"Ballady i romanse": Możemy jesteśmy bardziej ukwiecone

Wywiad z siostrami Wrońskimi.
Czy siostry Wrońskie będą doklejać sobie wąsy na koncertach? Jak mały synek Zuzi przyczynił się do wydania debiutanckiej płyty "Ballady i romanse" i co słychać w tle nagrywanych w domu piosenek?

Opowiadają Barbara i Zuzanna Wrońskie.

14. finał Portu Wrocław, festiwalu literackiego organizowanego przez Biuro Literackie, nie mógł skończyć się w lepszym stylu. W niedzielny wieczór na dużą scenę wkroczył zespół o znamiennej nazwie "Ballady i romanse." Basia, dobrze znana fanom zespołu Pustki i Zuza, związana z zespołem Meble.

dlaLejdis.pl: Powiedzcie na początek, jakie jesteście? Basiu, opowiedz o swojej siostrze.
Basia: Moja siostra jest rozważna, kochana, starsza o 4 lata. Jest bardzo fajną, kochaną mamą, narzeczoną. Jakby było tego mało, jest ładna, inteligentna, dowcipna, uzdolniona?

dlaLejdis.pl: Zuza, teraz twoja kolej.
Zuza: Basia to moja młodsza siostra, która komponuje świetne piosenki. Do tego też czasami pisze teksty i umie wypełnić swój wolny czas komponowaniem i śpiewaniem.

dlaLejdis.pl: Skoro się już lepiej znamy, a wy wystąpiłyście w ramach festiwalu literackiego, może powiecie, czy czytacie wiersze?
Zuza: Jak byłam młoda to tak, nawet byłam kiedyś na Porcie Legnica dawno, dawno temu. Interesowałam się poezją, bardzo lubiłam czytać młodych poetów, którzy teraz jak tu przyjechali, to jednak bardzo się postarzeli. Teraz też czytam poezję. Nawet mam w domu na półce tomiki poezji.

dlaLejdis.pl: A Waszą muzykę można zaliczyć do poezji?
Zuza: Bardziej jako piosenki, bo są one jednak uformowane z tą muzyką bardzo. Ale można, trochę można. Poezja śpiewana, ale nie taka spod znaku Jacka Kaczmarskiego, bo mury nam nie runą, ale gdzieś tam rzeczywiście to jest. Taka zaangażowana muzyka.
Basia: Chociaż ona właściwie opowiada o doznaniach życiowych, prostych sytuacjach, niż duchowych?
Zuza: Taka poezja codzienności, o!

dlaLejdis.pl: W tekstach wszelakiej maści na temat waszego zespołu przewijają się porównania do Cocorosie, przeciwstawienia do Marii Peszek? Gdzie wy ustawiłybyście się na polskiej, kobiecej scenie muzycznej?
Zuza: Nie wiem, czy w ogóle można sobie pozwalać na takie porównania, ale według mnie Agnieszka Osiecka, Magda Umer. To są klimaty! Nosowska teraz nagrała fajną płytę, muzycznie kompletnie inną. Wanda Warska też jest niesamowita.
Basia: Ale Nosowska na przykład pod względem tekstowym?
Zuza: Tak, pod tym względem tak. Chętnie bym się tam gdzieś przytuliła.
Basia: Może jesteśmy bardziej ukwiecone, że tak powiem takim językiem.
Zuza: Są starsze od nas, dojrzałe (śmiech). Ale prędzej to, niż Cocorosie. Właściwie, nie wiem o czym one śpiewają, bo ja słabo znam angielski, a podobno śpiewają o stworach i potworach.
Basia: Mają bardzo złe nagrania, złej jakości.
Zuza: Wszyscy na porównanie nas do nich się śmieją. Przecież nie śpiewamy o żadnych takich stworach. Siostrami też jesteśmy, więc pod tym względem rzeczywiście jesteśmy podobne. To jest jedyne podobieństwo.
Basia: One na koncertach doklejają sobie wąsy.
Zuza: Wszystko przed nami.

dlaLejdis.pl: Czy czujecie się spełnione po wydaniu płyty? Marzenie się ziściło?
Zuza: Tak naprawdę to, że ta płyta się ukazała, że naszą muzykę usłyszało jakieś większe grono ludzi, niż tylko nasza mama i znajomi?
Basia: "to było formą na zrzucenie balastu. Bardzo dużo razem muzykowałyśmy w dzieciństwie, później we wczesnej młodości. Mieszkałyśmy w jednym pokoju, miałyśmy wspólne pianino, na którym bębniłyśmy i przy którym śpiewałyśmy. Zawsze gdzieś miałyśmy z tyłu głowy taką myśl, taką chęć, że fajnie byłoby to zrealizować. Nie było to na takiej zasadzie, że chcemy być gwiazdami, jak Sistars. Bardziej chodziło o to, żeby udało się to jakoś zamknąć. I udało się, dzięki narodzinom mojego siostrzeńca Zygmunta, który zwolnił tempo życia Zuzi, która jest bardzo zapracowaną osobą. Zawsze ma dużo zająć na głowie. A jeżeli nie, zawsze sobie takowe znajdzie. To tempo się zwolniło, miała więcej czasu na refleksje. Zuźka zaczęła pisać dużo tekstów, gromadzić to, odkładać. Stare teksty poprawiała i dzięki temu, że młodszy musiał być wietrzony na spacerach, to przyjeżdżali do mnie "
Zuza: Naprawdę bardzo niewinnie się to zaczęło, niezobowiązująco.

dlaLejdis.pl: A jeżeli chodzi o Twojego synka, Zuziu, co śpiewasz Zygmuntowi do snu? Czy są to piosenki "Ballad"?
Zuza: Ostatnimi czasy zmyślam. Rozmawialiśmy dziś o tym w samochodzie, że mogłabym napisać piosenki dla dzieci, a właściwie dla swojego dziecka. I to jest pomysł, który mi się bardzo spodobał. Zobaczyłam, że jest parę podobnych rzeczy, które realizować można równie dobrze w piosenkach dla niego, jak i w tych naszych, dorosłych. Zresztą on bardzo lubi słuchać muzyki.

dlaLejdis.pl: Jak wygląda historia z producentem? Jak zareagowała Galeria Raster na jakość dźwięku? Nagrywałyście przecież płytę w domu!
Basia: Na producenta udało nam się trafić w bardzo krótkiej linii, dlatego że miksowałyśmy płytę z Adamem Toczko, który kilka dni wcześniej skończył miksować płytę Pustek i poszło to tak po prostu, jednym tchem. Nie istnieje teraz coś takiego jak jakość dźwięku. Tak naprawdę każdy może sobie teraz nagrać płytę w domu i będzie ona w miarę w przyzwoitej jakości. Ja się bałam, że to będzie paranoja, że nic nie będzie słychać i Adam powie, żebym w ogóle zmiatała na drzewo z moimi nagraniami i studyjkiem "Polna record". Pierwszy raz w życiu nagrywałam w tak zaawansowany sposób. Jakoś udało się to skleić. Oczywiście są przysłuchy, samochody jeżdżą za oknami. Gdybym napisała we wkładce płyty, co i gdzie jedzie, co słychać - czy sąsiadkę, czy psa, to dopiero ludzie zaczęliby to słyszeć. To jest na granicy słyszalności.
Zuza: Ale niektóre rzeczy są naprawdę fajne, choćby wtedy, kiedy konewkę wyciągam.
Basia: Fakt, Adam powyciągał ciekawe motywy, uporządkował to. Nie było takich sytuacji, że nie, to nie przejdzie. Bałam się, że będziemy trzy tygodnie nagrywać, a tu powie, że nic się z tym nie da zrobić.

dlaLejdis.pl: Nagrywałyście w dość krótkim czasie. Dużo teraz byście poprawiły?
Zuza: Ja bym już nic nie poprawiła, nie chcę już tego więcej słyszeć (śmiech).
Basia: Okres miksowania i składania był bardzo trudny, byłyśmy bardzo zmęczone.
Zuza: Wracałam z pracy o 18-19 i dopiero wtedy zaczynałyśmy nagrywać. O pierwszej, drugiej w nocy się to zawsze kończyło, pijaństwem ze znajomymi i później rano na 9 do pracy, Baśka siedziała u mnie w domu i dalej to poprawiała.
Basia: Jesteśmy już po wsparciu A.A. po tej płycie, więc nie chcemy w ogóle do tego wracać (śmiech). To jest już w pewnym stopniu przesycone, nie mamy uczucia, że czegoś w niej brakuje. To jest już zamknięty etap.

dlaLejdis.pl: Zmywak (Bartosz Chmielewski) lider zespołu MKL (Muzyka Końca Lata) umieścił was na pierwszym miejscu osobistej listy płyt, które najchętniej słuchał w 2008r. Wygrałyście z Pustkami czy nawet z projektem Fisz Emade. Chyba miłe wyróżnienie? Wiele osób tak się właśnie o was dowiedziało?
Basia: Pewnie dlatego, że Ballady są na "b" (śmiech).
Zuza: Ja o tym nie wiedziałam, ale myślę, że Zmywak nas po prostu lubi i dlatego nam to zrobił. On nas od początku lubił i napisał recenzję bardzo pochlebną naszej płyty w piśmie, które w ogóle nie powinno publikować recenzji naszej płyty.
Basia: To jest miłe zaskoczenie, bo MKL mieści się w tej scenie niezależnej, alternatywnej i też jakby poszukują swojej drogi, bo to w sumie taka podobna historia. Jeszcze z takich rzeczy promocyjnych, znalazłyśmy się na składance "Dzień kobiet". Ogólnie jest zainteresowanie i fajnie, że tak idzie minimalnie, że nie ma jakiegoś boomu medialnego. Że jedna piosenka poleci raz na rok tu, raz poleci tu. Myślę, że dobrze się stało, że Zmywak nas zamieścił na tej liście, jesteśmy tym mile ucieszone, bo nie powiem, że zaskoczone (śmiech). Bardzo przyjemnie nam o tym wiedzieć.

dlaLejdis.pl: Zuza, czy praca copywritera nie przeszkadza Ci w pisaniu szczerych tekstów, bez chwytów i haczyków działających na odbiorcę?
Zuza: To bardzo właśnie przeszkadza. Bycie copywriterem jest potwornym zawodem, nikomu nie życzę. To jest bardzo skomplikowane, żeby nie przenosić tych sztuczek z pisania w pracy, na pisanie fajnych rzeczy w domu. Myślę, że jak już będzie tak, że będę pisała takie copywriterskie teksty swoich piosenek, to chyba wtedy po prostu przestanę pisać, bo to jest bez sensu.

Rozmawiała
Iwona Kusiak
(iwona.kusiak@dlalejdis.pl)

Fot. Joanna Szproch



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat