Ani Mru Mru – „Skurcz”- recenzja

Recenzja DVD kabaretu Ani Mru Mru – „Skurcz”.
Ten program kabaretowy sprawi, że złapie cię skurcz... ale ze śmiechu!

Ani Mru Mru to kabaret z Lublina. I to właśnie tu zarejestrowano program rozrywkowy pod tytułem „Skurcz”. Widać, że panowie Wójcik oraz Wilkołek, świetnie się czują wśród lubelskiej publiczności i pozwolili sobie na duży luz, a nawet improwizację.

Skąd się bierze fenomem kabaretu Ani Mru Mru? Nie są oni szczególnie urodziwi, ani też nie wyśmiewają polityków, co jest lubiane przez polskie społeczeństwo. Ich żarty nie są obraźliwe dla żadnej z grup społecznych, bo oni zazwyczaj „na tapetę” biorą komizm sytuacyjny, oraz absurdy dnia codziennego, których nie brakuje wokół nas. Monolog „Alkohimalaiści” - czyli stand up Marcina Wójcika, jest naprawdę powalający. Dowodzi, że nie trzeba przeklinać, sypać wyzwiskami, albo sięgać po pomysły abstrakcyjne. Zwykła sytuacja, których nie brak w rzeczywistym świecie, potrafi być równie zabawna, jeśli mamy talent i wiemy co z nią zrobić. Historia o dwóch sąsiadach, powracających po balandze na 7. piętro w bloku, opisana jako wspinaczka wysokogórska, jest przezabawna.

Cała trójka kabareciarzy zdecydowanie dojrzewa. Nie ma śladu po tlenionych na blond włosach Marcina, a zdecydowanie najzabawniejszy niegdyś Michał Wójcik, o niezwykle bogatej mimice, oraz ciele potrafiącym zrobić naprawdę wiele, by rozbawić publiczność, zdaje się być coraz bardziej wycofany. Być może problemy osobiste, o których niestety zrobiło się ostatnio głośno sprawiły, że ten mega zabawny facet, dziś stał się mężczyzną po przejściach. Bardziej poważny, niepozwalający sobie na taki performance jak to było jeszcze kilka lat temu, pozwala Marcinowi Wójcikowi grać zdecydowanie pierwsze skrzypce.

Co zaskakuje na płycie „Skurcz”? Zdecydowanie utwór końcowy wykonany przez Marcina Wójcika, naprawdę niezłym, głębokim i niskim głosem. Kontrowersyjny dobór piosenki („Jaskółka” Stana Borysa), oczywiście w zmienionej wersji, zaskakuje stylem wykonania.

Na pewno na uwagę zasługują także trzy skecze: „Stacja benzynowa” - doskonały popis luzu Michała oraz mimiki Marcina, „Lekcja angielskiego” – brawurowa pokazówka (aż dziw, że panowie nie zgotowali się na scenie), oraz „Kolęda” - rodem z dobrego kryminału. To klasa sama w sobie.

Każdy kto lubi i ceni kabareciarzy z Ani Mru Mru, nie będzie rozczarowany ich najnowszym programem. Profesjonalizm, neutralność tematów, śmianie się, a nie wyśmiewanie – to ich znak rozpoznawczy. „Skurcz nie zawsze jest dobrą wiadomością, ale tym razem zdecydowanie tak, bo właśnie taki tytuł będzie miał nasz pachnący świeżością program”. Polecamy!

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Kabaret Ani Mru Mru „Skurcz”, Wydawca New Abra 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat