DVD „Mission: Impossible. The final reckoning” – recenzja

Recenzja DVD „Mission: Impossible. The final reckoning” – recenzja
Zaskakujący hit kinowy, pełen napięcia i akcji, który pozostaje w pamięci. Obowiązkowa pozycja dla fanów „Mission Impossible”.

Po niemal 30 latach Ethan Hunt żegna się z widzami w finałowej odsłonie serii. Na przełomie lat historia kina szpiegowskiego połączyła rozrywkę z ciekawym scenariuszem. Pytanie brzmi, czy po tylu latach, możliwe było zamknięcie tego rozdziału i czy to faktycznie już koniec?

„Mission Impossible. The final reckoning” zaczyna się zaraz po wydarzeniach z poprzedniej części. Świat stoi na skraju kryzysu, gdzie sztuczna inteligencja znana jako „Byt” nie zdobyła jeszcze fizycznej przewagi, ale przez lata hakowała niemal cały internet, dostając się do globalnej sieci informacji. Jest teraz w stanie zdestabilizować rządy, wywołać chaos i panikę wśród ludzi. Przyszłość świata wisi na włosku, gdy Byt chce sięgnąć po kody nuklearne wszystkich światowych mocarstw, które powoli tracą kontrolę nad swoim arsenałem jądrowym. Uznaje on ludzi za najsłabszy element na ziemi i zarządza oczyszczenie planety. Uciekający przed agencją oraz władzami agent Ethan Hunt otrzymuje bezpośredni rozkaz od prezydenta USA.  Jego zadaniem jest zlokalizowanie i zniszczenie źródła kodu zatopionego w rosyjskiej łodzi podwodnej „Sewastopol”. Nie jest to jednak takie proste zadanie nawet dla tak doświadczonego agenta.

Już pierwsze sceny filmu pozwalają nam przypomnieć sobie fragmenty poprzednich części i zobaczyć, jak wyglądała historia głównego bohatera od początku. Przytaczanie tych scen wywołuje jednak pewien chaos i na początku nie jesteśmy w stanie do końca wszystkiego zrozumieć. Nurkowanie do łodzi podwodnej to majstersztyk –  napięcie i dramaturgia tej sceny sprawiają, że czas staje w miejscu, a serce na chwilę zamiera. Po finałowej scenie możemy jednak poczuć lekki niedosyt i nie jesteśmy w stanie odczuć, że jest to już ostatnia część i pożegnanie.

„Mission: Impossible. The final reckoning” to film, który od początku trzyma w napięciu i do końca dostarcza adrenaliny dzięki widowiskowym scenom akcji. Przygotujcie się więc na spore emocje. Oczywiście twórcy nie ustrzegli się niedociągnięć, ale uważam, że dla fanów poprzednich części i wszystkich osób, które chcą zobaczyć dobrą grę aktorską, będzie to bardzo dobra propozycja na długi, zimowy wieczór.

Ewelina Makoś

Christopher McQuarrie, „Mission: Impossible. The final reckoning”, Galapagos, 2025.




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat