Powstawanie
Burza „rodzi się” pośród gęstych chmur (Cumulonimbusów), które rozpościerają się ponad ziemią na wysokości 10-16 km. Czasem potrafią osiągnąć rozpiętość przekraczającą 8km! W górnych warstwach atmosfery jest o wiele zimniej. Ciepłe powietrze jest lżejsze i unosi się. W trakcie tego ruchu następuje rozprężenie i ochłodzenie. Znów musi opaść na dół. Drugą przyczyną burzy jest wysoka zawartość wilgoci we wznoszącym się powietrzu. W miarę ochładzania para skrapla się i powoduje silny deszcz.
Piorun, czyli to, co najlepiej kojarzy nam się z burzą, jest wyładowaniem elektrycznym o bardzo dużym natężeniu. Przenosi ujemne ładunki elektryczne w kierunku ziemi. Tworzy się kanał, a zawarte w nim elektrony osiągają prędkość 100 km/s. Istnienie kanału jest jednak dłuższe, niż podróż elektronów na ziemię. Kiedy te dotrą na swoje miejsce, ziemia oddaje ładunki dodatnie, które także korzystają z kanału. Później następuje rozproszenie i piorun znika.
Rozbudowywanie
Chmura jest cieplejsza od otoczenia o ok. 2 stopnie. Na jej brzegach parowanie zmniejsza temperaturę powietrza próbującego przesunąć się do góry. Powietrze to zwalnia, zatrzymuje się i zaczyna opadać. Kiedy następuje ochłodzenie, tworzy się prąd zstępujący. Samej chmurze nie przeszkadza to jednak w dalszym rozbudowywaniu. Jej czubek dochodzi do wysokości 11 metrów, a więc sięga troposfery, i wtedy zaczyna rozchodzić się na boki, przybierając kształt kowadła. Powietrze skumulowane wewnątrz zajmuje ok. 250 km sześciennych. Faza rozbudowywania może trwać do 15 minut, a zapowiedzią nadejścia burzy jest zawsze wilgotny, porywisty wiatr. To pierwszy dzwonek, aby pomyśleć o własnym bezpieczeństwie.
W środkowej warstwie chmury kropelki łączą się ze sobą i pod wpływem zwiększonej masy lecą ku ziemi. Zasysają powietrze za sobą, tworząc tunel prądu zstępującego. Proces ten dodaje burzy energii i sprawia, że trwa i trwa. Owo samonapędzanie kończy się zazwyczaj po 30 minutach. Później burza przechodzi, a my możemy spokojnie… czekać na kolejną.
Po pierwsze: bezpieczeństwo!
Jak zachować się podczas burzy? Przede wszystkim nie powinniśmy się opuszczać budynku, a jeśli jesteśmy na zewnątrz, najlepiej szybko znaleźć schronienie. Jeżeli biegniemy przez pole z metalowym prętem w ręku, odpuśćmy sobie. Jakkolwiek cenny byłby to metal, nie warto kusić losu. Chyba, że koniecznie chcemy, by tunel przekazał elektrony właśnie nam, a nie ziemi. Zaleca się także wyłączenie wszelkich urządzeń z prądu. Nie tylko możemy stracić dane w komputerze i zupełnie spalić telewizor, ale także sami jesteśmy narażeni na „atak”, gdyż za pośrednictwem urządzeń prąd z łatwością dotrze także do nas. Jeśli burza zastała nas na drodze – nie wysiadajmy z auta. Fakt, jest metalowe, ale konstrukcja nadwozia uchroni nas przed niebezpieczeństwem. Co najwyżej przeżyjemy mały szok spowodowany hukiem. Jeśli nie jesteśmy na drodze, ale na morzu czy jeziorze, szybko wróćmy na brzeg. Absolutnie nie chrońmy się przed deszczem pod drzewem. Na otwartym polu najlepiej połóżmy się płasko na ziemi. Stojąc, kusimy los. Pioruny „wybierają za cel” najwyższe obiekty, więc jeśli będziemy górować nad otoczeniem, możemy któregoś ściągnąć. Starajmy się również nie używać telefonu komórkowego, nawet jeśli chcemy powiadomić znajomych, że burza jest wyjątkowo piękna. Jeśli piorun uderzy w linię telefoniczną, możemy nie dojechać do szpitala.
Burza to fascynujące zjawisko. Ludzie kochają fotografować pioruny, ciemne chmury i tańczące na porywistym wietrze liście drzew. Niestety, jest równie niebezpieczna, co piękna. Co roku w jej wyniku ginie wiele ludzi. Zapominają o zasadach bezpieczeństwa, nie znają ich lub zupełnie ignorują, myśląc, że to tylko czcze gadanie. Nie warto ryzykować tylko po to, by popisać się przed znajomymi. Podczas burzy trzeba zachować spokój i zdrowy rozsądek. Nawet jeśli huki i błyski nas przerażają, zamknijmy oczy i poczekajmy. Minie pół godziny i wszystko wróci do normy.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Fot. Paweł Przygrodzki
Komentarze