Sprawa dawnego St Mary’s Mother and Baby Home w Tuam stała się jednym z najciemniejszych symboli historii współczesnej Irlandii. Placówka działała w latach 1925-1961 w hrabstwie Galway. Była prowadzona przez katolickie zgromadzenie Sióstr Bon Secours na zlecenie lokalnych władz. Trafiały do niej przede wszystkim kobiety, które zaszły w ciążę poza małżeństwem, oraz ich dzieci.
Nie był to zwykły dom dziecka. Była to instytucja będąca częścią systemu, w którym niezamężne matki podlegały społecznemu potępieniu, a ciąża poza małżeństwem była traktowana jako powód do wstydu. Kobiety bywały ukrywane przed otoczeniem, oddzielane od rodzin, a po porodzie często traciły kontakt ze swoimi dziećmi.
Do podobnych placówek kierowano kobiety i dziewczęta, które zaszły w ciążę bez ślubu. Część została odrzucona przez rodziny, część znalazła się pod presją duchownych lub lokalnej społeczności. Za ciążę obwiniano przede wszystkim kobietę, nawet gdy była ona wynikiem przemocy, wykorzystania lub kazirodztwa. Mężczyźni rzadko ponosili podobne społeczne konsekwencje.
Kobiety mieszkały w placówkach w czasie ciąży i po porodzie. Wykonywały prace porządkowe oraz inne obowiązki, a ich dzieci pozostawały pod opieką instytucji. W wielu przypadkach dochodziło później do rozdzielenia matek i dzieci. Niektóre dzieci trafiały do rodzin zastępczych lub adopcyjnych, inne pozostawały w placówkach przez kolejne lata.
Irlandzkie domy dla matek i dzieci działały przy współudziale instytucji kościelnych, państwa oraz lokalnych władz. Tragedia nie była więc wyłącznie historią pojedynczego zakonu. Stanowiła część szerszego systemu, który przez dziesięciolecia izolował kobiety i dzieci uznawane przez społeczeństwo za problem.
Skalę tragedii odkryła Catherine Corless, mieszkanka Tuam interesująca się lokalną historią. Początkowo zamierzała opisać dzieje dawnej placówki. Podczas poszukiwania dokumentów dotarła jednak do aktów zgonu 796 dzieci, które zmarły w czasie funkcjonowania domu.
Dzieci umierały głównie jako niemowlęta lub w pierwszych latach życia. Corless próbowała następnie ustalić, gdzie zostały pochowane. Nie znalazła jednak odpowiadającej tej liczbie dokumentacji cmentarnej ani grobów oznaczonych nazwiskami zmarłych.
Lista przygotowana przez historyczkę zaczęła budzić pytania. Skoro istnieją akty zgonu, gdzie znajdują się ciała dzieci? Dlaczego nie można odnaleźć ich grobów? I dlaczego przez dziesięciolecia nikt nie próbował wyjaśnić, co się z nimi stało?
Badania Catherine Corless początkowo nie wywołały dużego zainteresowania. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media w 2014 roku Tuam stało się tematem międzynarodowej debaty, a irlandzkie władze rozpoczęły oficjalne dochodzenie.
W internecie sprawa jest często opisywana hasłem „796 dzieci znalezionych w szambie”. Takie sformułowanie jest jednak uproszczeniem.
Liczba 796 odnosi się do udokumentowanych zgonów dzieci w czasie działania placówki. Nie oznacza, że odnaleziono już szczątki dokładnie 796 osób w jednym zbiorniku. Irlandzkie władze podkreślały, że nie wiadomo, ile z dzieci wymienionych w rejestrach zostało pochowanych na terenie dawnego domu.
W czasie próbnych prac przeprowadzonych w latach 2016-2017 rzeczywiście znaleziono ludzkie szczątki w podziemnych komorach będących częścią dawnego systemu kanalizacyjnego. Badania wykazały, że należały one do wielu niemowląt i małych dzieci. Wiek zmarłych określono na okres od około 35. tygodnia życia płodowego do mniej więcej 2-3 lat.
Oficjalna komisja stwierdziła również, że wiele dzieci zmarłych w Tuam zostało pochowanych w podziemnych komorach. Nie udało się jednak ustalić pełnej liczby znajdujących się tam osób ani przyporządkować szczątków do nazwisk z rejestru zgonów.
Nie ma podstaw do twierdzenia, że wszystkie 796 dzieci zostało celowo zabitych. Oficjalne ustalenia nie potwierdzają masowego morderstwa tej liczby osób.
Nie zmniejsza to jednak odpowiedzialności za warunki, w których dzieci żyły i umierały. Państwowa komisja wskazała na skrajnie wysoką śmiertelność, niewłaściwe warunki sanitarne, rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych oraz poważne zaniedbania ze strony państwa, Kościoła i społeczeństwa.
Historyczne kontrole opisywały dzieci wychudzone, niedożywione i znajdujące się w bardzo złym stanie. W jednym z raportów z 1947 roku 12 spośród 31 niemowląt przebywających w sali określono jako skrajnie wychudzone. Inne opisywano jako słabe, wyniszczone lub mające nienaturalnie pomarszczone kończyny.
W niektórych latach przed ukończeniem pierwszego roku życia umierało ponad 40 procent dzieci przebywających w irlandzkich domach dla matek i dzieci. Tuam należało do placówek o najwyższej śmiertelności. Według danych przytaczanych przez Associated Press zmarła tam prawie jedna trzecia przyjętych dzieci.
Tuam nie było jedyną podobną instytucją. Komisja badająca działalność 18 irlandzkich domów dla matek i dzieci ustaliła, że zmarło w nich około 9 tysięcy dzieci. Stanowiło to około 15 procent wszystkich małoletnich przebywających w badanych placówkach.
Śmiertelność niemowląt w tych ośrodkach była niemal dwukrotnie wyższa niż średnia dotycząca dzieci urodzonych poza małżeństwem w całej Irlandii. Władze miały wiedzę o wysokiej liczbie zgonów, ponieważ dane pojawiały się w oficjalnych raportach i statystykach. Nie podjęto jednak wystarczających działań, aby skutecznie zmienić warunki panujące w placówkach.
W oficjalnym wystąpieniu po opublikowaniu raportu podkreślono, że w przypadku dzieci urodzonych przed 1960 rokiem pobyt w takich instytucjach nie zwiększał ich szans na przeżycie. Przeciwnie, mógł je wyraźnie zmniejszać.
Pełne prace wykopaliskowe na terenie dawnej placówki rozpoczęły się 14 lipca 2025 roku, ponad 60 lat po jej zamknięciu. Operację prowadzi niezależne irlandzkie biuro ODAIT, powołane między innymi w celu odzyskania szczątków, przeprowadzenia badań i podjęcia prób identyfikacji.
W pracach uczestniczą archeolodzy sądowi, antropolodzy, osteoarcheolodzy, specjaliści od zabezpieczania dowodów oraz eksperci wykonujący badania DNA. Szacowano, że cała operacja może potrwać około dwóch lat ze względu na rozległość terenu, stan szczątków i brak kompletnej dokumentacji.
Najnowszy oficjalny raport, opublikowany 22 lipca 2026 roku, wskazuje, że w jednym z obszarów wydobyto szczątki 77 niemowląt. Pod drugim namiotem wykopaliskowym znaleziono szczątki kolejnych 22 niemowląt pochowanych w trumnach. W podziemnej komorze zabezpieczono również pojedyncze kości należące do co najmniej jednego dziecka.
Miejsce, w którym znajdowały się pochówki, przez lata nie było oznaczone. Część terenu pokryto asfaltem i żwirem, a następnie wykorzystywano jako drogę dojazdową dla pojazdów. Dopiero w dokumentach planistycznych z lat 70. odnaleziono oznaczenie wskazujące, że znajdował się tam teren pochówku.
Jednym z najważniejszych celów prac jest identyfikacja dzieci i zwrócenie szczątków ich rodzinom. Do 15 lipca 2026 roku pobrano 62 próbki referencyjne DNA od osób mogących być krewnymi zmarłych.
Identyfikacja może być jednak niezwykle trudna. Szczątki mają kilkadziesiąt lat, a część kości jest przemieszana. Dzieci były bardzo małe, przez co ustalenie ich płci i indywidualnych cech biologicznych jest bardziej skomplikowane niż w przypadku osób dorosłych. Na jakość materiału genetycznego wpływają również wilgoć, gleba i warunki panujące pod ziemią.
Specjaliści będą czyścić i badać kości, wykonywać zdjęcia radiologiczne oraz skany 3D. Ich zadaniem jest ustalenie wieku, prawdopodobnej płci, stanu zdrowia i innych szczegółów, które mogą pomóc połączyć odnalezione szczątki z konkretnym dzieckiem wymienionym w dokumentach.
Nie ma jednak gwarancji, że wszystkie dzieci uda się odnaleźć i zidentyfikować.
Po publikacji raportu w 2021 roku irlandzki rząd oficjalnie przeprosił kobiety i dzieci za sposób, w jaki były traktowane. Ówczesny premier Micheál Martin mówił o głębokiej porażce państwa, społeczeństwa i instytucji, które pozwoliły, aby matki oraz dzieci ponosiły konsekwencje społecznej i religijnej moralności.
Przeprosiny wystosowało również zgromadzenie Sióstr Bon Secours. Zakon przyznał, że nie uszanował godności kobiet i dzieci, nie zapewnił im potrzebnego współczucia oraz dopuścił do niegodnego sposobu pochowania zmarłych.
Dla wielu rodzin same przeprosiny nie są jednak wystarczające. Krewni zmarłych oczekują ustalenia prawdy, identyfikacji szczątków i zapewnienia dzieciom godnego pogrzebu.
Sprawa Tuam pokazuje, jak długo może trwać dochodzenie do prawdy, gdy ofiarami są osoby pozbawione głosu i społecznej ochrony. Niemowlęta umierały w placówce, ich zgony odnotowywano w dokumentach, a mimo to przez dziesięciolecia nie było wiadomo, gdzie zostały pochowane.
To właśnie dlatego należy ostrożnie posługiwać się liczbą 796. Nie oznacza ona 796 ciał już wydobytych z jednego zbiornika. Oznacza 796 dzieci, których śmierć została zarejestrowana podczas działania domu w Tuam i których los po śmierci przez lata pozostawał niewyjaśniony.
Trwające wykopaliska mają nie tylko wyjaśnić historię miejsca. Ich celem jest również przywrócenie zmarłym godności, ustalenie ich tożsamości i umożliwienie rodzinom pochowania ich pod własnymi nazwiskami.
Po dziesięcioleciach anonimowości dzieci z Tuam mają wreszcie szansę przestać być jedynie liczbą w rejestrze.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze