Snowboard - need for speed, need for fun

Zimowe sporty - snowboard.
Snowboard to przede wszystkim piękne widoki, emocje, ruch, zabawa i tzw. "need for speed". Kiedy stoimy się na górze stoku i czujemy wiatr na twarzy, mamy poczucie, iż zaraz wzbijemy się do lotu.

Z tej perspektywy świat jest iście bajkowy. Gdzie indziej, jak nie na wyciągu o długości 1400 m można podziwiać tak wspaniałe widoki? Ośnieżone miasta i otulona bielą przyroda, przyprawiają o dreszcze. Później, kiedy ruszamy na podbój stoku, liczy się już tylko ruch i prędkość. To najlepszy sposób na oderwanie się od codzienności. Każdy ułamek sekundy się liczy, w każdej chwili możemy źle zbalansować swoje ciało i stracić równowagę. Właśnie walka o jak najlepszy zjazd nie pozwala nam myśleć o niczym innym. W uszach gra np. "Lords of the boards" Guano Apes, przed oczami przelatują wspaniałe krajobrazy, a wrażenie, że pędzi się z prędkością wiatru, podnieca do granic. Snowboard to wspaniała zabawa.

Wszystko to, co daje ten biały, odległy na co dzień nam świat, sprawia ogromną frajdę. Bo snowboard to nie tylko zjeżdżanie po wyznaczonych stokach. Możemy przecież wstrzyknąć sobie dużo większą dawkę adrenaliny, decydując się na freeride, czyli jazdę poza szlakami. Niektórzy na dziewicze stoki dostają się nawet helikopterem, by odebrać cnotę tym ekstremalnym, freeride'owym trasom. Wszyscy ci, którzy bardziej interesują się freestylem niż zwykłym zjeżdżaniem, spełnią się w snowparkach, dostosowanych do ćwiczenia różnorakich trików. Nie trzeba jednak slajdować po rurkach i wykonywać salta, by świetnie się bawić, skacząc. Zawsze można znaleźć bezpieczne miejsce na uboczu, usypać sobie hopkę, zrobić odpowiedni najazd, pole do lądowania i gotowe! Parę siniaków, ale też wspaniała zabawa gwarantowane.

Przede wszystkim nie należy ufać tym, którzy mówią o tym sporcie jako "skrajnie niebezpiecznym". Oczywiście, ryzyko istnieje zawsze, ale wykazanie choćby krzty zdrowego rozsądku wystarczy, by z zimowych ferii przywieźć tylko dobre wspomnienia. Dopóki jednak nie nauczymy się dobrze jeździć, pozostańmy na stokach dostosowanych specjalnie do nauki. Podobnie jak większość sportów, i ten nie jest tani. Cena kompletnego sprzętu snowboardowego (deska, wiązania, buty, spodnie, kurtka, rękawice i gogle) waha się od 1200 zł za używany do średnio 2500 zł za nowy. Nie jest to oczywiście mały wydatek, ale warty wszystkiemu, co dają nam zabawa i emocje na stoku. Warto poświęcić te pieniądze, bo to przecież inwestycja na długie lata, jeśli ze sprzętu korzystamy jedynie w okresie ferii zimowych.

Pomijając kwestie samego jeżdżenia na desce, na uwagę zasługuje atmosfera. Kurorty narciarskie charakteryzują się specyficzną aurą. Pełno tu knajpek serwujących grzańce, gorącą czekoladę i zapiekanki. Możemy ogrzać się w barze na stoku przy piecu, by zaraz znów ruszyć do boju. Po aktywnie spędzonym dniu, zawsze znajdzie się dyskoteka lub kręgielnie, gdzie można spędzić przyjemnie czas. Górskie chatki to miejsca, gdzie warto zapytać o nocleg, bo ich właściciele to zazwyczaj ludzie, z którymi chce się przebywać. Właśnie takie ciepłe aspekty nadają szczególne piękno tym mroźnym, zimowym dniom.

Na szczególną uwagę zasługują oświetlone stoki i tak zwane "nocne jazdy". Stoki otwarte wieczorami są małe i wyjątkowo przytulne. Świat wówczas wygląda już zupełnie inaczej niż przed paroma godzinami. Góry przestają być tylko białe, a zaczyna okalać je ciemność. Tylko ten niewielki stok, na którym właśnie jeździmy jest taki jasny. Mróz szczypie policzki a uśmiech nie schodzi z twarzy? Oto odpowiedź na pytanie, dlaczego snowboard stale zyskuje na popularności.

Iga Michałkiewicz
(redakcja@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat