Czerwona lub różowa plamka na karku noworodka potrafi zaniepokoić rodziców. Czasami jest wyraźna od pierwszych chwil życia, innym razem najbardziej rzuca się w oczy, gdy maluch płacze, jest rozgrzany albo zdenerwowany.
W mediach społecznościowych można natomiast znaleźć znacznie bardziej romantyczne wyjaśnienie. Plamka na twarzy ma być "pocałunkiem anioła", a ta znajdująca się z tyłu głowy lub na karku - śladem pozostawionym przez bociana.
Choć pięknie brzmiąca legenda nie ma oczywiście podstaw medycznych, same określenia nie zostały wymyślone przez internet. Funkcjonują również jako potoczne nazwy bardzo konkretnego i dobrze znanego lekarzom rodzaju znamienia.
Najczęściej chodzi o znamię łososiowe, czyli nevus simplex. Jest to płaska, różowa, czerwona lub łososiowa zmiana naczyniowa, którą można zobaczyć już u noworodka. American Academy of Dermatology wskazuje, że gdy znajduje się na twarzy, szczególnie na czole lub powiekach, bywa nazywana właśnie "angel's kiss", czyli pocałunkiem anioła.
Jeśli podobna zmiana pojawia się na karku lub z tyłu głowy, popularną nazwą jest "stork bite", czyli "ugryzienie bociana". Medycznie nadal jest to ten sam typ znamienia - nevus simplex.
I nie jest to żadna rzadkość. MedlinePlus podaje, że znamiona łososiowe występują nawet u około połowy noworodków. Najczęściej można je zobaczyć na czole, powiekach, między brwiami, nad górną wargą oraz właśnie na karku.
Za charakterystyczny kolor odpowiadają drobne naczynia krwionośne znajdujące się blisko powierzchni skóry. W nevus simplex są one rozszerzone, dlatego przez delikatną skórę dziecka stają się bardziej widoczne.
To również wyjaśnia pewną charakterystyczną cechę tych zmian. Plamka może stać się bardziej intensywna, gdy dziecko płacze, przegrzewa się albo zmienia się temperatura otoczenia. Przy delikatnym ucisku zwykle blednie, a po jego ustaniu ponownie staje się widoczna.
Dlatego rodzice mogą mieć wrażenie, że znamię raz niemal znika, a chwilę później robi się intensywnie czerwone.
Najczęściej nie.
NHS podaje, że znamiona łososiowe znajdujące się na czole lub powiekach zazwyczaj bledną do około 2. roku życia. Zmiany znajdujące się z tyłu głowy lub na karku mogą utrzymywać się dłużej.
W wielu przypadkach z czasem stają się tak blade, że właściwie przestają być zauważalne. Nie wymagają przy tym żadnego leczenia. American Academy of Dermatology określa znamię łososiowe jako niegroźną zmianę, która zwykle samoistnie blednie.
Rodzice nie muszą więc smarować plamki specjalnymi preparatami ani próbować jej usuwać.
To najważniejsza rzecz, o której warto pamiętać. Określenie "pocałunek anioła" odnosi się do konkretnego rodzaju znamienia, natomiast czerwone, różowe czy fioletowe zmiany na skórze niemowlęcia mogą mieć również inne przyczyny.
Jedną z nich jest naczyniak niemowlęcy. W przeciwieństwie do płaskiego znamienia łososiowego może pojawić się dopiero kilka dni lub tygodni po urodzeniu, następnie przez pierwsze miesiące rosnąć i przyjmować postać wypukłej, intensywnie czerwonej zmiany. Większość naczyniaków z czasem się zmniejsza, ale niektóre, szczególnie położone w pobliżu oka, nosa lub ust, wymagają oceny lekarza.
Inną zmianą jest znamię typu port-wine stain, nazywane czasami znamieniem winnej plamy. Początkowo również może być płaskie i różowe lub czerwone, ale zwykle nie zanika samoistnie. Z wiekiem może ciemnieć i stawać się grubsze.
Dlatego nie warto diagnozować znamienia wyłącznie na podstawie zdjęć znalezionych w internecie.
Większość znamion u noworodków jest łagodna, jednak każde nietypowe znamię warto pokazać pediatrze podczas wizyty kontrolnej. Szczególnej uwagi wymagają zmiany, które szybko rosną, stają się wypukłe, krwawią, tworzą owrzodzenia albo znajdują się w miejscu mogącym utrudniać widzenie, oddychanie lub karmienie.
Ocena specjalisty jest również ważna w przypadku niektórych rozległych znamion naczyniowych na twarzy. Przykładowo port-wine stain obejmujące okolice oka może wymagać dodatkowej kontroli okulistycznej.
Opowieść o aniele całującym dziecko przed jego przyjściem na świat może pozostać piękną rodzinną historią. Z medycznego punktu widzenia charakterystyczne różowe plamki mają jednak znacznie bardziej przyziemne wyjaśnienie.
W większości przypadków "pocałunek anioła" lub "ugryzienie bociana" to po prostu nevus simplex - bardzo częste, łagodne znamię naczyniowe noworodków, które zwykle stopniowo blednie wraz z wiekiem.
A jeśli rodzice mimo wszystko chcą mówić swojemu dziecku, że na jego karku pozostał ślad po anielskim pocałunku? Medycyna z pewnością nie odbiera im prawa do takiej opowieści.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji z pediatrą lub dermatologiem.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze