„Argentyna” - recenzja

Recenzja książki „Argentyna”.
Czy informatyk może oprowadzać po Argentynie? Okazuje się, że jak najbardziej. Tadeusz Wodzicki spędził w kraju tanga dwa miesiące, a swoimi wrażeniami dzieli się w swojej książce.

O Argentynie można by napisać naprawdę grube tomisko, a nawet ich kilkanaście. Ale Tadeusz Wodzicki nie pretenduje wcale do przedstawiania czytelnikom monografii tego państwa, ani do konkurowania z profesjonalnymi przewodnikami na jego temat. Zamiast tego pokazuje nam te zakątki Argentyny, którą wraz z kolegą, autorem zdjęć w książce, przemierzył. Tylko tyle i aż tyle.

Publikacja wydawnictwa Novae Res autorstwa Tadeusza Wodzickiego to subiektywne spojrzenie na miasta bogate w historię, cuda przyrody, atrakcje wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO oraz to wszystko, co przykuwało uwagę spragnionego wrażeń autora. „Przy planowaniu podróży z Salty do San Salvador de Jujuy warto wiedzieć, że podczas lunchu na centrum placu nie będzie problemu z zaparkowaniem samochodu; nie pobiera się też opłat parkingowych. Są to udogodnienia dla turystów, aby mogli spokojnie zwiedzić centrum miasta i zjeść obiad w jednej z rozlokowanych na uliczkach wokół centralnego placu restauracji oferujących dania kuchni regionalnej, a w czasie lunchu obejrzeć występy miejscowych zespołów regionalnych”. Książka okraszona jest mnóstwem informacji historycznych i ciekawostek. Uzupełniają ją zaś klimatyczne zdjęcia towarzysza podróży autora: Jana Rewskiego. Naliczyłam aż 101 fotografii z Argentyny, także jest na czym zawiesić oko, a że publikacja wydawnictwa Novae Res nie jest bardzo obszerna, stanowią one naprawdę znaczną jej część. Bez nich książka w jakiejś części straciłaby na wartości.

Tadeusz Wodzicki zaprasza czytelników do Buenos Aires, Iguazu, Salty, San Juan, Mendozy, Cordoby i miasta Mar del Plata. I jest to bardzo interesująca podróż. Dzięki lekturze „Argentyny” można dowiedzieć się np.: jak nazywała się kawiarnia, którą w Buenos Aires odwiedzał Witold Gombrowicz, w jakiej dzielnicy znajduje się w stolicy państwa: „Dom Polski”, w jakim argentyńskim mieście pospacerować można po placu Republiki Polskiej, gdzie znajdziemy Most Kobiety, gdzie założono Muzeum Emigracji, z którego miasta odjeżdża pociąg do chmur, czyj pomnik jako pacholęcia w krótkich majtkach na szelkach jest przedmiotem uwielbienia turystów w mieście Alta Gracia. Autor zdradza nam również: dlaczego pasażerowie pewnego pociągu są częstowani na trasie liśćmi koki. Ciekawych informacji w publikacji wydawnictwa Novae Res nie brakuje.

Minus ode mnie za niedokładne sprawdzenie treści przez korektę. Gdy czytelnik widzi wyraz: „półka” pisany przez „u” zwykłe, więcej niż jeden raz w druku, ma się ochotę niestety od razu ominąć tę stronę. Poza tym jednak „Argentyna” Tadeusza Wodzickiego to pozycja w sam raz, aby narobić sobie chęci na podróż do Ameryki Południowej i jako uzupełnienie przewodników turystycznych po tym kraju.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Tadeusz Wodzicki: „Argentyna”, Gdynia, wydawnictwo Novae Res, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat