Zgodnie z decyzją Rady Unii Europejskiej od 1 lipca 2026 roku weszło w życie nowe, tymczasowe cło importowe. Obejmie ono wszystkie tak zwane drobne przesyłki (czyli paczki o wartości poniżej 150 euro) wysyłane z krajów spoza Wspólnoty – przede wszystkim z Chin.
Opłata będzie naliczana w prosty sposób: to stała stawka wynosząca 3 euro od każdej paczki. Niestety w przypadku, kiedy w paczce znajduje się kilka przedmiotów, opłata doliczona jest do każdego z nich!
Co ważne, nowe przepisy dotyczą sprzedawców zarejestrowanych w unijnym systemie IOSS (służącym do rozliczania VAT), co w praktyce pokrywa aż 93% całego ruchu e-commerce z Azji. Cło to będzie doliczane niezależnie od podatku VAT.
Głównym powodem jest gigantyczna skala zjawiska – w 2024 roku do UE trafiało średnio 12 milionów paczek dziennie. Urzędnicy i lokalni przedsiębiorcy zauważyli, że dotychczasowe zwolnienie z cła prowadziło do nieuczciwej konkurencji. Europejskie sklepy, płacące wysokie podatki i cła, nie były w stanie rywalizować z azjatyckimi gigantami. Inną kwestią stało się zaniżanie wartości ubezpieczenia przesyłek przez sprzedawców oraz celowe dzielenie zamówień na kilka mniejszych paczek, byle tylko zmieścić się w limicie 150 euro, co generowało ogromny ślad węglowy. Ten z kolei oznacza, że każda taka paczka w negatywny sposób wpływała na zmiany klimatu.
Dla przeciętnego klienta oznacza to jedno: podwyżki. Kupowanie bardzo tanich drobiazgów, takich jak etui na telefon za 5 złotych, skarpetki za 3 złote czy przedmioty do domu za grosze, przestanie mieć jakikolwiek sens ekonomiczny, jeśli do każdego zamówienia system automatycznie doliczy 3 euro cła.
Czy to całkowicie zablokuje handel z Chinami? Raczej nie, ale zdecydowanie zmieni nasze nawyki. Konsumenci albo dwa razy zastanowią się nad koniecznością zakupów, albo zamiast zamawiać pojedyncze rzeczy, będą zmuszeni do robienia większych, zbiorczych zakupów, aby opłata 3 euro „rozłożyła się” na więcej produktów lub nie została naliczona (powyżej 150 euro).
Wielu kupujących zastanawia się, czy istnieją sposoby na uniknięcie opłaty. Tradycyjne metody, jak proszenie sprzedawcy o zaniżenie wartości paczki na etykiecie, od lipca 2026 roku nic już nie dadzą – cło obejmuje bowiem każdą przesyłkę, nawet tę najtańszą.
Jedyną realną „furtką” dla konsumentów będzie wybieranie ofert z wysyłką z magazynów zlokalizowanych na terenie Unii Europejskiej (np. w Polsce, Niemczech czy Czechach). Towary tam zgromadzone przeszły już procedury celne hurtowo, więc indywidualny klient nie zapłaci dodatkowych 3 euro. Warto jednak pamiętać, że ceny w europejskich magazynach bywają nieco wyższe. Platformy, takie jak Temu czy AliExpress z pewnością zaczną też mocniej promować opcje konsolidacji paczek, czyli pakowania wielu produktów od różnych sprzedawców do jednego worka, by klient płacił cło tylko raz.
Czy wprowadzenie opłaty rzeczywiście ograniczyło zakupy? Firmy kurierskie obsługujące przesyłki nie podają jeszcze konkretnych danych – to za wcześnie, by określić skalę zmiany. Jedno jest pewne: era pojedynczych paczek „za grosze” z Chin odchodzi do przeszłości.
Paulina Ziemińska
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze