Karolina uczy nas, że zostaliśmy wszyscy i zostałyśmy wszystkie stworzone do latania i żadne bariery tego nie zmienią. - Sylwia Spurek
Lekarze zapowiadali, że nie będzie mówić ani chodzić, dzisiaj, mając na koncie ponad 170 medali, jest jedną z najlepszych pływaczek na świecie. Została twarzą protestu osób z niepełnosprawnościami w sejmie i dokonała pierwszego sportowego coming-outu jako kobieta biseksualna. I jak sama mówi – „to nie jest finał. To dopiero się zaczyna”. Pierwsza książka poświęcona życiu wielokrotnej medalistki mistrzostw świata, paraolimpijki i niezłomnej aktywistki ukaże się w formie e-booka już 1 lipca. Autorką wywiadu rzeki jest ceniona dziennikarka, finalistka nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego – Karolina Domagalska.
Całe życie idzie jak burza. Mimo że cierpi na niedowład kończyn, w wieku zaledwie 4 lat nauczyła się pływać. Jest wielokrotną medalistką mistrzostw świata i Europy w pływaniu, laureatką wielu nagród, utytułowaną aktywistką. Całe życie walczy. Z rodzicami, którzy woleli, żeby została w domu i nie sprawiała problemów. Z kadrą narodową, która nie widziała dla niej miejsca. Z państwem, które po powrocie z mistrzostw w Rio zaoferowało jej 1100 zł na rękę. I w końcu z tymi, którzy patrzą na nią tylko przez pryzmat niepełnosprawności. Od zawsze chciała być traktowana po prostu normalnie. „Jak ktoś mówił, ale masz marzenia, to ja się wkurzałam i mówiłam – ja nie mam marzeń, ja mam wielkie cele” – opowiada w książce Karolinie Domagalskiej.
W Polsce nie traktuje się paraolimpijczyków na równi z innymi sportowcami, ale Karolina nie dała się zepchnąć pod powierzchnię. Kiedy system zawodzi, pomagają jej ludzie. Nazywa to „małą solidarnością”. Pojawia się, kiedy Karolina nie może zdążyć na pociąg, zanieść walizki do taksówki, bo dwie ręce zajmują jej kule. Kiedy jedzie na wycieczkę szkolną i koledzy z klasy prowadzą ją za ręce, kiedy w górach noszą ją na barana. Całe życie spotykają ją przejawy zwykłej małej dobroci. ,,Mała Solidarność jest świetna i uratowała mi życie” – mówi.
Ale system nie może być oparty tylko na przeskakiwaniu barier. Potrzebna jest większa zmiana. W 2018 Karolina została jedną z twarzy protestu w sejmie osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. Za zaangażowanie w działalność społeczną została uhonorowana Wyróżnieniem Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego. Wierzy, że jest tu po to, żeby zmieniać świat. I rzeczywiście to robi. Po zakończeniu kariery sportowej, które zbiegło się ze śmiercią jej mamy, podsumowuje wcześniejsze dokonania i szuka swojej nowej drogi.
Karolina Domagalska – reporterka, autorka książki „Nie przeproszę, że urodziłam. Historie rodzin z in vitro”, finalistka Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki.
Karolina Hamer – pływaczka, paraolimpijka, medalistka mistrzostw Świata i Europy, laureatka wielu prestiżowych nagród, m.in. Nagrody Najlepszego Sportowca z niepełnosprawnością ruchową, aktywistka społeczna.
Ile trwał Hamer time?
Około roku. Zakończył się depresją.
Pustka szczytu?
Jakiego szczytu, chyba paranoi. W 2009 roku zdobyłam pięć medali na mistrzostwach Europy i cztery na mistrzostwach świata, ale dla Ministerstwa Sportu mistrzostwa świata się nie liczyły, bo ono uznaje tylko jedne zawody rocznie. Dostałam tysiąc sto złotych miesięcznie. Miały przyjść w styczniu, a przyszły w maju, ale to w przypadku ministerstwa była norma. Więc wróciłam z Rio, zostałam najlepszą sportowczynią 2009 roku i gleba. W tym czasie wyprowadziłam się z domu, więc byłam też sama. Nie mogłam znieść tego, że jestem klepana po ramieniu, a nie stać mnie na czynsz. Nie mogłam wstać z łóżka, czułam się gorzej niż po Pekinie. Wiedziałam, jak wygląda sport paraolimpijski na świecie, że jest szacunek, jest dofinansowanie, są warunki do pracy, i nie mogłam się pogodzić z tym, że tutaj ze wszystkim jestem sama.
Autorzy: Karolina Domagalska, Karolina Hamer
Wydawnictwo W.A.B.
Oprawa: Miękka
Ilość stron: 224
EAN: 9788328072527
Komentarze