Antyikona - Pamela Anderson
„Dziecko stulecia”
Pamela Anderson przyszła na świat 1 lipca 1967 roku w Kanadzie w miejscowości Ladysmith. Swoją urodę zawdzięcza osobliwej mieszance kanadyjsko-fińsko-rosyjskich genów. Sławna stała się tuż po urodzeniu, kiedy to ogłoszono ją (mylnie) pierwszym dzieckiem powitym w dniu obchodów stulecia Kanady. W wieku 21 lat została dostrzeżona na meczu futbolowym i zyskała popularność w całym kraju jako „dziewczyna z niebieskiej strefy”. Kontrakt reklamowy z lokalną browarnią otworzył jej drogę do amerykańskiego snu. Dziewczyna z prowincji znalazła się bowiem na okładce Playboya.
Słynna kaseta
Ślub z Tommy ’m Lee był przez wiele dni szeroko komentowany w mediach. Pamela była wtedy u szczytu popularności, a perkusista Mötley Crüe miał na koncie miliony sprzedanych płyt. Pikanterii dodawał fakt, że małżeństwo zostało zawarte po zaledwie czterech dniach. Sielanka skończyła się dosyć szybko, kiedy z ich domu została wykradziona kaseta z nagraniem, na którym uprawiają seks. Taśma w krótkim czasie stała się numerem jeden w sprzedaży filmów dla dorosłych. Gwiazda „Słonecznego Patrolu” została gwiazdą porno. Tyle, że wbrew własnej woli. Ani Lee, ani Anderson nie dali zgody na upowszechnienie nagrania. Muzyk już wcześniej słynął z ekscentrycznych zachowań, a sekstaśma ugruntowała jego wizerunek zwariowanego rockmana. W Pamelę afera uderzyła zupełnie inaczej niż w Tommy’ego. Była kobietą. Jej kariera została skreślona, a wizerunek w mediach nieodwracalnie zaszufladkowany. Przypinali jej metkę najgorszych. Cały świat na chwilę zapomniał o jakimkolwiek poczuciu przyzwoitości. W grę wchodziły przecież ogromne pieniądze i możliwość bezkarnego linczowania człowieka. Małżeństwo próbowało dochodzić swoich praw na drodze sądowej. Przesłuchania były dla Anderson koszmarem, zadawano jej najintymniejsze i najbardziej poniżające pytania. W końcu się poddała, dla dobra dzieci. Na sprzedaży kasety nie zarobiła ani centa, mimo, że inni zyski liczyli w milionach.
Karykatura samej siebie
Sama Pamela przyznaje, że w pewnym momencie swojego życia przestała być postrzegana jako prawdziwa osoba. Stała się karykaturą kobiety, której największym osiągnięciem było posiadanie nienaturalnie wielkiego biustu. Jej wizerunek został sprowadzony jedynie do jej ciała. Powszechnym było przekonanie, że można okazywać jej brak szacunku, nawet publicznie. Na wizji wprost ośmieszano ją i zadawano ohydne pytania. Świat miał na to przyzwolenie, przecież to tylko Pamela Anderson. Pozowała nago i nagrała sekstaśmę, więc nie ma już prawa decydować o sobie. Jej wizerunek stał się własnością publiczną. Każdą obelgę i zniesławienie przyjmowała w żartobliwym tonie, co utwierdzało ludzi w postrzeganiu jej jako niezbyt inteligentnej trzpiotki. Niewielu zastanowiło się, ile kosztował uśmiech poniżaną na każdym kroku kobietę. Jej postawa powinna być godna podziwu, ale nie była.
Odzyskać kontrolę
Sposób postrzegania Pameli Anderson zmienił się na przestrzeni lat. Serial „Pam i Tommy” ocieplił wizerunek aktorki, postawił ją nawet w roli ofiary. Produkcja jest dobrze zrealizowana i rzuca nowe światło na tę historię. Należy jednak pamiętać, że jest to serial fabularny jedynie nawiązujący do sytuacji z roku 1998. Wiele wątków jest zmyślonych, a niektóre z nich są całkowicie przeinaczone bądź pominięte. Na niekorzyść produkcji działa również fakt, że Pamela stanowczo się od niego odcięła, ponieważ powstała bez jej udziału i zgody. Po raz kolejny wypowiada się za nią ktoś inny. Jej prawdziwy głos można usłyszeć w filmie dokumentalnym „Pamela. Historia miłosna”, który pokazuje Pamelę Anderson jako człowieka z krwi i kości, który czuje, kocha i podnosi się po każdej porażce i na pewno nie jest ofiarą. Zachowania i decyzji zawodowych Pameli Anderson nie trzeba pochwalać. Nie ma obowiązku jej lubić. Osoby publiczne przecież muszą liczyć się z krytyką, ale na pewno nie z nienawiścią i pogardą. Na to nie ma przyzwolenia. Historia Pameli powinna przypomnieć światu, że kobiety mają prawo do decydowania o sobie i o swoim ciele, a wizerunek żadnej z nas nie powinien być niczyją własnością.
Weronika Kubera
(weronika.kubera@dlalejdis.pl)
Fot. Autorstwa Toglenn - Praca własna, CC BY-SA 3.0
Ostatnio dodane
- Jak przestać być pogotowiem ratunkowym dla wszystkich i wreszcie zająć się sobą?
- Protest opiekunek żłobkowych wchodzi na drogę prawną! Będzie pozew zbiorowy i „Dzień bez opiekuna w żłobku”?
- Ukończyły kurs, ale mogą nie dostać pracy. Czy nowe przepisy żłobkowe naruszają Konstytucję?
- Dyplom, 310 godzin czy trzy lata stażu? Kto będzie mógł pracować w żłobku od 2027 roku?
- Dlaczego torfowiska nazywane są zielonymi skarbcami naszej planety?
- Jak przygotować się do zrobienia pierwszego tatuażu
- 16 tys. zł za tonę plastiku? Skąd wzięła się ta liczba i czy system kaucyjny naprawdę jest tak drogi?
- Piąty dzień protestu opiekunek żłobkowych. Już 757 deklaracji i ponad 3 miliony złotych potencjalnych roszczeń!
- Gatta x E.Wedel połączyli siły już po raz trzeci
- Cyberataki na lodówki w europejskich supermarketach. Czy inteligentne urządzenia są bezpieczne?

Komentarze