Wywiad z Grażyną Gołuchowską

Wywiad z Grażyną Gołuchowską, autorką książki "Na Kubie już nikt nie czeka na śnieg".
Uwikłana w romans z gorącą Kubą, miłośniczka rytmów latynoamerykańskich, podróżniczka, lekarz dusz i autorka wspaniałej powieści "Na Kubie już nikt nie czeka na śnieg".

Grażyna Gołuchowska dla portalu dlaLejdis.pl opowie o łapaniu marzeń, swojej książce, muzyce i Kubie. Będzie to pełna dźwięków rozmowa.

SKD: Zacznę może od Pani książki - O czym jest Pani książka " Na Kubie już nikt nie czeka na śnieg"? Uważam, że książka jest bardzo udanym połączeniem powieści z reportażem z nutą przewodnika turystycznego.
GG: Świetnie powiedziane! Tak, to połączenie powieści z reportażem, zroszone informacjami, które mogą się przydać odwiedzającym wyspę. Ja sama lubię czytać książki, których akcja dzieje się tam, gdzie akurat jestem. Główny wątek, to opowieść o dwójce dojrzałych ludzi, którzy przybyli na wyspę z różnych motywów, choć przypadkiem w tym samym czasie. Kiedyś dobrze się znali… Tak naprawdę ich przygody, perypetie itd. są tu tylko pretekstem do pokazania Kuby. Nie wszyscy przecież kochają czyste reportaże. Ten zabieg sprawił, że książkę czyta się łatwo i tak samo łatwo przyswaja się wiedzę o Kubie – tej widocznej z okna hotelu, z piaszczystymi plażami i zadbanymi parkami i tej zupełnie innej – zrujnowanej i wołającej o pomoc. Czytelnik, przenosząc się razem z bohaterami w różne zakątki wyspy, dostrzeże ich piękno, niekiedy ukryte pod warstwą brudu, kurzu i rdzy. Znajdzie też okazje, by cieszyć się krajobrazami natury, poznawać kubańskie tradycje, jej muzykę, religię, kuchnię. Dowie się, jak Kubańczycy (przynajmniej ci, których poznałam) żyją na co dzień, o co walczą, co jest dla nich ważne. Wyspę oglądamy też oczami kilku kobiet, dzielnych Polek, które popłynęły na wyspę za miłością i żyją tu od kilkudziesięciu lat. 

SKD: Dlaczego Kuba zajmuje w Pani sercu szczególne miejsce?
GG: Najpierw była muzyka, ta tradycyjna. Nie tylko lubiłam jej słuchać, ale sporo czytałam, kupowałam płyty. Pierwsza podróż na wyspę to radość z powodu słońca, ciepłego morza i gorącego piasku. Kolejne wakacje, to przede wszystkim ludzie, których poznawałam. Przyjaźnimy się do dziś, niektóre osoby są dla mnie jak rodzina. Czuję się tam lubiana i akceptowana w stu procentach. Może dlatego, że moja kiepska znajomość języka hiszpańskiego nie pozwala mi się wymądrzać… Inna refleksja jest taka, że Kuba wzbudza we mnie nostalgię. Przypomina lata PRL, szaro-bury, smutny czas, ale z drugiej strony to czas, gdy byłam dzieckiem, dorastałam… Lubię wspominać dzieciństwo a kubańskie klimaty te wspomnienia przywołują. Poza tym albo przede wszystkim na Kubie przeżyłam mnóstwo takich chwil, do których chętnie powracam. 

SKD: A muzyka? Gdyż mogłoby się wydawać, że słowa w powieści wręcz rozbrzmiewają dźwiękami nasączonymi nostalgią.
GG: Kuba to muzyka. Słychać ją niemal wszędzie. Pewnie dlatego słychać ją też w mojej książce. A mnie trudno sobie wyobrazić życie bez muzyki. Jest ważna. Pozwala się cieszyć, przeżywać cudowne emocje, wyrażać to, czego niekiedy nie potrafią słowa.

SKD: Jednak na co dzień mieszka Pani w Poznaniu. Co urzekło Panią w Poznaniu? Bo i mnie Poznań skradł serce.
GG: Nie jestem rodowitą poznanianką. Miasto oczarowało młodą dziewczynę, która przybyła tu z małego miasteczka, by studiować. Zachwycała się niemal wszystkim – kolorowymi, jak na tamte czasy, ulicami, placami, kamieniczkami Starego Miasta i zielenią, której w Poznaniu jest sporo. Wolny czas spędzała w studenckich klubach i na koncertach, zachłystując się życiem. Lubiła spacery wzdłuż brzegu Warty albo alejkami Ogrodu Botanicznego, rowerowe wycieczki do Wielkopolskiego Parku. A potem zauważyła, że ludzie tutaj, o których wcześniej słyszała, że są niegościnni i skąpi, zupełnie tacy nie są. Przeciwnie! Moim zdaniem, poznaniacy są niezwykle gościnni i pomocni a skąpstwo to przecież nie to samo, co gospodarność albo, być może nieco przesadne, przywiązanie do porządku. Dzięki tym cechom miasto jest czyste, zadbane i dobrze się tu żyje. 

SKD: Zgadzam się z Panią. Jest Pani psychologiem, więc może zna Pani odpowiedź na pytanie, które często staje się osią powieści, jak u Pani w książce - za czym tęsknimy? Za miłością, wolnością? Czego się boimy? Samotności? Biedy?
GG: Na to pytanie nie ma jedynej słusznej odpowiedzi. Tęsknoty mamy wszyscy, także ci z nas, którzy potrafią się cieszyć tym, co mają. Są tacy, którzy uważają, że miłość i wolność się wykluczają i wybierają wolność, ale ja myślę, że, może nie zawsze, ale  często za tym stoi lęk przed bliskością. Ale tak – miłość, bliskość wolność czy niezależność, to tęsknoty uniwersalne, bo chyba każdy te właśnie tęsknoty w jakimś momencie swojego życia posiada.  Chyba też wszyscy czegoś się boimy, choć niektórzy lęk zagłuszają. Jedni obawiają się samotności, inni choroby albo utraty bliskiej osoby a jeszcze inni biedy. Lista naszych niepokojów jest długa.

SKD: Czemu zaczęła Pani pisać?
GG: Zawsze lubiłam pisać. Kiedyś były to wiersze, a raczej wierszyki, nieśmiałe teksty piosenek, krótkie opowiadania. To taki mój sposób odnoszenia się do rzeczywistości, do tego, co akurat zajmowało moją duszę, wyrażania opinii bez lęku, że zostanę wyśmiana. Pisanie sprawiało mi przyjemność. Ale dopiero kilka lat temu odkryłam, że pisanie nie tylko poprawia mi nastrój ale też daje energię, tę pozytywną, która jest niezbędna do pracy w moim zawodzie. Czy to nie jest najlepsza motywacja?

SKD: Najlepsza. Planuje Pani kolejną książkę?
GG: Nie planuję. Piszę ją. I jeśli opatrzność pozwoli, kiedyś skończę.

SKD: A Jakie ma Pani marzenia i plany?
GG: Ktoś powiedział, że plany to marzenia z datą realizacji. Ja się z tym nie zgadzam. A przynajmniej nie do końca. Bo plany to frustracja, niepotrzebne napięcie, że powinnam, że muszę, że nie zdążę. A ja dziś żyję tak, jak chcę. Może jeszcze nie do końca umiem żyć tak, jak wielu Kubańczyków, których poznałam. Oni żyją tu i teraz, a ja się wciąż tego uczę. Życie jest piękne i warto cieszyć się chwilą. Oczywiście, mam marzenia, jest ich tak wiele, że pewnie tego życia nie wystarczy ;) Wiele z nich wiąże się z podróżami. Są też inne, których nie zdradzę, żeby nie zapeszać.

SKD: Ślicznie dziękuję za piękną rozmowę.
GG: Ja również dziękuję.

Rozmawiała
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)

Fot. Materiały wydawnicze



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat