Dojdziemy do prawdy tak zaskakującej, że zdumiałaby wielu zagorzałych komunistów, wierzących, że wyznają ideologię wolną od wszelkich konotacji religijnych, ideologię opartą na materialistycznych założeniach naukowych, a nie na przesądach.
Co komunizm ma wspólnego z tradycją ezoteryczną, ze starożytnymi orfikami i gnozą? Sam Karol Marks miał osobiście niewiele wspólnego z orfizmem, ale korzenie idei, które gorliwie wyznawał, sięgają zamierzchłej starożytności.
Bo komunizm to w gruncie rzeczy zbiór kilku ezoterycznych dogmatów:
U podstaw tej teologii stoi zaś przekonanie, że człowiek jest bogiem, najwyższym stworzeniem we wszechświecie, które ma prawo stanowić o tym, co dobre i złe. W praktyce - to ostatnie przekonanie ograniczało się dziwnym trafem do wąskiej grupy nadludzi, którzy rościli sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci podległych sobie mas. Głosili oni, a część wierzyła, że zbudują dla bliźnich/braci/towarzyszy idealny świat. Szkoda, że ta wiara, jako głęboko utopijna, ładnie brzmiący “przesąd światło ćmiący” prowadzi ich zawsze do tragedii, a ich zamierzenia szlachetnych ideowców niezmiennie kończą się zbrodnią.
Michał Krajski – doktor nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicysta, autor i współautor kilkunastu książek, zajmujący się przede wszystkim tematyką zmian cywilizacyjnych, Tradycji katolickiej, protestantyzmu. Jako historyk filozofii interesuje się inspiracjami okultystycznymi w dziejach zachodniej tradycji intelektualnej. Wybrane publikacje: „Luter i różokrzyżowcy”, „Rewolucja charyzmatyczna”, „Rodzina. Ostatni bastion”.
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Fronda
ISBN: 978-83-8079-519-8
Komentarze