Lalka Reborn – dziecko czy zabawka?

Sztuczne dziecko - lalka Reborn.
Współczesna kobieta, dla kariery, dobrowolnie rezygnuje z urodzenia dziecka. Jej biologiczny zegar wciąż jednak tyka. W odpowiedzi na rynku pojawia się wiele rozwiązań. Niektóre są szokujące.

Od pewnego czasu coraz więcej mówi się o lalkach Reborn, czyli lalkach ożywionych lub sztucznych dzieciach. Samo określenie „lalka” jest jednak nieadekwatne, gdyż nie nadaje się ona do dziecięcych zabaw. Z racji swego wyglądu, którym łudząco przypomina żywe dziecko, może prowadzić do błędów w myśleniu przedszkolaków. Dając im do zabawy taką lalkę, musimy się liczyć z tym, że mogłyby nie zrozumieć różnicy między nią, a prawdziwym noworodkiem. Kiedy zauważą, że lalka spada i nic jej się nie dzieje, uznają, że podobnie będzie z ich młodszym rodzeństwem. Właśnie dlatego lalki Reborn przeznaczone są głównie dla kolekcjonerów, jako wytwory artystyczne.

Dziecko o szklanych oczach
Lalki wykonuje się ręcznie, często na zamówienie, po uprzednim wysłaniu zdjęcia dziecka. Przykładowymi materiałami są: moher – do włosów, szkło – do oczu, winyl – do rąk, nóg i czasem tułowia. W twarz wczepia się rzęsy, brwi i włoski, a paznokcie maluje specjalnym żelem, aby uzyskać efekt trójwymiarowości. Sama lalka zarówno wymiarami, jak i wagą nie ustępuje żywemu dziecku. Dodatkowo akcentuje się jej żyłki, fałdki, zmarszczki, znamiona – wszystko, o czym tylko zamarzy osoba zamawiająca. Jeżeli tułów zostanie wykonany z miękkiego materiału, zamiast winylu, można wbudować w niego mechanizm poruszający lalką. Dzięki temu zacznie oddychać, poruszać głową lub rączkami. Lalka wymaga odpowiedniej pielęgnacji, dlatego też dołącza się do niej instrukcje. Z racji że jest delikatna, łatwo może się zniszczyć.

Sztuczne dzieci – najlepsze rozwiązanie?
Lalki Reborn wzbudzają wiele kontrowersji. Jednym z wielu powodów jest zastępowanie prawdziwych dzieci sztucznymi.  To w pewien sposób próba oszukania lub też zaspokojenia instynktu macierzyńskiego. Skoro wciąż jest praktykowana, najwyraźniej się sprawdza. W Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych lalki najczęściej kupowane są przez kobiety sukcesu, skupione na karierze,oraz singielki. Są formą lekarstwa na lęki związane z ciążą i obowiązkami lub kolejnym środkiem na drodze do osiągnięcia sukcesu w pracy. Ponadto lalki wykorzystuje się w terapii kobiet, które straciły dziecko (zarówno w wyniku poronienia, jak i wypadku czy choroby) lub nie mogą pogodzić się z wejściem dziecka w okres dorosłości i opuszczeniem rodzinnego domu. Używając wizerunku prawdziwego dziecka, projektują swe emocje na lalkę i po pewnym czasie wracają do zdrowia. Trzeba jednak uważać, by nie popaść ze skrajności w skrajność. Wiele osób wytwarzających lalki Reborn ogłasza na swych stronach, że przyjmują także zamówienia na odtwarzanie podobizny zmarłego dziecka. Jeżeli nie zostało to wcześniej przedyskutowane z terapeutą, nie wydaje się być najlepszym pomysłem. Grozi popadnięciem w obsesję i nabawieniem się głębszych i poważniejszych zaburzeń psychicznych. Kolejnym minusem, jaki przytaczają przeciwnicy kupowania sztucznych dzieci, jest życie w kłamstwie i pielęgnowanie własnych fanaberii. Jeśli chce się mieć dziecko, powinno się je urodzić. Wybieranie tego, które dostanie zaprojektowany przez nas wygląd, a ponadto nigdy nie będzie płakać, marudzić, nie obudzi nas w nocy czy nie zachoruje, nie jest żadnym rozwiązaniem. Unikając mniej lubianych czynności, pozbawieni zostaniemy także pierwszego słowa, pierwszego kroku, miłości, ciepła dotyku. Jednak najpoważniejszym zarzutem wobec lalek Reborn jest to, że przypominają martwe ciała, a sama chęć ich posiadania wydaje się być patologią i zboczeniem.

Każda rzecz wykonywana ręcznie i to na zamówienie, ma prawo kosztować grube pieniądze. W przypadku lalek Reborn cena może osiągnąć nawet kilkanaście tysięcy złotych. Najtańsze są te wykonane z gorszych materiałów, o powielonym wizerunku. Płaci się nie tylko za materiał, ale także za ilość elementów, jakość, czas powstawania oraz trudność. Zamawiający może zażyczyć sobie dziecka zastygłego w płaczu, krzyku, śmiechu, śnie. Wszystko zależy od jego wyobraźni lub potrzeby. Wiele zależy także od przeznaczenia lalki. Jeśli ma pomagać w terapii, dlaczego by jej nie użyć? Ale jeśli ma nam zastąpić dziecko, o którym bardzo marzymy lub być pocieszeniem po stracie, czy na pewno warto? Czy jesteśmy pewne tego, na co się decydujemy?

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat