Czy Unia Europejska zakazuje pokazywania ciał sportsmenek? Wyjaśniamy nowe wytyczne

Czy naprawdę istnieje zakaz pokazywania ciał sportsmenek? Wyjaśniamy, czym są nowe wytyczne EBU, kogo dotyczą i dlaczego nie są unijną dyrektywą ani prawnym zakazem.
W mediach społecznościowych pojawiły się informacje sugerujące, że zgodnie z nowymi „dyrektywami Brukseli” nadawcy sportowi nie będą mogli pokazywać wysportowanych kobiecych sylwetek. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. Nie ma zakazu pokazywania sportsmenek, unijnej dyrektywy ani kar dla nadawców. Są natomiast rekomendacje dotyczące sposobu realizowania transmisji kobiecej lekkoatletyki.

Skąd wzięło się zamieszanie?

W czerwcu 2026 roku Europejska Unia Nadawców, czyli EBU, wspólnie z European Athletics opublikowała dokument „Raising the Bar: Guidelines for Respectful Media Coverage in Women’s Athletics”. To zestaw praktycznych wskazówek dla realizatorów, operatorów kamer i nadawców relacjonujących kobiecą lekkoatletykę.

Nazwa Europejskiej Unii Nadawców może kojarzyć się z Unią Europejską, jednak są to całkowicie odrębne organizacje. EBU nie jest instytucją unijną i nie tworzy prawa obowiązującego w państwach członkowskich. Jest międzynarodowym zrzeszeniem nadawców publicznych, znanym między innymi z organizowania Konkursu Piosenki Eurowizji i współpracy przy transmisjach sportowych.

Określanie nowych rekomendacji jako „dyrektyw Brukseli” jest więc nieprawdziwe. Dokument nie został przyjęty przez Komisję Europejską, Parlament Europejski ani Radę Unii Europejskiej.

Co rzeczywiście zawierają wytyczne?

Celem dokumentu jest ograniczenie seksualizowania zawodniczek poprzez dobór kadrów, które nie wnoszą niczego do relacji sportowej, a skupiają uwagę widza na wybranych częściach ciała.

Nadawcom zalecono unikanie między innymi:

  • długich zbliżeń na konkretne części ciała,
  • niskich ujęć wykonywanych od tyłu lub spod zawodniczki,
  • mocnego przybliżania obrazu w momentach, w których może powstać krępujący kadr,
  • zwolnionych powtórek, które nie pomagają zrozumieć techniki ani przebiegu konkurencji.

Rekomendacje nie dotyczą wszystkich zbliżeń i powtórek. Zwolnione tempo nadal może być wykorzystywane do pokazania odbicia, pracy nóg, ułożenia ciała, techniki skoku czy przekroczenia poprzeczki. Chodzi o to, by materiał miał znaczenie sportowe, edukacyjne lub narracyjne, a nie służył jedynie eksponowaniu ciała zawodniczki.

Czy transmisje staną się mniej atrakcyjne?

Autorzy dokumentu podkreślają, że nowe wskazówki nie są listą zakazów i nie mają narzucać jednego sposobu realizowania zawodów. Realizatorzy nadal mogą pokazywać emocje, wysiłek, sylwetki zawodniczek oraz piękno ruchu.

Zalecane są między innymi szersze plany ukazujące cały ruch sportowca, ujęcia twarzy, kadry z góry oraz grafiki pomagające wyjaśnić techniczne elementy konkurencji. Zdaniem autorów odpowiednio dobrane ustawienie kamery może jednocześnie chronić godność zawodniczek i lepiej pokazywać ich szybkość, precyzję oraz siłę.

W przewodniku przedstawiono konkretne przykłady dotyczące skoku wzwyż, skoku o tyczce, skoków w dal oraz konkurencji biegowych. Przy każdym ustawieniu kamery wskazano, które ujęcia najlepiej pokazują technikę, a które mogą prowadzić do powstawania krępujących obrazów.

Zawodniczki zwracały uwagę na problem

Dokument powstał przy udziale utytułowanych lekkoatletek, wśród których znalazły się Holly Bradshaw, Ivana Španović i Blanka Vlašić. Sportsmenki opisywały sytuacje, w których nieodpowiednie kadry lub zwolnione powtórki były później wycinane z transmisji i rozpowszechniane w internecie w oderwaniu od sportowego kontekstu.

Niektóre zawodniczki przyznawały również, że świadomość ustawienia kamer może powodować dyskomfort i rozpraszać je podczas startu. Problem nie sprowadza się więc wyłącznie do tego, co widzą odbiorcy transmisji. Dotyczy także samopoczucia kobiet występujących przed wielomilionową publicznością.

Czy nadawcy muszą przestrzegać zaleceń?

Wytyczne nie są przepisami prawa. Nie przewidują mandatów, sankcji ani odpowiedzialności karnej za wykorzystanie określonego ujęcia. Mają stanowić wspólny standard dla osób realizujących transmisje kobiecej lekkoatletyki.

Sama EBU zaznacza, że dokument nie jest zbiorem restrykcji, lecz początkiem rozmowy między nadawcami, realizatorami, operatorami kamer i zawodniczkami. Jego celem jest pokazanie, że krępujących kadrów można unikać bez obniżania jakości transmisji i bez rezygnowania z atrakcyjnego przedstawiania sportu.

Nie zakaz, lecz zmiana perspektywy

Informacja o rzekomym zakazie pokazywania wysportowanych kobiet jest manipulacją. Nowe zalecenia nie nakazują ukrywania sylwetek sportsmenek ani rezygnowania ze zbliżeń. Zachęcają jedynie do tego, aby kamery skupiały się przede wszystkim na osiągnięciach, technice i emocjach zawodniczek.

Sport nadal może być pokazywany dynamicznie i efektownie. Różnica ma polegać na tym, że bohaterką transmisji pozostanie sportsmenka i jej wynik, a nie przypadkowo wyeksponowany fragment jej ciała.

PMP

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat