Amerykanie odkryli „prawdziwy chleb”. W Nowym Jorku bochenek kosztuje 60 dolarów, a za kromkę z dodatkami płaci się nawet 14

W nowojorskim SoHo bochenek żytniego chleba na zakwasie kosztuje aż 60 dolarów, a pojedyncze kromki z dodatkami nawet 14. Amerykański hit budzi zdziwienie Europejczyków.
Chleb żytni na zakwasie, mąka, woda, sól i długie dojrzewanie ciasta. Dla mieszkańców Europy Środkowej nie brzmi to jak kulinarna rewolucja. W nowojorskim SoHo właśnie stało się jednak jednym z największych gastronomicznych hitów. Austriacka piekarnia RYE by Martin Auer sprzedaje ogromny bochenek żytniego chleba za 60 dolarów, a nowojorczycy ustawiają się po niego w kolejkach. Jeszcze ciekawsze są „kanapki”, czyli pojedyncze kromki z dodatkami kosztujące od 6 do 14 dolarów.

„Would you pay $60 for a loaf of bread?” - czy zapłaciłbyś 60 dolarów za bochenek chleba?

Tak zaczyna się jeden z filmów, które w ostatnich dniach podbijają amerykańskie media społecznościowe.

Na nagraniu widzimy ciemny, zwarty chleb żytni. Nie croissanta z pistacjami. Nie bajgla pokrytego złotem. Nie deser przygotowany przez szefa kuchni z gwiazdką Michelin.

Po prostu chleb.

Tyle że w jednej z najmodniejszych dzielnic Nowego Jorku kosztuje 60 dolarów za bochenek.

I okazuje się, że klientów wcale nie brakuje.

Europejczycy patrzą i pytają: naprawdę dopiero teraz?

Nowa piekarnia nazywa się RYE by Martin Auer i mieści się przy 285 Lafayette Street na Manhattanie, na pograniczu SoHo i Nolity.

Za konceptem stoi austriacka rodzina piekarzy Martin Auer.

Pomysł jest niezwykle minimalistyczny.

Piekarnia skupia się właściwie na jednym podstawowym produkcie:

100-procentowym chlebie żytnim na zakwasie.

Do jego przygotowania używa się ekologicznej mąki żytniej sprowadzanej z Austrii, wody i soli. Ciasto przechodzi długą fermentację, która może trwać nawet 24 godziny. Rodzina korzysta również z zakwasu, którego historia sięga kilkudziesięciu lat.

Brzmi egzotycznie?

Dla wielu Polaków, Austriaków, Niemców czy mieszkańców krajów skandynawskich raczej znajomo.

Właśnie dlatego europejskie komentarze pod amerykańskimi filmami są momentami równie zabawne jak sam fenomen piekarni.

Bo coś, co w Stanach przedstawiane jest jako wyjątkowe doświadczenie gastronomiczne, w naszej części Europy przypomina po prostu porządny chleb na zakwasie.

Tylko że ten chleb waży około 1,5 kilograma

Trzeba uczciwie zaznaczyć jedną rzecz.

Nie mówimy o niewielkim bochenku za 60 dolarów.

Chleb waży około 1,5 kg, więc jest naprawdę duży. Można też kupić połowę za 30 dolarów albo ćwiartkę za 15 dolarów.

Cena nadal robi jednak wrażenie.

Zwłaszcza że podstawowy skład chleba jest niezwykle prosty.

Mąka.

Woda.

Sól.

Zakwas.

Piekarnia żartobliwie dodaje jeszcze jeden składnik:

czas.

Długie dojrzewanie ciasta ma odpowiadać za charakterystyczny smak, aromat i strukturę pieczywa.

A jeśli 60 dolarów za bochenek to za dużo? Można kupić kromkę

I tutaj historia robi się jeszcze ciekawsza.

Piekarnia nie sprzedaje wyłącznie całych bochenków.

Można usiąść na miejscu i zamówić pojedynczą kromkę chleba z dodatkami.

Ceny zaczynają się od około 6 dolarów, a dochodzą do 14 dolarów za kromkę.

W menu pojawiają się między innymi wersje z:

  • masłem i szczypiorkiem,
  • masłem orzechowym i konfiturą,
  • brie,
  • wędzonym łososiem,
  • miodem i ziarnami,
  • kremem czekoladowo-orzechowym,
  • różnymi serami i bardziej wyszukanymi dodatkami.

Czyli to, co w Polsce nazwalibyśmy kromką chleba z czymś na wierzchu, w nowojorskim SoHo staje się pełnoprawnym doświadczeniem kulinarnym.

60 dolarów można wydać również na... sześć kromek

Jedna z influencerek kulinarnych postanowiła przetestować ofertę szerzej.

Zamówiła sześć różnych kromek z dodatkami, między innymi z kozim serem i pikantnym miodem, masłem orzechowym i dżemem, labneh czy ikrą.

Rachunek?

60 dolarów.

Czyli dokładnie tyle samo, ile kosztuje cały ogromny bochenek.

Internet oczywiście natychmiast podzielił się na dwa obozy.

Jedni twierdzą, że cena jest absurdalna.

Drudzy przekonują, że wysokiej jakości pieczywo, sprowadzane składniki, ręczna produkcja i lokal w jednej z najdroższych części Manhattanu muszą kosztować.

Najzabawniejsze jest to, że chleb pochodzi z Austrii

Cały fenomen ma jeszcze jeden przewrotny element.

To nie Amerykanie wymyślili tę recepturę.

Do Nowego Jorku przywieźli ją Austriacy.

Martin Auer prowadzi rodzinny biznes piekarniczy, a nowojorska RYE jest rozwinięciem europejskiej tradycji pieczenia chleba żytniego.

Dlatego internetowy skrót „Amerykanie odkryli prawdziwy chleb” jest oczywiście żartem.

W Stanach od dawna działają świetne piekarnie rzemieślnicze i kultura pieczywa na zakwasie również ma tam wielu zwolenników.

Ale trudno nie zauważyć kulturowego kontrastu.

Produkt tak podstawowy jak ciemny chleb żytni został w SoHo opakowany w estetykę luksusowego konceptu gastronomicznego.

I właśnie to najbardziej fascynuje internautów.

Zamiast piekarni wygląda trochę jak galeria

RYE nie próbuje udawać osiedlowej piekarni.

Cała przestrzeń została zaprojektowana jak nowoczesny butik.

Klienci mogą obserwować przygotowywanie chleba, zamawiać kromki z dodatkami, pić kawę, kombuchę czy naturalne wino.

Minimalistyczna forma jest częścią całej historii produktu.

Nie kupujesz więc wyłącznie chleba.

Kupujesz również doświadczenie.

I dokładnie w ten sposób twórcy tłumaczą część ceny.

Właściciele zwracają uwagę na koszt lokalizacji na Manhattanie, importowane składniki, rzemieślniczą produkcję oraz sam charakter konceptu.

Internauci policzyli koszt mąki i zaczęła się awantura

Oczywiście 60 dolarów za chleb było zbyt kuszącym tematem, żeby internet pozostawił go bez analizy.

Piekarze i twórcy kulinarni zaczęli odtwarzać recepturę, liczyć ceny mąki, soli, energii i pracy.

Pojawiło się podstawowe pytanie:

jak chleb składający się głównie z mąki, wody i soli może kosztować 60 dolarów?

Krytycy argumentują, że nawet długa fermentacja nie uzasadnia takiej ceny.

Zwolennicy odpowiadają, że w gastronomii cena produktu nigdy nie jest wyłącznie sumą kosztów surowców.

Do tego dochodzą pensje, czynsz, wyposażenie, energia, transport, straty produkcyjne, marketing i marża.

A czynsz w SoHo zdecydowanie nie przypomina kosztów prowadzenia piekarni w niewielkim europejskim mieście.

Najważniejszy test? Ludzie naprawdę go kupują

Można dyskutować o cenie godzinami.

Rynek udzielił jednak swojej odpowiedzi bardzo szybko.

Przed piekarnią zaczęły ustawiać się kolejki.

Według relacji właścicieli zdarzały się dni, gdy pieczywo było wyprzedane jeszcze przed końcem dnia.

General Manager Tim Auer zapytany, czy ludzie naprawdę płacą 60 dolarów za bochenek, odpowiedział krótko:

płacą.

I chyba właśnie to jest w całej historii najbardziej interesujące.

Nie to, że ktoś wystawił chleb za 60 dolarów.

Każdy może ustawić dowolną cenę.

Ciekawe jest to, że klienci faktycznie ustawili się po niego w kolejce.

Czy to najlepszy chleb świata?

Tego oczywiście nie da się obiektywnie stwierdzić.

Osoby, które próbowały pieczywa, opisują je jako bardzo zwarte, wilgotne, intensywnie żytnie i aromatyczne.

Dobre opinie pojawiają się nawet w materiałach, których autorzy początkowo podchodzili do ceny bardzo sceptycznie.

Tyle że tutaj wracamy do europejskiej perspektywy.

Dla kogoś wychowanego na puszystym, paczkowanym chlebie tostowym ciężki bochenek żytniego chleba na naturalnym zakwasie rzeczywiście może być kulinarnym odkryciem.

Dla osoby, która od dzieciństwa zna pieczywo razowe i żytnie z lokalnej piekarni, reakcja może być zupełnie inna:

„No dobrze. To jest chleb. Dlaczego kosztuje 60 dolarów?”

Czy zapłaciłabyś 60 dolarów za bochenek?

RYE by Martin Auer świetnie pokazuje, jak bardzo cena jedzenia zależy nie tylko od jego składników.

Ten sam produkt można sprzedać jako codzienny element śniadania albo luksusowe doświadczenie.

Tutaj mamy austriacką tradycję piekarską, wieloletni zakwas, organiczną mąkę sprowadzaną z Europy, wielogodzinną fermentację i lokal w jednej z najdroższych części Nowego Jorku.

Efekt?

60 dolarów za bochenek.

A jeśli nie jesteśmy gotowi na taki wydatek, zawsze pozostaje kromka.

Za 6, 10 albo 14 dolarów.

Patrząc z polskiej perspektywy, trudno oprzeć się jednemu wnioskowi:

Amerykanie może nie odkryli chleba na nowo. Ale z pewnością odkryli, że można zrobić z niego produkt luksusowy.

PMP

Fot. Wygenerowano AI

@nycfoodfaves Would you pay $60 for a loaf of bread? This new Austrian bakery in Soho specializes in rye sourdough & uses 65 year old starter with a VERY steep price tag. #sourdough #nycbakery ♬ original sound - NYC Food Faves


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat