Nie żyje 7-latek, który tonął w łódzkim aquaparku. Rodzice zdecydowali o oddaniu jego narządów

Nie żyje 7-letni chłopiec, który tonął w łódzkim aquaparku. Lekarze przez ponad dwa tygodnie walczyli o jego życie. Rodzice zdecydowali o oddaniu narządów dziecka do transplantacji.
Tragiczny finał wypadku w Aquaparku Fala w Łodzi. Nie żyje 7-letni chłopiec, który pod koniec lipca przez kilka minut znajdował się pod wodą podczas zajęć nauki pływania. Lekarze przez ponad dwa tygodnie walczyli o jego życie. Po stwierdzeniu śmierci mózgu rodzice dziecka zdecydowali o pośmiertnym oddaniu jego narządów, aby mogły uratować innych pacjentów.

Do dramatycznego zdarzenia doszło 27 lipca 2026 roku w Aquaparku Fala w Łodzi. Siedmioletni chłopiec uczestniczył w wakacyjnych zajęciach z nauki pływania. W grupie znajdowało się 12 dzieci, a zajęcia były organizowane przez zewnętrzną firmę.

To, co wydarzyło się później, jest obecnie przedmiotem śledztwa.

Przez kilka minut nikt nie zauważył, że dziecko potrzebuje pomocy

Z ustaleń opartych na zabezpieczonym nagraniu monitoringu wynika, że chłopiec najpierw przez około trzy minuty cyklicznie wynurzał się i zanurzał. Następnie przez około sześć minut pozostawał całkowicie pod wodą.

Przez ten czas dziecku nie udzielono pomocy.

Siedmiolatka zauważył dopiero inny mężczyzna korzystający z basenu. Według Onetu był to 78-letni pływak znajdujący się na sąsiednim torze. To on wydobył nieprzytomne dziecko z wody.

Na miejscu natychmiast rozpoczęła się reanimacja. Trwała ponad pół godziny. Ratownikom udało się przywrócić funkcje życiowe chłopca, który następnie w skrajnie ciężkim stanie został przewieziony do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Ponad dwa tygodnie walki o życie

Od chwili wypadku dziecko przebywało na oddziale intensywnej terapii. Lekarze przez kilkanaście dni walczyli o jego życie.

12 sierpnia media przekazały tragiczną wiadomość. U siedmiolatka stwierdzono śmierć mózgu. Informację potwierdził rzecznik Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki.

Dla rodziców oznaczało to konieczność zmierzenia się z niewyobrażalną stratą. W tych okolicznościach podjęli decyzję, dzięki której śmierć ich syna może dać szansę na życie innym osobom.

Rodzice zdecydowali o oddaniu narządów

Szpital poinformował, że rodzice siedmiolatka zgodzili się na pośmiertne pobranie narządów dziecka do transplantacji. Procedurę koordynuje Poltransplant.

Placówka przekazała, że decyzja została podjęta z myślą o ratowaniu życia innych ludzi. Jednocześnie rodzina poprosiła media oraz opinię publiczną o uszanowanie swojej prywatności i spokoju w niezwykle trudnym czasie.

To decyzja, która może sprawić, że narządy dziecka pomogą ciężko chorym pacjentom oczekującym na transplantację.

Prokuratura wyjaśnia, jak mogło dojść do tragedii

Sprawą wypadku zajmuje się Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie.

Początkowo postępowanie prowadzono w kierunku narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub powstania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Po śmierci siedmiolatka kwalifikacja prawna postępowania może zostać zmieniona i obejmować nieumyślne spowodowanie śmierci.

Śledczy zabezpieczyli między innymi monitoring z aquaparku oraz dokumentację dotyczącą pracy ratowników. Przesłuchiwani byli również pracownicy obiektu i osoby prowadzące zajęcia.

Kluczowe pozostaje pytanie, dlaczego przez kilka minut nikt z osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo grupy nie zauważył, że siedmiolatek walczy o życie.

Zajęcia prowadziła zewnętrzna firma

Przedstawiciele Aquaparku Fala podkreślali po zdarzeniu, że wakacyjne zajęcia, w których uczestniczył chłopiec, były organizowane przez podmiot zewnętrzny. Dzieci miały znajdować się pod opieką instruktorów oraz ratowników.

Samo wskazanie organizatora nie przesądza jednak o odpowiedzialności konkretnej osoby. Ustalenie, kto i w jakim zakresie był zobowiązany do pilnowania dzieci, jest jednym z elementów prowadzonego postępowania.

Dopiero po zakończeniu czynności śledczych będzie można stwierdzić, czy doszło do naruszenia obowiązków i kto ewentualnie ponosi odpowiedzialność za tragedię.

Sześć minut pod wodą

Jednym z najbardziej wstrząsających elementów tej sprawy jest czas, przez jaki chłopiec pozostawał całkowicie zanurzony.

Według dotychczasowych ustaleń monitoring pokazuje, że przez około trzy minuty dziecko próbowało utrzymać się na powierzchni, po czym przez kolejne około sześć minut znajdowało się pod wodą.

Dopiero później zostało dostrzeżone i wyciągnięte.

Dramat wydarzył się na basenie, na którym odbywały się zorganizowane zajęcia dla dzieci. Dlatego śledztwo ma odpowiedzieć nie tylko na pytanie o sam przebieg wypadku, ale również o sposób sprawowania nadzoru nad uczestnikami kursu.

Tragiczny finał wakacyjnych zajęć

27 lipca siedmiolatek przyszedł na basen na wakacyjne zajęcia z nauki pływania. Kilkadziesiąt minut później trwała już walka o jego życie.

Dzięki reanimacji udało się przywrócić funkcje życiowe dziecka, a przez następne ponad dwa tygodnie lekarze robili wszystko, by je uratować. Ostatecznie obrażenia spowodowane długotrwałym niedotlenieniem okazały się zbyt poważne. Lekarze stwierdzili śmierć mózgu.

Historia ma jednak jeszcze jeden niezwykle poruszający wymiar. W momencie największej osobistej tragedii rodzice zgodzili się na przekazanie narządów swojego syna do transplantacji.

Ich decyzja nie zmieni tego, co wydarzyło się na łódzkim basenie. Może jednak sprawić, że życie siedmiolatka będzie miało swój ciąg dalszy w życiu innych osób.

Śledztwo dotyczące okoliczności tragedii trwa. Rodzina chłopca prosi o uszanowanie prywatności.

PMP

Fot. Wygenerowano AI

Źródła: Radio Łódź, RMF24, TVN24, Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki, informacje dotyczące śledztwa Prokuratury Rejonowej Łódź-Polesie.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat