Według ustaleń TVN24, funkcjonariusze namierzyli samochód w ciągu kilku godzin i zastawili na złodziei pułapkę. Jak tłumaczą policjanci, takie kradzieże przebiegają etapami — jedna osoba przełamuje zabezpieczenia, a inna odprowadza pojazd w miejsce, gdzie ma on „ostygnąć”.
Śledczy nie wykluczają, że w sprawie mogły brać udział nie tylko gangi zajmujące się kradzieżami aut. — W przypadku pojazdu rodziny premiera niekoniecznie chodzi o zwykłych złodziei. Nie można wykluczyć udziału obcych służb, które mogły chcieć wysłać sygnał, że obserwują szefa rządu i są w stanie mu zaszkodzić — powiedział jeden z funkcjonariuszy.
Ilona Podsiadła
(ilona.podsiadla@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com