25 listopada – Dzień Pluszowego Misia

25 listopada – Dzień Pluszowego Misia 2011.
Zawsze gotowy do przytulenia, do zabawy, do przyjęcia naszych łez. Pluszowy miś - przyjaciel dzieciństwa i nie tylko obchodzi swoje święto 25 listopada!

Chyba każdy, pośród przepływających nam przez głowę wspomnień z dzieciństwa, odnajduje to, w którym tuli swojego ukochanego misia. Przyjaciel ten często towarzyszy nam również w dorosłym życiu. Wielu z nas trzyma go schowanego, ponieważ sentyment nie pozwolił go, ot tak, po prostu wyrzucić. W końcu przez tyle lat poznał już wszystkie nasze tajemnice i zna nas, jak mało kto…

Historia pewnego misia…
Oficjalnie Święto Pluszowego Misia zostało ustanowione w 2002 roku, kiedy to obchodził on swoje setne urodziny. Z powstaniem misia wiążą się dwie historie. Według pierwszej Margarete Steiff niemiecka inwalidka szyjąca różne pluszowe zabawki, posłuchała rady siostrzeńca Richarda Steiff’a i założyła fabrykę zabawek. Pluszaki wystawiono na targach w Lipsku w 1903 roku, gdzie zachwycili się nimi Amerykanie, którzy zabrali ze sobą 3000 egzemplarzy. Miś w Stanach Zjednoczonych szybko zyskał popularność i wkrótce zrobił karierę w tamtejszych firmach produkujących zabawki.

Druga historia wiąże się z Teodorem „Teddy” Roosveltem. Podczas polowania w 1902 roku prezydent Stanów Zjednoczonych postrzelił niedźwiadka. Gdy przyprowadzono mu przestraszonego malca, postanowił go wypuścić, co uwiecznił na swym rysunku, który ukazał się w „The Washington Post”, Clifford Berryman. Rysunek zainspirował Morrisa Mitchoma, emigranta z Rosji, który postanowił stworzyć słynnego misia „Teddy”.

Gwiazda ekranu- miś!
Misie z naszych półek i łóżek przeniosły się na szklane i srebrne ekrany. Miś Uszatek z oklapniętym uszkiem przez 12 lat gościł w domach dzieci z całej Polski. Znaleziony na stacji i nazwany na jej cześć miś Paddington, który ma swoją podobiznę na stacji w Londynie, też odniósł niemały sukces. Znany na całym świecie pod różnymi imionami, ale mający korzenie francusko-polskie Coralgol. I wreszcie jeden z najsłynniejszych i najbardziej lubianych przez wszystkich miś o bardzo małym rozumku czyli nie kto inny tylko Kubuś Puchatek. Oczywiście, to nie koniec misiowego pochodu. Jest przecież jeszcze miś Yogi, Baloo, cała grupa kolorowych Troskliwych Misiów, Gumisie, czy oczywiście mniej pluszowe, ale ciągle misie z produkcji Disneya „Mój brat niedźwiedź”.

Miś, misiu, misiaczek…
Z oklapniętym uszkiem, łatką, wydłubanym okiem czy oderwaną łapką, zawsze kojarzy się nam w miły sposób. Misie to towarzysze naszej doli i niedoli. I choć dziś nie zawsze „przytulanie misia” odnosi się do pluszaka, to zawsze niesie ze sobą coś przyjemnego. Nie ważne czy mamy lat pięć, trzydzieści czy sześćdziesiąt,  czasami po prostu warto wtulić się w być może już wypłowiałe misiowe futerko. Co więcej, jak widać we współczesnym świecie miś jest niepokonany. Pomimo komputeryzacji, która weszła w dzieciństwo współczesnych maluchów, na ich półkach i łóżkach w dalszym ciągu kładzione są te niesamowite zabawki. Można wiec powiedzieć, że pluszowy miś to swoisty król wśród zabawek i oby jego panowanie trwało jak najdłużej!

Joanna Małysiak
(joanna.malysiak@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat