Pierwszego kwietnia możliwe jest bowiem absolutnie wszystko – od lądowania na Jowiszu po… wyhodowanie makaronowych krzaków.
Krótka historia
Sól zamiast cukru, zakręcona woda czy nieśmiertelne „ktoś do ciebie dzwoni!” na stałe wpisały się już w kwietniowy krajobraz. Niewykluczone, że podobnie niewybredne żarty stosowano z powodzeniem już w średniowieczu - korzenie święta sięgają bowiem o wiele dalej, niż początkowo sądzono. Zdaniem części badaczy, Dzień Żartów pochodzi od rzymskiego święta Veneralia, obchodzonego właśnie pierwszego kwietnia. Inna, choć podobna teoria głosi, iż Prima Aprilis można powiązać z zwyczajem Cerialii polegającym na oddawaniu czci bogini wegetacji i urodzajów Ceres. Wiemy jednak, że pierwsze w pełni potwierdzone podania pochodzą nie z czasów starożytnych, a z roku 1564, kiedy to francuski król Karol IX zreformował kalendarz zmieniając pierwszy dzień nowego roku z pierwszego kwietnia na pierwszego stycznia. Nie od razu jednak Prima Aprilis zjednało sobie serca mieszkańców Starego Kontynentu. Początkowo wiele europejskich krajów nie uznawało święta, wiążąc je z narodzinami Judasza Iskarioty – pierwszy dzień kwietnia zamiast z zabawą i śmiechem, kojarzył się więc ze zdradą, obłudą i głoszeniem nieprawdy.
Cały świat się śmieje
Co roku media serwują nową mieszankę żartów i zakrojonych na wielką skalę akcji. Do historii przeszedł już przekręt stacji radiowej BBC z 1976 roku, kiedy to Patrick Moore ogłosił, iż w wyniku zjawiska koniunkcji dojdzie do gwałtownego zmniejszenia ziemskiej grawitacji. Według jego informacji, około godziny 9:45 wystarczyło lekko podskoczyć, by zacząć unosić się w powietrzu. W krótkim czasie stacja otrzymała setki telefonów- choć żart szybko zdemaskowano, wiele słuchaczy nadal utrzymywało, iż około godziny dziesiątej rano odczuli znaczący spadek w sile grawitacji Ziemi. To jednak nie jedyny wybryk BBC – w latach 50tych stacja poinformował , że ze wglądu na pomyślne warunki atmosferyczne w Szwajcarii zebrano wyjątkowo obite plony… spaghetii. Nie był to jednak koniec rewelacji. Według doniesień BBC, właśnie zakończono długoletnie badania nad nowym, makaronowym krzewem, którego owoce nadawały się do spożycia bezpośrednio po zerwaniu. Wyhodowana sadzonka nie dość, że obradzała w niespodziewaną ilość pożywienia, to jeszcze rosnące na niej nitki makaronu wyróżniała niemal identyczna długość i wyborny smak. To, co szczególnie zadziwia w tym żarcie, to stopień jego wiarygodności - podana przez stacje wiadomość spotkała się bowiem z zaskakująco dobrym przyjęciem. Dziś jednak koncerny medialne dbają o to, by podawane przez nich tego dnia informacje były równie dowcipne, jak nieszkodliwe i przyjemne dla odbiorców.
Kwietniowa ryba
Na całym świecie pierwszy kwietnia obchodzi się z należnym temu świętu przytupem. We Francji nazwę Prima Aprilis zastąpiono określeniem „Dzień Kwietniowej Ryby” - wiąże się to ze zwyczajem przyklejania do pleców kartki z wizerunkiem ryby każdej osobie, którą uda się nabrać. W krajach anglojęzycznych z kolei obchodzi się „Dzień Głupca”, zaś w Rosji „Dzień śmiechu”. Na Litwie Prima Aprilis to „Dzień Kłamcy”, podobnie zresztą jak w Portugalii, w której pierwszy kwietnia zyskał niezbyt pochlebne określenie „Dzień Kłamstwa”. Co ciekawe, w Australii, RPA i Wielkiej Brytanii wzajemne psoty dopuszczalne są jedynie w określonym czasie czyli… tylko i wyłącznie do południa. A jak sprawa wygląda w Polsce? Tutaj panuje wszelka dowolność – liczy się tylko dobry pomysł, zaangażowanie i, oczywiście, świetna zabawa.
Katarzyna Rupala
(katarzyna.rupala@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com
Komentarze