Obchodzony 1 listopada Dzień Wszystkich Świętych jest świętem rzymskokatolickim. Początkowo uroczystość ta była obchodzona dnia 13 maja i miała upamiętniać wszystkich męczenników, którzy zginęli za Chrystusa. W VIII wieku święto zostało przeniesione przez papieża Grzegorza III na dzień 1 listopada. Prawdopodobną przyczyna tej zmiany była trudność z wyżywieniem rzeszy pielgrzymów przybywających do Rzymu na wiosnę. W późniejszym czasie Kościół postanowił, by dzień ten służył uczczeniu wszystkich znanych i nieznanych świętych nie tylko męczenników. Uroczystość ta jest przez Kościół uważana za święto radosne, świadczy o tym biały kolor szat liturgicznych używany podczas mszy w tym dniu.
W Polsce po przyjęciu przez króla Mieszka I wiary rzymskokatolickiej następowała powolna chrystianizacja jej mieszkańców. W miejsce dawnych Dziadów, święta pogańskiego upamiętniającego zmarłych, wprowadzano obrządek Wszystkich Świętych. Nierzadko odbywało się to z użyciem siły. Jednak ludność, aż do XIX wieku, w niektórych miejscach Polski kultywowała stare obrzędy. Paliła ogniska dla dusz zagubionych, przygotowywała dla nich jedzenie, by zdobyć przychylność zmarłych i pomóc im osiągnąć spokój w zaświatach.
Pozostałością tych rytuałów jest dzisiaj zapalanie zniczy będących symbolem Chrystusa i wiekuistej światłości. Zamiast pokarmu, przynosimy na groby kwiaty.
W czasach komunizmu dzień Wszystkich Świętych był nazwany Świętem Zmarłych. Nazwa ta do dziś funkcjonuje w świadomości wielu ludzi. Święto katolickie 1 listopada jest obchodzone również przez osoby o innym wyznaniu lub ateistów. Dla nich jest dniem pamięci, oddawania części i szacunku dla zmarłych.
Ponieważ Wszystkich Świętych jest dniem wolnym od pracy, część Polaków odbywa wtedy dalekie podnóże na groby bliskich. Dzień ten dla wielu jest okazją do spotkań także z żyjącymi członkami rodziny, na które kiedy indziej nie ma czasu. Cmentarze także stają się tego dnia pełne ludzi, groby posprzątane i przystrojone kolorowymi chryzantemami. Szczególnie o zmierzchu wytwarza się specyficzny nastrój zadumy, oświetlonej chybotliwymi płomykami zniczy. Szkoda, że obecnie dzień ten dołączył do targowiska próżności naszego skomercjalizowanego świata. Pamiętajmy, by o naszych zmarłych pamiętać na co dzień, a nie tylko od święta... i zapalmy lampkę na zapomnianej mogile. Taka dusza też potrzebuje naszego ciepła.
Monika Pietrusiak
(monika.pietrusiak@dlalejdis.pl)
Komentarze