Sama nazwa marki wywodzi się przecież od łacińskiej sentencji „Anima Sana In Corpore Sano”, czyli właśnie „W zdrowym ciele zdrowy duch”. I choć wiele firm sportowych skupia się dziś przede wszystkim na wynikach, rekordach czy modzie, ASICS od dekad wydaje się mówić coś zupełnie innego: bieganie ma sprawiać, że czujesz się lepiej – fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. To podejście widać w każdym kolejnym modelu tej marki, ale szczególnie mocno czuć je w serii GEL-KAYANO.
To właśnie dlatego GEL-KAYANO 33 nie jest butem, który próbuje być najbardziej agresywny, najlżejszy czy najbardziej „wyścigowy”. On próbuje być najlepszym partnerem codziennego ruchu. Ma wspierać, chronić, stabilizować i sprawiać, że po treningu masz ochotę wyjść pobiegać jeszcze raz. I szczerze? Po kilkudziesięciu kilometrach wybieganych w tym modelu mam poczucie, że ASICS ponownie przypomniał sobie, po co właściwie produkuje buty do biegania.

Już po wyjęciu z pudełka GEL-KAYANO 33 robi wrażenie buta dopracowanego. Sylwetka jest masywna, ale nowoczesna. Widać, że mamy do czynienia z butem treningowym premium. Pierwsze założenie? Bardzo charakterystyczne uczucie „otulenia” stopy. Cholewka dobrze obejmuje śródstopie, pięta siedzi stabilnie, nic nie ucieka na boki.
Najbardziej zaskoczyło mnie jednak coś innego – mimo że to but stabilizujący, nie sprawia wrażenia ciężkiego kloca. Często modele wspierające pronację bywają sztywne i trochę toporne. Tutaj od pierwszych kroków pojawia się poczucie miękkości połączonej z kontrolą. I właśnie słowo „kontrola” będzie w tej recenzji wracać bardzo często.
GEL-KAYANO 33 to but treningowy przeznaczony głównie do biegania po asfalcie, dla osób szukających wysokiego poziomu komfortu i wsparcia. Waga damskiej wersji wynosi około 260 gramów, drop to 8 mm, a konstrukcja została wyraźnie nastawiona na długie, spokojniejsze biegi oraz codzienne treningi. Konstrukcja podeszwy jest wysoka – około 39 mm pod piętą i 31 mm pod przodostopiem. Takie parametry mają bardzo konkretne konsekwencje. Po prostu: pod stopą jest dużo materiału amortyzującego, więc ciało dostaje mniej uderzeń zwrotnych z asfaltu.
Podwójna pianka: FF BLAST MAX + FF BLAST PLUS - to chyba najważniejsza zmiana i jednocześnie największa siła tego modelu.
ASICS zastosował dwa rodzaje pianek: FF BLAST MAX w górnej warstwie i FF BLAST PLUS w dolnej warstwie. Brzmi marketingowo? Trochę tak. Ale efekt naprawdę czuć.
Górna warstwa odpowiada za miękkość i poczucie „poduszki” pod stopą. Dolna daje stabilność i zapobiega przesadnemu zapadaniu się. W praktyce oznacza to bardzo przyjemne lądowanie bez uczucia pływania. Podczas biegu miałam wrażenie, że stopa nie wbija się w podeszwę, ale też nie odbija się od niej jak od betonu. To bardzo trudny balans do osiągnięcia, a tutaj został zrobiony naprawdę dobrze. Największa konsekwencja tego rozwiązania? Mniejsze zmęczenie nóg.
Po dłuższych wybieganiach zwykle czuję ciężkość łydek albo napięcie stóp. Tutaj ten efekt był zauważalnie mniejszy. Nie chodzi o magię. Po prostu organizm dostaje mniej mikrowstrząsów.

Seria Kayano od zawsze była kojarzona ze wsparciem dla biegaczy potrzebujących większej stabilizacji. Tym razem ASICS poszedł jednak trochę inną drogą. Zamiast brutalnie korygować ruch stopy, zastosowano system FLUIDSUPPORT. Co to daje?
Przede wszystkim bardziej naturalne prowadzenie kroku. But nie walczy ze stopą. Nie próbuje jej ustawiać na siłę. Raczej delikatnie podpowiada właściwy ruch. W praktyce podczas biegu odczuwałam to jako bardzo płynne przejścia między lądowaniem a wybiciem. Nie miałam wrażenia sztywnego „prowadzenia po szynach”, które czasem pojawia się w stabilizujących modelach.
To rozwiązanie szczególnie docenią osoby robiące długie treningi – kiedy technika zaczyna się psuć wraz ze zmęczeniem. Wtedy dodatkowa kontrola zaczyna naprawdę pracować.
Kolejną technologią, z której ASICS nadal korzysta jest PureGEL. I dobrze. To jedna z tych technologii, o których zapomina się podczas biegu – właśnie dlatego, że działa. Przy lądowaniu na pięcie uderzenie jest wyraźnie wygaszone. Szczególnie podczas wolniejszych treningów i dłuższych dystansów czuć, że but bardzo skutecznie chroni układ ruchu.

Największa zaleta? Brak uczucia „obijania nóg”. Po prostu biegniesz dalej.
Z pewnością doskonałym dodatkiem jest cholewka engineered mesh. Nowa siateczkowa cholewka jest miękka, dobrze dopasowuje się do stopy i zapewnia niezłą wentylację.
Bardzo spodobało mi się trzymanie śródstopia. Nie było efektu przesuwania się stopy podczas zakrętów czy szybszych fragmentów. Pięta również została mocno wyściełana.
Dla jednych będzie to luksus. Dla innych – trochę za dużo materiału. Ja należę do pierwszej grupy. Uwielbiam uczucie miękkiego kołnierza wokół kostki i tutaj dostałam go dokładnie tyle, ile trzeba.
Krótko? Bardzo dobrze. Ale to byłoby za proste. Pierwszy trening zrobiłam spokojnym tempem. Takim, przy którym zwykle skupiam się bardziej na komforcie niż dynamice. I właśnie wtedy pojawiło się pierwsze „wow”. Nie myślałam o butach. To ogromny komplement. Nie poprawiałam sznurówek. Nie zastanawiałam się nad pracą stopy. Nie analizowałam nacisku pod śródstopiem. Po prostu biegłam.
Przy kolejnych kilometrach zaczęłam zwracać uwagę na coś jeszcze – nogi pozostawały świeże. To naprawdę rzadkie uczucie. Zwykle pod koniec treningu zaczynam odczuwać ciężkość w stopach albo napięcie łydek. Tutaj zmęczenie pojawiało się zdecydowanie później. Miałam wręcz wrażenie, że but przejmuje część pracy. I właśnie za to najbardziej polubiłam ten model.

Jeśli miałabym wskazać środowisko naturalne GEL-KAYANO 33, powiedziałabym: długie spokojne kilometry.
10 km?
Świetnie.
15 km?
Jeszcze lepiej.
Powyżej tego dystansu zaczyna się rozumieć, za co płaci się premium. Amortyzacja nadal działa. Stopy nie pieką. Kolana nie wysyłają ostrzeżeń. A głowa skupia się na biegu, a nie dyskomforcie. Największym komplementem dla tych butów jest fakt, że po treningu nie miałam ochoty natychmiast ich zdejmować. To zdarza się rzadko.
To nie jest typowy but do interwałów. I dobrze, bo nie musi nim być. Da się przyspieszyć. Da się zrobić przebieżki. Da się pobiec mocniejszy odcinek. Ale charakter tego modelu jest inny. On chce być niezawodny. Chce dowieźć cię do końca treningu bez zbędnego zmęczenia. I robi to znakomicie.

To jeden z tych modeli, które kuszą, żeby używać ich także poza treningiem. Spacer? Tak. Cały dzień na nogach? Jak najbardziej. Podróż? Też.
Duża amortyzacja i stabilna platforma sprawiają, że but sprawdza się nie tylko podczas biegu. To dodatkowa wartość.
Dla kogo są buty GEL KAYANO 33?
Poleciłabym je:
Mniej przekonani mogą być:

Kilka drobiazgów.
To nadal nie jest lekki but. Cena należy do wysokich. Przy naprawdę szybkich treningach czuć, że priorytetem była wygoda, a nie agresja. Ale uczciwie?
To są kompromisy, które jestem w stanie zaakceptować, bo dostaję coś znacznie ważniejszego. Komfort. Stabilność. Świeższe nogi.

ASICS GEL-KAYANO 33 przypomniał mi, że dobre buty do biegania nie zawsze muszą krzyczeć technologiami. Czasem wystarczy, że działają. GEL KAYANO 33 to jeden z tych modeli, w których szybko przestajesz analizować sprzęt, a zaczynasz po prostu czerpać przyjemność z ruchu.
Najbardziej zapamiętam jedno uczucie: brak zmęczenia nóg. Po treningach schodziłam z trasy z poczuciem, że mogłabym pobiec jeszcze trochę. A to dla butów biegowych jest chyba najlepsza możliwa rekomendacja.
ASICS od lat mówi o związku między ciałem i umysłem. GEL-KAYANO 33 jest bardzo dobrym dowodem na to, że ta filozofia nadal nie jest pustym sloganem.
Buty oceniam 10/10. Model ASICS GEL KAYANO 33 miał swoją premierę 1 czerwca i są dostępne w sprzedaży na www.asics.com, www.sklepbiegacza.pl, www.sportano.pl, www.eobuwie.pl, www.trucht.com, www.butyjana.pl, www.studio-sport.pl.
Anna Stasiuk
Komentarze