Jego życie przypomina utwór, w którym zamiast gwałtownych akordów słychać subtelne nuty wdzięczności, rodzinnej miłości i wewnętrznego spokoju. W Backstreet Boys często określany jako cichy mediator, który potrafił pogodzić silne charaktery i sprawić, że harmonia między nimi znów wybrzmiewała.
Urodził się 22 sierpnia 1973 roku w Orlando na Florydzie, w rodzinie o irlandzko-portorykańskich korzeniach. Wychowywał się w domu pełnym muzyki i ciepła. Jego matka zachęcała dzieci do nauki śpiewu, a ojciec wpoił mu dyscyplinę i pracowitość. Już jako dziecko występował w lokalnych teatrach i reklamach – był pełen pasji, ale też wrażliwości. Gdy dołączył do Backstreet Boys w 1993 roku, miał w sobie spokój i profesjonalizm, które kontrastowały z młodzieńczym temperamentem pozostałych członków grupy.
Choć Howie nigdy nie był najgłośniejszy, jego głos – ciepły, głęboki i lekko zmysłowy – stanowił jeden z filarów brzmienia zespołu. Koledzy mówią o nim z uznaniem. Brian widzi w nim najbardziej lojalnego człowieka w branży, AJ podkreśla, że nigdy nie traci klasy, a Nick żartuje, że Howie jest zbyt miły, by być rockmanem. I faktycznie – jego charakter to mieszanka łagodności, samodyscypliny i cierpliwości. Czasem aż nadmiernej, bo Howie potrafi unikać konfrontacji nawet wtedy, gdy sytuacja wymaga twardego stanowiska. Sam przyznaje, że bywa perfekcjonistą – dopracowuje każdy szczegół, nawet kosztem snu czy odpoczynku.
Nie ma tatuaży – w przeciwieństwie do kolegów z zespołu nigdy nie czuł potrzeby ozdabiania ciała symbolami. Jak mówił w jednym z wywiadów, „wolę nosić wspomnienia w sercu, nie na skórze”. Nigdy też nie zmagał się z uzależnieniami – w czasach, gdy inni członkowie zespołu przechodzili trudniejsze momenty, Howie był tym, który trwał przy nich, wspierał i przypominał o stabilności.
W życiu prywatnym odnalazł szczęście u boku Leigh, z którą wziął ślub w 2007 roku po sześciu latach znajomości. Leigh, wcześniej pracowniczka w dziale marketingu BSB, okazała się dla niego nie tylko partnerką, ale też przyjaciółką i powierniczką. Mają dwóch synów. Howie wielokrotnie mówił, że ojcostwo nauczyło go cierpliwości i uważności. „Dzieci przypominają mi, co naprawdę jest ważne – rodzina to najpiękniejsza scena, na jakiej występuję” – przyznał w jednym z wywiadów.
Tragiczna śmierć jego starszej siostry Caroline w 1998 roku z powodu tocznia była punktem zwrotnym w jego życiu. Z bólu uczynił misję – założył „Dorough Lupus Foundation”, wspierającą badania i chorych na tę chorobę. To doświadczenie ukształtowało jego empatię i głębsze spojrzenie na życie.
Poza sceną Howie jest przedsiębiorczy – inwestuje w nieruchomości, współprowadzi hotele i organizuje wydarzenia charytatywne. Uwielbia gotować dania kuchni latynoskiej, a także dba o kondycję fizyczną. Ma jednak swoje słabości – przyjaciele żartują, że jego miłość do słodyczy jest legendarna. Bywa też zbyt ugodowy, co sprawia, że inni czasem wykorzystują jego dobre serce.
Ciekawostką jest, że zanim został gwiazdą pop, pojawił się epizodycznie w serialu „Parenthood” i w reklamach Disney Channel. W młodości planował karierę aktorską, a nawet marzył o tym, by grać w musicalach na Broadwayu. Wciąż ma w sobie tę sceniczną duszę – mówi, że muzyka to dla niego nie zawód, lecz sposób oddychania.
Dziś, po trzech dekadach na scenie wraz z Backstreet Boys, Howie Dorough wciąż jest symbolem spokoju, klasy i lojalności. Jego życie to dowód, że nie trzeba być najgłośniejszym, by być słyszanym. Wystarczy mieć serce, które bije w rytmie harmonii.
Joanna Sieg-Ulanowicz
Fot. Wygenerowano AI