Proces 35-letniej Lindsay Clancy rozpoczął się pod koniec lipca 2026 roku przed sądem w Plymouth w stanie Massachusetts. Kobieta odpowiada za śmierć trojga swoich dzieci: 5-letniej Cory, 3-letniego Dawsona i 8-miesięcznego Callana. Do tragedii doszło w styczniu 2023 roku w rodzinnym domu w Duxbury. Obie strony procesu są zgodne co do tego, że dzieci zabiła ich matka. Spór dotyczy tego, czy w tamtym momencie była zdolna rozumieć swoje działanie i ponosić za nie odpowiedzialność karną.
To właśnie dlatego amerykańskie media opisują sprawę nie tylko jako proces o potrójne zabójstwo, ale także jako jeden z najważniejszych w ostatnich latach procesów dotyczących zdrowia psychicznego kobiet po porodzie.
Lindsay Clancy była pielęgniarką pracującą wcześniej na oddziale położniczym Massachusetts General Hospital. Po narodzinach trzeciego dziecka jej stan psychiczny zaczął się pogarszać. Według informacji przedstawianych podczas procesu miała problemy ze snem, silny lęk, depresyjny nastrój i poczucie przytłoczenia opieką nad trojgiem dzieci. Z czasem pojawiały się również myśli samobójcze i natrętne myśli związane z możliwością skrzywdzenia dzieci.
We wrześniu 2022 roku rozpoczęła leczenie psychiatryczne. Początkowo rozpoznano u niej zaburzenie lękowe uogólnione oraz zaburzenia adaptacyjne z obniżonym nastrojem. Otrzymała leki, jednak w następnych miesiącach ich zestaw wielokrotnie zmieniano, ponieważ kobieta zgłaszała dalsze pogarszanie samopoczucia i działania niepożądane.
Jej były mąż Patrick Clancy zeznał, że obserwował pogarszanie się stanu żony. Kobieta traciła na wadze, była coraz bardziej przygnębiona, miała problemy ze snem i skrupulatnie zapisywała swoje samopoczucie oraz przyjmowane leki. Jednocześnie nadal zajmowała się dziećmi, przygotowywała im jedzenie i bawiła się z nimi. Patrick zeznał, że nigdy wcześniej nie widział, aby fizycznie skrzywdziła którekolwiek z nich.
Na początku stycznia 2023 roku Lindsay sama zgłosiła się do McLean Hospital, znanego szpitala psychiatrycznego w Massachusetts.
Podczas pobytu mówiła między innymi o poczuciu emocjonalnego odrętwienia oraz problemach ze snem. Lekarka prowadząca zeznała podczas procesu, że pacjentka wcześniej doświadczała myśli samobójczych, ale w szpitalu nie deklarowała aktualnego zamiaru odebrania sobie życia ani skrzywdzenia innych osób. Po pięciu dniach została wypisana.
Dziewiętnaście dni później jej troje dzieci nie żyło.
24 stycznia 2023 roku Lindsay poprosiła męża, aby wyszedł po jedzenie oraz lekarstwo dla jednej z córek. Prokuratura uważa ten element historii za niezwykle ważny.
Zdaniem oskarżycieli kobieta celowo doprowadziła do sytuacji, w której została sama z dziećmi. Ma to być jeden z dowodów wskazujących, że jej działanie było zaplanowane i świadome. Obrona przedstawia wydarzenia zupełnie inaczej.
Po powrocie Patrick znalazł ciężko ranną żonę. Lindsay podjęła próbę samobójczą, którą przeżyła, ale jej konsekwencją jest trwały paraliż od pasa w dół. Następnie mężczyzna znalazł dzieci.
Cora i Dawson zmarli tego samego dnia. Najmłodszy Callan zmarł w szpitalu kilka dni później.
Prawnicy Lindsay Clancy nie próbują dowodzić, że dzieci zabił ktoś inny.
Ich strategia opiera się na twierdzeniu, że kobieta w chwili tragedii cierpiała na poważną chorobę psychiczną i nie powinna być uznana za osobę odpowiedzialną karnie za swoje działanie.
Obrona utrzymuje, że Clancy cierpiała na chorobę afektywną dwubiegunową i psychozę poporodową, a sposób leczenia i podawane jej leki mogły dodatkowo pogorszyć jej stan. Według prawników w dniu śmierci dzieci kobieta miała słyszeć głos nakazujący jej zabić dzieci, a następnie siebie. Jest to twierdzenie przedstawiane przez obronę i będzie podlegać ocenie ławy przysięgłych.
Prokuratura zdecydowanie kwestionuje tę wersję.
Jej przedstawiciele argumentują, że Lindsay działała celowo, racjonalnie i szybko, a dowodem na planowanie ma być między innymi sposób, w jaki doprowadziła do wyjścia męża z domu. Oskarżyciele wskazują również, że podczas wizyt u specjalistów bezpośrednio poprzedzających tragedię nie stwierdzano u niej objawów psychozy ani zamiaru skrzywdzenia dzieci.
Jednym z najbardziej poruszających elementów procesu są zeznania psychiatry dr Jennifer Tufts, która rozmawiała z Lindsay Clancy podczas zdalnej wizyty 23 stycznia 2023 roku, czyli dzień przed tragedią.
Clancy miała mówić, że czuje się pozbawiona motywacji, przygnębiona i doświadcza gwałtownych napadów lęku. Psychiatra zeznała jednak, że pacjentka nie powiedziała jej, iż słyszy głosy, zamierza skrzywdzić dzieci albo planuje samobójstwo. Tufts nie uznała wtedy, że istnieją podstawy do przymusowej hospitalizacji.
10 sierpnia 2026 roku obrona szczegółowo przesłuchiwała psychiatrę na temat prowadzonego leczenia. Prawnicy pytali między innymi o doświadczenie lekarza w zakresie zaburzeń poporodowych, krótkie wizyty prowadzone online, dobór leków oraz brak pełnej wiedzy o wcześniejszych problemach pacjentki. Tufts broniła swoich decyzji i podkreślała, że Lindsay nie prezentowała podczas konsultacji objawów psychotycznych.
To kluczowe pytanie, ponieważ psychoza poporodowa jest czymś zupełnie innym niż znacznie częstsza depresja poporodowa czy tzw. baby blues.
National Institute of Mental Health określa psychozę poporodową jako poważną chorobę psychiczną występującą po porodzie. Jej objawami mogą być między innymi urojenia, halucynacje, mania, paranoja i znaczne splątanie. Osoba może utracić prawidłowy kontakt z rzeczywistością.
Według władz Massachusetts psychoza poporodowa jest rzadka i dotyczy około 1-2 kobiet na 1000 porodów. Jednocześnie jest traktowana jako stan nagły wymagający pilnej pomocy psychiatrycznej.
NHS wskazuje, że jej objawy mogą obejmować słyszenie lub widzenie rzeczy, których w rzeczywistości nie ma, silne przekonania niezgodne z rzeczywistością, manię, głębokie obniżenie nastroju, pobudzenie, lęk, problemy ze snem i dezorientację. Stan może pogarszać się bardzo szybko i stwarzać zagrożenie zarówno dla kobiety, jak i dziecka.
Przy relacjonowaniu tej sprawy ważne jest jedno zastrzeżenie.
Tragedii Lindsay Clancy nie można traktować jako typowego obrazu psychozy ani sugerować, że osoby z zaburzeniami psychicznymi automatycznie stanowią zagrożenie dla dzieci.
Psychoza poporodowa jest rzadka, a jeszcze bardziej skrajne zachowania takie jak te będące przedmiotem procesu są wyjątkowe. Choroba jest jednak stanem psychiatrycznym wymagającym natychmiastowego leczenia, właśnie dlatego, że w najcięższych przypadkach może dojść do zagrożenia bezpieczeństwa matki lub dziecka.
To także powód, dla którego objawów takich jak nagłe urojenia, halucynacje, ciężka dezorientacja, bardzo silne pobudzenie czy gwałtowna zmiana zachowania po porodzie nie należy traktować jako zwykłego przemęczenia młodej mamy.
Samo stwierdzenie choroby psychicznej nie oznacza automatycznie braku odpowiedzialności karnej.
W Massachusetts kluczowe jest ustalenie, czy wskutek choroby lub zaburzenia psychicznego oskarżona w chwili czynu była w znacznym stopniu niezdolna do rozpoznania jego przestępczego charakteru albo do podporządkowania swojego zachowania wymaganiom prawa. Stanowe instrukcje dla ławy przysięgłych podkreślają, że to kwestia prawna odrębna od samego medycznego rozpoznania choroby.
I właśnie tutaj znajdują się dwa zupełnie odmienne obrazy Lindsay Clancy.
Według prokuratury była kobietą pogrążoną w depresji, ale nadal wiedzącą, co robi. Zdaniem oskarżenia potrafiła planować, komunikować się i doprowadziła do tego, aby mąż opuścił dom.
Według obrony była natomiast osobą ciężko chorą, która przez wiele miesięcy szukała pomocy, próbowała stosować się do zaleceń specjalistów, przyjmowała kolejne leki, prowadziła dokładne zapiski dotyczące własnego stanu, a mimo tego jej kondycja psychiczna stopniowo się pogarszała.
Szczególne emocje wzbudza postawa Patricka Clancy.
Były mąż oskarżonej i ojciec zabitych dzieci publicznie mówił, że jej wybaczył. Postrzega to, co wydarzyło się w ich domu, jako rezultat choroby psychicznej, a nie zła. Podczas procesu wystąpił jako świadek i opisywał zarówno ostatnie miesiące życia dzieci, jak i pogarszający się stan Lindsay.
On i Lindsay w 2026 roku skierowali również roszczenia wobec podmiotów medycznych, zarzucając niewłaściwe rozpoznanie, leczenie i monitorowanie jej stanu psychicznego przed tragedią. Są to odrębne postępowania od procesu karnego.
Choć prokuratura podkreśla, że sąd ma oceniać konkretnie Lindsay Clancy, a nie cały amerykański system zdrowia psychicznego, zeznania mimowolnie otwierają znacznie szerszą dyskusję.
Kobieta przez kilka miesięcy szukała pomocy. Miała kontakt z psychiatrami i innymi specjalistami, przyjmowała różne leki, była hospitalizowana, zgłaszała bezsenność, niepokój, rozpacz i wcześniej pojawiające się myśli samobójcze. Mimo to dzień przed tragedią lekarz nie widział u niej objawów wskazujących, że kilkanaście godzin później może dojść do katastrofy.
Obrona próbuje przekonać przysięgłych, że był to przykład poważnych braków w opiece nad kobietą w kryzysie psychicznym. Prokuratura odpowiada, że niedoskonałości systemu leczenia nie rozstrzygają pytania o jej odpowiedzialność za śmierć dzieci.
Konsekwencje werdyktu będą diametralnie różne.
Jeśli Lindsay Clancy zostanie uznana za winną zarzucanych jej morderstw, grozi jej kara dożywotniego więzienia bez możliwości zwolnienia warunkowego. Jeżeli ława przysięgłych uzna ją za niewinną z powodu braku odpowiedzialności karnej wynikającej z choroby psychicznej, nie oznacza to po prostu wyjścia na wolność. Zostałaby skierowana do stanowej placówki psychiatrycznej.
Na 10 sierpnia 2026 roku proces nadal trwa, dlatego nie ma jeszcze odpowiedzi na najważniejsze pytanie tej sprawy.
Historia Lindsay Clancy porusza tak mocno właśnie dlatego, że dotyka dwóch rzeczy, które trudno pogodzić.
Troje dzieci straciło życie.
Jednocześnie istnieją udokumentowane dowody, że ich matka przez miesiące przeżywała poważny kryzys psychiczny i aktywnie szukała pomocy.
Nie oznacza to automatycznie ani jej winy, ani jej niepoczytalności. Odpowiedź na to pytanie ma dać sąd po wysłuchaniu lekarzy, ekspertów, rodziny i pozostałych świadków.
Proces ma jednak znaczenie wykraczające poza jedną salę sądową w Massachusetts. Przypomina, że problemy psychiczne po porodzie nie zawsze oznaczają jedynie smutek, płacz czy zmęczenie. W rzadkich przypadkach może dojść do całkowitej utraty kontaktu z rzeczywistością, a psychoza poporodowa jest medycznym stanem nagłym, w którym potrzebna jest natychmiastowa profesjonalna pomoc.
To, czy właśnie to wydarzyło się w przypadku Lindsay Clancy, musi teraz rozstrzygnąć ława przysięgłych.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze