Barbie – niewinna dziecięca zabawka czy niedościgniony ideał?

Lalka Barbie.
Historia lalki Barbie sięga aż 1958 roku, kiedy to postanowiono ją wyprodukować po raz pierwszy.

Została zaprojektowana przez Ruth Handler, która wzorowała się na niemieckiej lalce Lilly. Nazwę „Barbie” wzięła od zdrobnienia imienia własnej córki – Barbary, dla której podczas wycieczki po Europie kupiła lalkę Lilly. Na pomysł wypuszczenia na rynek plastikowego człowieczka o dojrzałym wyglądzie wpadła, obserwując zachowanie córki podczas zabaw. Barbara bardzo często symulowała życie dorosłych i nie wykazywała zainteresowania dostępnymi wówczas lalkami-niemowlętami. Po przedstawieniu swojej koncepcji mężowi, spotkała się z pesymizmem i brakiem wiary w powodzenie. Z upływem czasu udało się przekonać nie tylko jego, ale także dyrektorów firmy Mattel. Ruth dopięła swego i w 1959 roku Barbie ujrzała światło dzienne.

Kocham Cię, moja laleczko
Lalka Barbie stała się hitem i szybko zyskiwała na popularności. Z dziecięcych półek znikały maskotki i klocki, a na ich miejsce wchodziły małe, plastikowe kobietki. Rodzice byli zachwyceni, gdy oglądali wesołe twarze swoich podopiecznych. Wiele, dziś nastoletnich już dziewczyn, pamięta czas oczekiwania na pierwszą lalkę. Okazji było dużo: urodziny, Mikołajki, Dzień Dziecka, imieniny. Wystarczyło iść do sklepu, przejrzeć półki i wybrać tę najodpowiedniejszą. Minęło wiele lat, zanim naukowcy postanowili zbadać fenomen uczuć, jakie towarzyszyły posiadaniu lalki Barbie i odkryć jej prawdziwe oblicze. Nieprzypadkowo została stworzona, jako dorosła „Kobieta Doskonała”. Stała się wzorem dla bezbronnych, młodych dziewczyn, które dopiero wyrabiały sobie ideały. Szerzyć zaczął się lęk przed dorośnięciem, a co za tym idzie nabraniem kobiecych kształtów. Dziewczynki wychowane w jej cieniu pragnęły być takie jak ona. Blond włosy, długie nogi, duży biust, nienaturalnie wąska talia i wielkie, niebieskie oczy - oto wizerunek, jaki wprowadziła Ruth za pomocą tej niewielkiej, plastikowej przyjaciółki. Nikt nie zaprzątał sobie głowy, by uczyć dzieci prawidłowego postrzegania świata i przymykania oka na wytwory fabryk. Pozostawiane same sobie stworzyły w marzeniach niedościgniony wzór.

Nie chcę dorosnąć!
Barbie wprowadziła swój własny, odrębny styl i modę. Różowa sukienka i akcesoria z puszkiem stały się nieodłącznym elementem każdej młodej damy już od wieku przedszkolnego, w którym to zainteresowanie lalką stawało się epidemią. Nieposiadanie Barbie we własnym domu równało się ubóstwu i nieszczęściu. Stała się rzeczą niezbędną, przez co nie wyobrażano sobie jej braku. Była jak szczoteczka do zębów, czy grzebień. Po prostu nie mogło jej zabraknąć. Dziewczyny nadmiernie wzorujące się na lalce zaczęto nazywać jej imieniem, a pochwała zamieniła się w ironię i kpinę. Nie wiadomo, dlaczego przypisano jej głupotę, brak jakiejkolwiek wiedzy i narcyzm. Proporcjonalnie do miłości, rosła moda na to, by w obecności znajomych śmiać się z Barbie. Każdy jednak po powrocie do domu wyjmował ją spod łóżka i głośno wzdychał. Dorastanie było postrzegane jako proces, który raz na zawsze odbierał szansę stania się „ideałem”, więc popadano w skrajności, by tylko zachować w sobie jak najwięcej z dziecka. W młodych kobietach wykształciły się ogniska kompleksów, które w wielu przypadkach doprowadziły do poważnych chorób, a nawet samobójstw.

Żegnaj… zabawko?
Tak czy inaczej chwila, w której każda z dziewczynek dorasta, musi w końcu nastąpić. Proces pozbywania się zabawek rozciąga się w czasie. Na samym początku rozstajemy się z klockami, później z plastikowymi zabawkami, takimi jak na przykład sztuczne kuchenki pełne kolorowego jedzenia i pudełek po margarynach, które dostaje się od babci. Stosunkowo najtrudniej pogodzić się z oddaniem ulubionych maskotek i przytulanek. To one towarzyszyły nam od początku i dlatego przypasowuje się im szczególną wartość. W oku musi zakręcić się więc łza, nie ma na to żadnej rady. Na szczęście jest to tylko sentymentalna łza, więc z pustego miejsca na szafie nie uczyni na stałe tragedii. Gdzie jednak umiejscowić Barbie? Nie pozbywamy się jej na początku razem z plastikową żywnością, ale nie robimy tego też podczas wyrzucania maskotek. Tu ludzi można podzielić na dwie grupy: tych, którzy wyrzucają ją jeszcze przed kartonikami i opakowaniami, oraz tych, którzy decydują się na ów krok długo, długo po tym, jak wyrzucą ostatniego pluszaka. Wybór ten można wytłumaczyć faktem, że jedne z kobiet tak mocno znienawidziły Barbie, by chcieć się jej pozbyć przy pierwszej dobrej okazji, drugie z kolei marzeniami w pewnym stopniu dalej nawiązywały do niedoścignionego ideału. Ciężko uwierzyć? Choć w późniejszych latach życia Barbie zastąpiona zostaje przez gwiazdy z telewizji i przerobione w edytorach graficznych modelki, to przecież dalej ona pozostaje wzorem i kluczem, do którego tamte się odwołują. I nigdy nie uciekniemy od owej prawdy, gdyż problem ten dotknie naszych dzieci, a później również dzieci naszych dzieci.

Niedościgniony ideał
Jaki jest więc sposób na wykluczenie u młodych dziewczynek ideału lalki Barbie? Nie ma żadnego konkretnego, a tym bardziej żadnego skutecznego. Powstała spora liczba kampanii, a jeszcze większa liczba objęła osoby przeszkolone do rozmów z młodymi. Wciąż bez znacznych rezultatów. Warto jednak szukać skutecznego sposobu, dzięki któremu pewnego dnia uda się zwalczyć problem jego w zalążku. Zadajmy sobie jednak pytanie: gdzie to się zaczyna? W głowie? W sercu? Z pewnością podbija oba i to niezależnie od nas samych. Nie można przecież mówić o świadomości podejmowania decyzji, czy utrwalania w sobie ideałów przez przedszkolaka. Dziecko chłonie jak gąbka wszystko, co do niego dociera. Sztukę filtracji informacji i odróżniania dobra od zła nabywa z wiekiem. Nie na miejscu jest więc teoria, w której to dziecko puszczone „w samopas” ma szansę dorosnąć bez kompleksów, przy głębokiej wierze rodziców, że ów problem go nie dotknie. Dotknie i to ze zdwojoną siłą – brak akceptacji wśród rodziny i znajomych wywoła u takiego malca chęć bycia lepszym, jak i również zostania zauważonym. Co oznacza dla niego „bycie lepszym”? Przede wszystkim stanie się modnym i wyjątkowym, a skoro media przedstawiają tylko jeden obraz ideału (owego ideału Lalki Barbie) to wybór pozostaje mu praktycznie żaden. Wpada w medialne sidła i daje się omamić.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat