. Problem w tym, że pieniądze z ZUS nie trafiają do żłobka na początku miesiąca. Placówka najpierw przez cały miesiąc opiekuje się dzieckiem i ponosi związane z tym koszty, a dopiero później otrzymuje dofinansowanie.

Świadczenie „Aktywnie w żłobku” wynosi do 1500 zł miesięcznie na dziecko, a w określonych przypadkach dotyczących dzieci z niepełnosprawnością do 1900 zł. Pieniądze nie trafiają na konto rodzica, ale bezpośrednio na rachunek podmiotu prowadzącego żłobek, klub dziecięcy lub zatrudniającego dziennego opiekuna. Świadczenie nie obejmuje kosztów wyżywienia.

I właśnie tutaj pojawia się kwestia, o której rodzice rzadko słyszą.

ZUS płaci za poprzedni miesiąc

Zgodnie z informacją ZUS świadczenie jest przekazywane placówce do 20. dnia każdego miesiąca za miesiąc poprzedni.

Co to oznacza w praktyce?

Jeżeli dziecko chodzi do żłobka przez cały styczeń, placówka przez 31 dni zapewnia mu opiekę, zatrudnia pracowników, ogrzewa budynek, kupuje środki higieniczne i materiały, organizuje zajęcia oraz ponosi dziesiątki innych kosztów. Pieniądze z programu należne za styczeń mogą natomiast wpłynąć dopiero do 20 lutego.

To prawie siedem tygodni od początku okresu, którego dotyczy świadczenie.

Przy uruchomieniu programu sytuacja była jeszcze bardziej wymagająca. Program wystartował 1 października 2024 roku, a ZUS poinformował, że pierwsze wypłaty świadczenia za październik znalazły się na rachunkach placówek 29 listopada 2024 roku.

Oznaczało to, że żłobek, który od 1 października całkowicie zrezygnowałby z pobierania od rodziców części czesnego odpowiadającej świadczeniu, musiałby przez niemal dwa miesiące finansować opiekę z własnych oszczędności lub środków obrotowych.

Żłobek na 90 dzieci może kosztować ponad 200 tys. zł miesięcznie

Dla rodzica żłobek to przede wszystkim sala, zabawki, posiłki i opiekunki. Z punktu widzenia osoby prowadzącej placówkę jest to jednak przedsiębiorstwo lub instytucja, która każdego miesiąca musi pokryć bardzo wysokie i w dużej części stałe koszty.

Weźmy przykład prywatnego żłobka działającego w niewielkiej miejscowości, posiadającego około 90 miejsc.

Jego stałe miesięczne koszty mogą przekraczać 200 tys. zł.

W przykładowej strukturze wydatków wygląda to następująco:

  • około 70 proc. kosztów stanowią wynagrodzenia pracowników, czyli przy kosztach 200 tys. zł około 140 tys. zł miesięcznie,

  • około 20 proc. pochłania najem lokalu, energia, ogrzewanie, woda i pozostałe media, czyli około 40 tys. zł,

  • kolejne 10 proc. to m.in. środki higieniczne, materiały plastyczne, wyposażenie oraz zajęcia dodatkowe, czyli około 20 tys. zł.

A 200 tys. zł jest jedynie przykładem. Koszt funkcjonowania większej lub bardziej rozbudowanej placówki może być jeszcze wyższy.

Największym kosztem nie są zabawki. Są nim ludzie

W dyskusjach o cenach żłobków często pojawiają się pytania: „Dlaczego czesne jest tak wysokie?”, „Na co żłobek wydaje te pieniądze?” albo „Skoro państwo daje 1500 zł, dlaczego placówka nadal chce ode mnie opłaty?”.

Największą częścią kosztów żłobka są wynagrodzenia.

Placówka potrzebuje nie tylko opiekunów. To także osoby sprzątające, administracja, dyrekcja, czasami psycholog, logopeda, fizjoterapeuta czy specjaliści prowadzący zajęcia. Do wynagrodzenia netto pracownika dochodzą składki, podatki i koszty po stronie pracodawcy.

W placówce działającej kilkanaście godzin dziennie trzeba również zapewnić zastępstwa na czas urlopów, zwolnień lekarskich i innych nieobecności.

Koszt kadry istnieje niezależnie od tego, czy ZUS przekazał już świadczenie za poprzedni miesiąc.

Pensje trzeba zapłacić wcześniej niż przychodzi część pieniędzy z ZUS

I tu dochodzimy do najważniejszego problemu - płynności finansowej.

Zgodnie z Kodeksem pracy wynagrodzenie wypłacane miesięcznie z dołu musi zostać wypłacone nie później niż w ciągu pierwszych 10 dni następnego miesiąca. Państwowa Inspekcja Pracy potwierdza, że pieniądze muszą znaleźć się na koncie pracownika najpóźniej w ustalonym terminie wypłaty.

Tymczasem ZUS może przekazać świadczenie „Aktywnie w żłobku” dopiero do 20. dnia miesiąca.

Może więc wyglądać to tak:

31 stycznia - kończy się miesiąc opieki nad dziećmi.

Do 10 lutego - trzeba wypłacić pracownikom wynagrodzenia za styczeń, jeżeli taki termin wynika z zasad obowiązujących u pracodawcy.

Do 15 lub 20 lutego - trzeba opłacić składki ZUS, w zależności od formy prawnej podmiotu. Spółki posiadające osobowość prawną, np. spółki z o.o., rozliczają je zasadniczo do 15. dnia miesiąca, natomiast pozostali przedsiębiorcy i podmioty bez osobowości prawnej co do zasady do 20. dnia.

Do 20 lutego - dopiero do tego dnia ZUS ma czas na przekazanie świadczenia za styczeń.

Do tego dochodzą zaliczki podatkowe, czynsz, faktury za media, zakupy dla placówki, środki higieniczne, wyposażenie, usługi księgowe, zajęcia dodatkowe czy naprawy.

W przypadku części zobowiązań podatkowych termin również przypada około 20. dnia miesiąca, a w przypadku VAT, jeżeli dany podmiot jest zobowiązany do jego rozliczania, zasadniczo jest to 25. dzień kolejnego miesiąca.

Państwo płaci więc za opiekę już wykonaną, podczas gdy żłobek znaczną część swoich zobowiązań musi regulować wcześniej.

Przy 90 dzieciach mówimy o 135 tys. zł miesięcznie

Skala problemu staje się dużo bardziej widoczna, gdy zamiast jednego dziecka spojrzymy na całą placówkę.

Załóżmy, że do żłobka uczęszcza 90 dzieci i na każde z nich przysługuje pełne świadczenie w wysokości 1500 zł.

To:

90 x 1500 zł = 135 000 zł miesięcznie.

Tyle środków może być przekazywanych placówce z ZUS dopiero w kolejnym miesiącu.

Przy miesięcznych kosztach funkcjonowania na poziomie 200 tys. zł oznacza to, że kwota odpowiadająca ponad połowie całego miesięcznego budżetu placówki pojawia się na rachunku z opóźnieniem wynikającym z konstrukcji programu.

Gdyby żłobek nie pobierał od rodziców żadnych zaliczek czy opłat i nie posiadał odpowiednio dużej rezerwy finansowej, musiałby samodzielnie znaleźć pieniądze na wynagrodzenia, czynsz, media i pozostałe zobowiązania.

W praktyce oznaczałoby to konieczność utrzymywania bardzo wysokiej poduszki finansowej albo korzystania z kredytu czy limitu w rachunku.

Dlaczego żłobek pobiera opłatę, a później ją rozlicza?

Dla rodzica może to wyglądać niezrozumiale: skoro państwo ma zapłacić 1500 zł, dlaczego placówka chce najpierw pieniądze od rodzica?

Powód często nie ma nic wspólnego z próbą „podwójnego zarobku”.

Chodzi o to, że placówka musi mieć pieniądze teraz, a świadczenie otrzyma później.

Dlatego część prywatnych żłobków stosuje rozwiązania, w których rodzic opłaca należność zgodnie z regulaminem placówki, a po otrzymaniu świadczenia z ZUS kwota zostaje odpowiednio rozliczona, zaliczona na kolejny miesiąc albo zwrócona. Konkretne zasady zależą oczywiście od umowy zawartej z daną placówką.

Inne żłobki decydują się kredytować rodziców i czekają na przelew ZUS, ale żeby było to możliwe, muszą posiadać odpowiednio wysokie własne środki.

Przy kilkudziesięciu dzieciach nie mówimy już o kilku tysiącach złotych. Mówimy o dziesiątkach, a czasami ponad stu tysiącach złotych miesięcznie.

„Darmowy żłobek” nie oznacza, że prowadzenie żłobka nic nie kosztuje

W pierwszych miesiącach programu bardzo mocno wybrzmiewało hasło bezpłatnej opieki żłobkowej. Aleksandra Gajewska, wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej, publicznie promowała rozwiązania, dzięki którym opłata rodzica za sam pobyt dziecka mogła zostać w całości pokryta świadczeniem. W Koszalinie po jej interwencji samorząd zmienił planowaną wysokość opłaty tak, aby mieściła się ona w kwocie 1500 zł pokrywanej przez program.

Z punktu widzenia rodziny rzeczywiście może to oznaczać, że koszt opieki zostaje znacząco zmniejszony, a czasami rodzic płaci już wyłącznie za wyżywienie.

Nie oznacza to jednak, że sama opieka stała się darmowa.

Koszt nadal istnieje.

Zmieniło się jedynie źródło, z którego część tego kosztu jest finansowana.

Opiekunka nadal otrzymuje wynagrodzenie. Właściciel budynku nadal pobiera czynsz. Firma energetyczna nadal wystawia rachunek. Trzeba kupić papier toaletowy, ręczniki, rękawiczki, środki dezynfekcyjne, farby, kredki, zabawki i wyposażenie. Trzeba ogrzać kilka czy kilkanaście pomieszczeń. Trzeba zapłacić za księgowość, szkolenia, badania pracowników, naprawy i przeglądy.

Dofinansowanie nie powoduje zniknięcia tych kosztów.

Żłobek musi mieć płynność, nie tylko „dochód na papierze”

To jedna z najważniejszych rzeczy, które warto zrozumieć, patrząc na funkcjonowanie prywatnej placówki.

Firma może mieć zagwarantowane przychody i jednocześnie nie mieć pieniędzy na koncie w momencie, kiedy trzeba zapłacić wynagrodzenia.

Ekonomiści określają to jako problem płynności finansowej.

Jeżeli 135 tys. zł należne placówce wpłynie za kilkanaście dni, nie można tymi pieniędzmi zapłacić pensji, która musi zostać przelana dzisiaj.

Dlatego sposób rozliczania czesnego nie powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat pytania: „Dlaczego żłobek pobiera ode mnie pieniądze, skoro jest dofinansowanie?”.

Warto zapytać również:

Kiedy placówka faktycznie otrzymuje pieniądze z państwa?

W przypadku „Aktywnie w żłobku” odpowiedź brzmi: dopiero w następnym miesiącu.

Rodzic ma prawo oczekiwać jasnego rozliczenia

Nie oznacza to oczywiście, że placówki mogą dowolnie pobierać opłaty.

Rodzic powinien dokładnie wiedzieć, ile wynosi czesne, jaka jego część zostanie pokryta świadczeniem „Aktywnie w żłobku”, jak rozliczana jest wpłata z ZUS i co dzieje się w sytuacji, gdy świadczenie nie zostanie przyznane albo jego wypłata się opóźni.

Zasady powinny wynikać z umowy i regulaminu oraz być jasno komunikowane rodzinom.

Transparentność działa w obie strony.

Rodzice powinni wiedzieć, za co płacą. Placówki natomiast powinny mieć możliwość takiego konstruowania systemu płatności, aby zachować płynność i każdego miesiąca terminowo regulować swoje zobowiązania.

1500 zł to pomoc dla rodziny, ale ktoś musi wcześniej sfinansować opiekę

Program „Aktywnie w żłobku” jest dla wielu rodzin ogromnym wsparciem. Potrafi zmniejszyć miesięczny koszt opieki nad dzieckiem o 1500 zł, a w niektórych przypadkach praktycznie wyeliminować czesne płacone z domowego budżetu.

Warto jednak pamiętać, że pomiędzy hasłem „1500 zł dofinansowania” a codziennym funkcjonowaniem żłobka znajduje się jeszcze rachunek ekonomiczny.

Placówka najpierw przez miesiąc zapewnia dziecku opiekę.

Najpierw zatrudnia ludzi.

Najpierw płaci rachunki.

Najpierw kupuje potrzebne materiały.

Dopiero później otrzymuje pieniądze z ZUS.

Dlatego pobieranie przez żłobek opłat z góry, zaliczek albo stosowanie późniejszych rozliczeń świadczenia nie musi oznaczać, że placówka chce na programie dodatkowo zarobić.

Często oznacza po prostu coś znacznie bardziej prozaicznego:

żłobek musi mieć za co funkcjonować do dnia, w którym na jego konto wpłyną publiczne pieniądze.

PMP

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat