„Dentyści będą błagać o klientów, a nowe zęby będą kosztować 10 tys. zł”? Japonia naprawdę pracuje nad lekiem na odrastanie zębów, ale viral mocno wyprzedza naukę

Japońscy naukowcy pracują nad lekiem, który ma pobudzać odrastanie naturalnych zębów. Czy naprawdę zastąpi implanty i obniży koszty leczenia? Sprawdzamy, co jest faktem, a co viralem.
W mediach społecznościowych krąży nagranie z mocnym przekazem: polscy dentyści mają dziś pobierać 80-130 tys. zł za odbudowę górnego i dolnego łuku na implantach, ale „niedługo im się skończy”, ponieważ w Japonii opracowano technologię, dzięki której podobny efekt będzie można uzyskać za około 10 tys. zł.

Brzmi jak początek rewolucji w stomatologii. I rzeczywiście, za viralem stoi prawdziwy i niezwykle interesujący projekt naukowy. Problem zaczyna się wtedy, gdy eksperymentalny lek znajdujący się w badaniach klinicznych przedstawia się tak, jakby za chwilę miał zastąpić implanty u milionów pacjentów.

Na dziś jesteśmy jeszcze bardzo daleko od takiego scenariusza.

Japoński „lek na odrastanie zębów” naprawdę istnieje

Technologię rozwija japońska firma Toregem BioPharma, powstała na bazie badań prowadzonych przez naukowców związanych z Uniwersytetem w Kioto.

Eksperymentalny lek nosi oznaczenie TRG035. Jest przeciwciałem skierowanym przeciwko białku USAG-1, które uczestniczy w hamowaniu rozwoju zębów. Pomysł naukowców polega na zablokowaniu tego naturalnego „hamulca”, dzięki czemu u części pacjentów miałby zostać uruchomiony proces tworzenia nowego zęba.

Badania na zwierzętach dały bardzo obiecujące wyniki. Japońska agencja AMED informowała już w 2021 roku, że neutralizacja USAG-1 umożliwiła odtworzenie brakujących zębów u modeli zwierzęcych. Naukowcom udało się także wywołać powstanie dodatkowych zębów u zdrowych zwierząt.

I właśnie ten mechanizm stał się podstawą dalszych badań na ludziach.

Badania na ludziach już trwają, ale to jeszcze nie gotowa terapia

Pierwsze badanie kliniczne TRG035 rozpoczęło się w Japonii w październiku 2024 roku. Faza I służyła przede wszystkim sprawdzeniu bezpieczeństwa terapii, a nie udowodnieniu, że lek potrafi rutynowo wyhodować ludziom nowe zęby.

W 2026 roku firma poinformowała o zakończeniu tego etapu i rozpoczęła przygotowania do fazy IIa.

17 sierpnia 2026 roku japońska agencja PMDA zakończyła ocenę zgłoszenia dotyczącego kolejnego badania klinicznego. Następny etap ma objąć osoby z wrodzonym brakiem zębów.

To bardzo ważna informacja, ponieważ internetowe filmiki zazwyczaj pomijają jedno słowo: wrodzonym.

Lek nie jest obecnie tworzony jako zamiennik implantów dla każdego

Pierwszym wskazaniem dla TRG035 jest wrodzona agenezja zębów, czyli sytuacja, w której człowiek od urodzenia nie ma części zawiązków uzębienia albo zęby nie rozwijają się prawidłowo.

Toregem wprost informuje, że obecne badania koncentrują się właśnie na pacjentach z wrodzonym brakiem zębów. Firma ma znacznie szersze ambicje i w przyszłości chciałaby pomagać również osobom, które utraciły zęby z innych powodów, ale to nadal dalszy etap rozwoju technologii.

Nie mamy więc obecnie dowodu, że 60-letnia osoba, która straciła wszystkie zęby wskutek paradontozy, próchnicy lub urazu, będzie mogła dostać TRG035 i w miejsce dwunastu implantów wyhodować dwa kompletne łuki naturalnych zębów.

Takie zastosowanie pozostaje na razie celem badawczym, a nie dostępną metodą leczenia.

Czy po jednym zastrzyku po prostu wyrasta nowy ząb?

To również duże uproszczenie.

Z biologicznego punktu widzenia samo pobudzenie rozwoju tkanki zęba jest dopiero początkiem problemu.

Nowy ząb musiałby:

  • wyrosnąć dokładnie w odpowiednim miejscu,
  • mieć właściwy kształt i wielkość,
  • stworzyć prawidłowy korzeń,
  • odpowiednio połączyć się z kością,
  • ustawić się prawidłowo względem pozostałych zębów,
  • współpracować ze zgryzem.

Jeżeli natomiast powstałby w niewłaściwym miejscu albo w nadmiernej liczbie, sam mógłby stać się problemem wymagającym dalszego leczenia.

Dlatego badania kliniczne nie kończą się na odpowiedzi: „czy coś wyrosło?”. Trzeba jeszcze wykazać bezpieczeństwo, przewidywalność i funkcjonalność całego procesu.

A co z ceną 10 tys. zł?

Tutaj viral robi się jeszcze bardziej problematyczny.

W japońskich i międzynarodowych publikacjach dotyczących projektu pojawiała się orientacyjna kwota około 1,5 mln jenów za terapię. Jest to jednak planowany poziom ceny, a nie obowiązujący cennik dostępnego leku. Terapia nie została jeszcze dopuszczona do sprzedaży.

Co więcej, 1,5 mln jenów nie jest odpowiednikiem „około 10 tys. zł”. To kwota odpowiadająca raczej kilkudziesięciu tysiącom złotych, zależnie od kursu waluty.

Nie wiadomo też, jaka będzie ostateczna cena terapii, ile podań będzie potrzebnych, co będzie obejmować leczenie ani w jakim zakresie japońskie ubezpieczenie zdrowotne mogłoby je refundować.

Twierdzenie, że „Japonia zrobi całą protezę za 10 tys. zł”, nie ma więc obecnie podstaw.

Czy odbudowa całego uzębienia w Polsce naprawdę kosztuje 80-130 tys. zł?

Taka kwota jest możliwa, ale nie można przedstawiać jej jako jednej obowiązującej ceny.

All-on-6 oznacza odbudowę całego łuku zębowego na sześciu implantach. Ceny różnią się w zależności od kliniki, rodzaju implantów, materiału mostu, konieczności regeneracji kości czy dodatkowych zabiegów.

Przykładowo we wrześniu 2026 roku jeden z polskich gabinetów podawał cenę 45 tys. zł za jeden łuk All-on-6.

W innym ośrodku etap chirurgiczny z sześcioma implantami i mostem tymczasowym zaczyna się od 30 tys. zł za łuk, a docelowy most cyrkonowy może kosztować kolejne około 30 tys. zł.

Z kolei w cenniku Wojskowego Instytutu Medycznego z 2026 roku sześć implantów wraz z mostem tymczasowym wyceniono na 28 tys. zł, a ostateczny most cyrkonowy na 30 tys. zł za łuk.

Przy odbudowie obu łuków i zastosowaniu droższych rozwiązań rzeczywiście można więc osiągnąć poziom 80, 100 czy nawet ponad 120 tys. zł.

Nie oznacza to jednak, że każdy pacjent w Polsce płaci dokładnie tyle.

Czy implantolodzy naprawdę mają powody do obaw?

Jeżeli technologia regeneracji naturalnych zębów kiedyś okaże się skuteczna także u osób, które straciły uzębienie w dorosłym życiu, może rzeczywiście zmienić stomatologię.

Naturalny ząb nie jest przecież implantem. Ma własne więzadło ozębnej, unerwienie, korzeń i biologiczne połączenie z otaczającymi tkankami.

Możliwość odtworzenia go zamiast wszczepienia tytanowego implantu byłaby ogromnym przełomem.

Nie oznacza to jednak końca implantologii w najbliższych latach.

Obecne badania nie wykazały jeszcze skuteczności TRG035 w odtwarzaniu zębów utraconych wskutek próchnicy, chorób przyzębia czy wieku. Nie istnieje również zatwierdzony schemat odbudowy całych łuków za pomocą tego leku.

Implanty, mosty i protezy pozostaną więc jeszcze długo podstawowymi metodami leczenia osób z rozległymi brakami zębowymi.

Cel to okolice 2030 roku, ale nie jest to gwarancja

Twórcy technologii mówią o 2030 roku jako celu komercjalizacji pierwszego zastosowania. Najpierw ma ono dotyczyć pacjentów z wrodzonym brakiem zębów.

W medycynie data planowanego wejścia leku na rynek nigdy nie jest jednak gwarancją.

Przed TRG035 nadal są badania skuteczności, dalsze oceny bezpieczeństwa oraz procedury regulacyjne. Pozytywne wyniki badań na zwierzętach i pomyślne przejście fazy I są ważnymi krokami, ale wiele eksperymentalnych terapii zatrzymuje się właśnie na kolejnych etapach.

Co więc z virala jest prawdą?

Prawda: Japonia rzeczywiście rozwija lek, który ma pobudzać organizm do wytwarzania naturalnych zębów.

Prawda: TRG035 przeszedł pierwszą fazę badań klinicznych i przygotowywany jest kolejny etap.

Prawda: jeśli technologia się powiedzie, może w przyszłości stać się jednym z największych przełomów w stomatologii.

Ale:

Nieprawda: lek jest już gotowy i dostępny.

Nie ma dowodów: że obecnie pozwala odtworzyć kompletną szczękę i żuchwę u osoby, która utraciła zęby w dorosłym życiu.

Nie ma podstaw: żeby twierdzić, że zabieg będzie kosztował 10 tys. zł.

Nie ma podstaw: żeby twierdzić, że za kilka lat implantolodzy „będą błagać klientów”, aby zdecydowali się na implanty.

Viral wyprzedził naukę o kilka etapów

Najciekawsze jest to, że ta historia wcale nie potrzebuje sensacyjnego dodatku.

Jeszcze kilkanaście lat temu pomysł, że za pomocą przeciwciała można pobudzić organizm człowieka do stworzenia nowego zęba, brzmiał jak science fiction.

Dziś istnieje konkretny lek, program badań klinicznych, finansowanie i przygotowania do kolejnego etapu badań.

To samo w sobie jest fascynujące.

Między zdaniem „Japończycy badają lek umożliwiający regenerację zębów” a hasłem „za chwilę zamiast implantów dostaniemy nowe zęby za 10 tys. zł” znajduje się jednak jeszcze kilka etapów badań, których wyników dziś po prostu nie znamy.

Internet dopisał więc zakończenie do historii, którą naukowcy dopiero piszą.

PMP

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat