Thule Aion Changing Backpack – recenzja
Plecak. Nie krępuje ruchów, odpowiednio dobrany – zwykle jest pojemny i co najważniejsze uniwersalny (dzidzia w końcu urośnie, a dobry plecak może służyć lata). Oprócz radosnego macierzyństwa jestem szczęściarą, bo moja siła perswazji często wymyka się spod kontroli, więc w odpowiednim czasie w moje testerskie ręce wpadł (jakby z nieba!) Thule Aion Changing Backpack.
Plecak szwedzkiej marki jest niezwykle prosty w swojej budowie, lecz wyróżniający się wysoką jakością wykonania (każdy szczegół, począwszy od obszycia, przez wodoodporną tkaninę, aż po zamki jest naprawdę TOP!). Tata zaciera rączki, przyznajemy się bez bicia – czasem pieluchy i matę do przewijania zamienia na laptopa i zabiera plecak na salę rozpraw, niemniej jest to tylko dowód na jego wszechstronność. Niezaprzeczalnie jest to segment premium.
Miałam (mieliśmy, zachwyt taty nie miał końca) przyjemność użytkować go codziennie. Chcałam, aby ta opinia była rzetelna, ale jednocześnie przyjemna w czytaniu. Muszę jednak zacząć od parametrów technicznych.
Parametry techniczne
Model: Thule Aion Changing Backpack
Wymiary: 34 × 15 × 45 cm
Waga: ok. 1,1 kg
Materiał: wytrzymała tkanina woskowana z wykończeniem odpornym na wodę
Komory: pojemna komora główna z licznymi kieszeniami i przegrodami
Wyposażenie w zestawie:
- mata do przewijania,
- odpinana saszetka na ramię,
- worek na mokre lub zabrudzone ubrania,
System noszenia: regulowane, miękko wyściełane szelki

Wygląd i jakość wykonania
Co tu dużo mówić, jakość powala. Moim zdaniem to zdecydowanie jeden z największych atutów tego modelu. Thule od lat kojarzy się z minimalistycznym, skandynawskim designem i Aion Changing Backpack idealnie wpisuje się w tę estetykę. Fakt jest taki, że etykietkę plecaka dla rodziców otrzymał z racji swoich dodatków (i w tej roli sprawdza się znakomicie), niemniej mi bardziej przypomina elegancki plecak miejski lub biznesowy.
Ubolewam, że zdjęcia prawdopodobnie nie oddadzą tekstury tkaniny, z której jest wykonany. To matowy materiał, przyjemny w dotyku, który sprawia wrażenie bardzo odpornego na codzienne użytkowanie (przez te kilka tygodni sprawdzał się bez zarzutu). Zwracają uwagę również świetnie wykonane szwy, solidne zamki oraz wysokiej jakości detale. Całość wygląda spójnie i bardzo estetycznie.

Powtórzę się, ale ogromnym plusem jest jego uniwersalność – wcześnie rano tata porywa go na przejażdżkę rowerem, mama po śniadaniu pakuje matę do przewijania i pieluchy, żeby wziąć maluszka na długi spacer, a po południu tata wrzuca w niego sądowe akta i jedzie na rozprawę.
Wyprzedzając pytanie, tak to jest jedyny plecak w naszym domu, a ja, odkąd jestem mamą, płynę z nurtem „im mniej i bardziej funkcjonalnie, tym lepiej”.
Organizacja wnętrza
Wnętrze to powód, przez który zdegradowałam torebkę. Przestrzeń, w którą mamy spakować malucha musi być przemyślana (czasem zabiera się rzeczy dość nieoczywiste, niewymiarowe, o różnych kształtach czy stopniu pakowności).
Dlatego 1:0 dla plecaka, który został zaprojektowany na tyle praktycznie, żeby dobrze wykorzystać dostępną przestrzeń. Lubię być zorganizowana, lubię, kiedy każda rzecz znajduje swoje miejsce.
Kolokwialnie mówiąc, do Aion Changing Backpack bez problemu „wcisnęłam”:
- zapas pieluszek (lubię mieć ze sobą co najmniej 4 sztuki),
- zapasowe ubranka (dwa komplety),
- paczkę nawilżanych chusteczek,
- dwie paczki chusteczek higienicznych,
- dużą muślinową pieluszkę,
- kubek niekapek dla malucha oraz butelkę filtrującą dla siebie,
- przekąski (tak, zwykle to te nadmuchane chrupki kukurydziane, które rodzinnie zajadamy w ilościach hurtowych!),
- krem SPF i do przewijania,
- zabawki (dwie książeczki, gryzak i kilka innych gadżetów niezbędnych podczas spaceru),
- spory portfel,
- telefon i klucze do domu.
Plecak wyposażony jest w matę do przewijania, odpinaną saszetkę oraz worek na mokre ubrania (lub cokolwiek innego) i jeśli chodzi o bobasowe wyprawy, to z tymi akcesoriami się raczej nie rozstajemy i są na naszym stałym wyposażeniu.
Dużą zaletą jest łatwy dostęp do zawartości – odpowiedni system zamków i przegródek sprawia, że nie trzeba wyjmować połowy rzeczy, aby dostać się do tej znajdującej się na dnie plecaka. Bardzo doceniliśmy to rozwiązanie!
Funkcjonalność
Po zaledwie kilku tygodniach codziennego użytkowania plecaka dość szybko zauważyliśmy, że Aion Changing Backpack naprawdę odpowiada na potrzeby rodziców.
Poprosiłam tatę naszego bobasa, żeby wymienił pięć rzeczy, które uważa za najbardziej istotne pod względem jego funkcjonalności. Nie przebierał w słowach, ale stwierdził, że jest to:
- przemyślany układ kieszeni,
- wygodne otwieranie komory głównej,
- możliwość przypięcia do wózka,
- liczne schowki na drobiazgi,
- dodatkowe akcesoria w zestawie.
Tak, wiem – powtarzam się, ale lubię rzeczy trwałe, dlatego niezmiernie doceniam fakt, że po zakończeniu etapu pieluchowego, plecak z powodzeniem może pełnić funkcję klasycznego plecaka podróżnego lub miejskiego. Mam cichą nadzieję, że ten model posłuży nam długie lata!

Komfort noszenia
Pomimo stosunkowo dużej pojemności plecak nosi się bardzo wygodnie. Sama miałam wrażenie, że jest on w jakiś mądry sposób zamortyzowany czy wyważony, co sprawia, że noszonego ciężaru się nie odczuwa (byłam wyjątkowo kiepska z fizyki, jednak twierdzę, że to przez dobrze rozłożony ciężar, czy tak?).
Pewnie pomaga też fakt, że plecak wyposażony jest w miękkie, szerokie szelki, a plecy zostały odpowiednio usztywnione, dzięki czemu całość zachowuje swój kształt i dobrze przylega do sylwetki.
Podczas spacerów oraz kilkugodzinnych wyjazdów nie odczuwałam dyskomfortu ani nadmiernego obciążenia pleców (chyba że nosiłam moją damę na rękach, to zaś nie jest winą plecaka).
Trwałość i odporność
To kolejny element, któremu chciałabym poświęcić kilka linijek. Materiał jest dość nietypowy, woskowana tkanina bardzo dobrze radzi sobie z codziennymi zabrudzeniami. Zdążyłam nieco go przybrudzić i plamy ładnie schodziły po przejechaniu wilgotną ściereczką.
Materiał jest również odporny na lekki deszcz (choć nawet przy niespodziewanej ścianie deszczu plecak także dał radę, złapała nas burza…), zawartość plecaka pozostała sucha.
Na uwagę zasługuje również jakość zamków błyskawicznych – pracują płynnie i sprawiają wrażenie bardzo solidnych. Zacinające się zamki, które niemalże pożerają materiał i go zacinają to naprawdę moja zmora, wiec doceniam podwójnie!
Po intensywnym użytkowaniu Aion Changing Backpack (a naprawdę nie miał on z nami lekko), narażony na skrajne warunki atmosferyczne, nadal wygląda estetycznie i prezentuje się świetnie, niemalże jak nowy.
Zalety i wady
Zalety
- nowoczesny, elegancki design
- bardzo wysoka jakość wykonania
- świetna organizacja wnętrza
- praktyczne dodatki w zestawie
- wygodne noszenie nawet przy pełnym obciążeniu
- możliwość przypięcia do wózka
- wodoodporny materiał
- uniwersalny wygląd odpowiedni dla mamy i taty
- po zakończeniu etapu niemowlęcego może służyć jako zwykły plecak.
Wady
- wysoka cena
- przy pełnym załadowaniu waży ponad 1 kg, co dla niektórych użytkowników może być odczuwalne
- osoby preferujące dużą liczbę zewnętrznych kieszeni mogą odczuwać niedosyt.
Stosunek jakości do ceny
Nie oszukujmy się, nie jest to najtańszy plecak dostępny na rynku, nie jest to także plecak, którego cena jest przeciętna. To drogi produkt, ale płaci się przy nim za jakość wykonania, twałe materiały oraz przemyślane rozwiązania.
On ma służyć nie tylko przez cały okres korzystania z wózka, ale i później, kiedy (jestem o tym przekonana) sprawdzi się również podczas podróży i codziennych wyjść. Wtedy taki zakup wydaje się uzasadniony.
To produkt, którego funkcjonalność nie kończy się na zaspokajaniu niemowlęcych potrzeb, to pełnowartościowy plecak klasy premium.
Podsumowanie
Thule Aion Changing Backpack to jeden z najbardziej dopracowanych plecaków, jakie miałam okazję użytkować. Thule połączył minimalistyczny design z bardzo wysoką funkcjonalnością, tworząc produkt, który niezależnie od warunków sprawdza się idealnie.
Jakość wykonania, przemyślana organizacja wnętrza oraz wygoda użytkowania w połączeniu z wysoką estetyką to elementy, które mnie w nim szczerze zachwyciły (tatę też - „bez Thule nie idę”).
Czy ma wady? Oczywiście – przede wszystkim wysoką cenę, którą jednak potrafiłabym z dużą dozą pewności i spokoju wybronić. Thule Aion Changing Backpack jest propozycją zdecydowanie wartą rozważenia.

PS. TRUST ME, jako mama, entuzjastka prawa konsumenckiego i z wykształcenia towaroznawca zwracam szczególną uwagę na jakość wykonania oraz praktyczność produktów, dlatego ten test był dla mnie wyjątkowo wymagający.
Klaudia Dydymska
Fot. Julia Mitura
Ostatnio dodane
- Złote zasady przewijania w nocy. Jak zorganizować kącik, by nie wybudzać malucha (i siebie)?
- Gdzie są wolne miejsca w żłobkach? Eksperci od żłobków przygotowali interaktywną mapę Polski
- Jak wybrać szkołę specjalną dla dziecka z autyzmem?
- Podwyżka czesnego o złotówkę może kosztować rodzica 1500 zł! Dlaczego państwo ustaliło dwa różne limity opłat za żłobki?
- Pierwszy smoczek adaptacyjny Canpol babies
- Mały kucharz, wielkie odkrycia
- 850 tysięcy złotych na 12 miejsc w żłobku. A ile dostałby prywatny przedsiębiorca?
- Jak działa wkładka antypotowa do fotelika i kiedy warto ją kupić
- 17-miesięcznej dziewczynce przykleili buty do stóp. Szokujące zdjęcie znów krąży po sieci, ale historia ma już 8 lat
- 800 plus zależne od liczby dzieci? Nawet 7358 zł miesięcznie dla rodziny! Nowy pomysł trafił do Sejmu


Komentarze