piękne, zezowate, rude i brzydule - żony, siostry i gospodynie prezydentów USA – Panie Białego Domu. Wszystkie one wywierały wpływ nie tylko na życie swoich rodzin, ale też na obowiązujące mody, relacje społeczne i funkcjonowanie Białego Domu. Bez nich historia Stanów Zjednoczonych nie byłaby taka sama, chociaż zazwyczaj stoją w cieniu.
Historia USA prezentowana jest najczęściej jako historia męskiego punktu widzenia, twardych interesów politycznych i ekonomicznych, dzięki którym ten kraj zyskał rangę mocarstwa. Książka Longina Pastusiaka pokazuje inne oblicze Ameryki, pomimo że skupia się na życiorysach kolejnych gospodyń Białego Domu, jest też wnikliwą analizą panujących stosunków społecznych w elitach władzy, przekonań na temat roli kobiety i małżeństwa oraz obserwacją zmiennych mód i zwyczajów. Autor, koncentrując się na historii kobiet zyskuje inny punkt widzenia, zwraca uwagę na prywatną sferę życia prezydentów. Pokazuje też, że poza wielką polityką kobiety wywierały istotny wpływ na życie swojego kraju, chociaż ich działalność nigdy nie była opłacana, a często spychana na margines czy wręcz wyszydzana. Lady Bird Johnson, która jako prekursorka w latach 60. walczyła o ograniczenie stawiania przydrożnych reklam i bilbordów, wyśmiewano za „upiększanie Ameryki”. Temat ten po kilkudziesięciu latach wraca niemal jak bumerang także w naszym kraju. Rosalynn Carter ustanowiła służbowe lunche z mężem na wzór tych, które Carter jadał z wiceprezydentem, podczas których omawiali najważniejsze sprawy państwowe. Prezydent nazywał ją swoim zaufanym doradcą, co jeszcze kilkanaście lat wcześniej wydawałoby się niemal niemożliwe.
Panie Białego Domu to też historia o ogólnoludzkim aspekcie każdego związku, a więc o miłości, przywiązaniu, wzajemnej pomocy, jak też o konfliktach, zdradzie i egoizmie. Mało kto dziś pamięta, że Johnson nie zostałby prezydentem gdyby żona nie nauczyła go czytać i pisać. Betty Ford, wywalczyła sobie wspólną sypialnię ze swoim mężem. Dziwiła się obowiązującemu przed jej kadencją zwyczajowi i oprowadzając po Białym Domu mówiła: „Jesteśmy od dłuższego czasu pierwszą parą prezydencką, która ma wspólną sypialnię. Ku mojemu zdziwieniu niektórzy ludzie pisali do mnie, że to niedopuszczalne, by prezydent Stanów Zjednoczonych spał ze swoją żoną.”. Michelle Obama jest pierwszą czarnoskórą Panią Białego Domu a jej poprzedniczka Hillary Clinton pomimo udowodnionej zdrady wybaczyła mężowi i dzisiaj sama kandydując korzysta z jego poparcia w wyborach prezydenckich.
Książka, która przedstawia historie niezwykłych kobiet i ich życia w cieniu wielkiej polityki. Pomimo trudnej pozycji, jaka przypadła im w udziale tylko niektóre z nich pozostawały bierne, większość z zaangażowaniem wspierała sprawy z ich punktu widzenia istotne.
Komentarze