Bezwzględne wilki kontra ugotowane owce

Ugotowani - sezon 5, odcinek 8.
Oto ósmy już odcinek Ugotowanych, a w nim Lublin pełen bezwzględnych, surowych wyroków, wilków nawet nie próbujących przywdziewać owczej skóry oraz ugotowanych biedaków.

Owieczka Anna
Sympatyczna, szczera, otwarta i radosna Pani Windykator. Podczas opowiadania o sobie podkreśliła, że lubi się śmiać i słuchać głupich żartów. Zadeklarowaną pogodę ducha zachowała aż do ostatniej kolacji. Na swojej własnej zaserwowała: Zawijasy Wujka Maki, Strawę egzekutora oraz Afrykańskie czoko-boko. Przystawkę wykorzystała do zapewnienia gościom atrakcji typu „zrób to sam”. Podała im bowiem składniki do przygotowania sushi, specjalne maty do rolowania, noże i inne potrzebne przybory. Opinie nie były jednak zbyt pozytywne, jak zresztą przez cały odcinek. Zarzucono Annie, że deska do krojenia była brudna, przychodząc do kogoś powinno się otrzymywać dania, a nie je robić, a do tego sushi smakowało mdło. Co do ostatniego mogę się zgodzić – własne, szczególnie robione po raz pierwszy sushi może być mdłe, ale bez przesady – liczy się satysfakcja z własnej inwencji i nabycie nowej umiejętności. Tego jednak goście docenić nie potrafili. Anna zyskała zaledwie 12 punktów, lądując na ostatnim miejscu.

Jakubowa Owca

Młody, zadbany mężczyzna, były model. Z wykształcenia ekonomista, z wykonywanego zawodu agent nieruchomości dla osób z zagranicy. Lubi sporty ekstremalne i sport w ogóle. Programowy rywal określił go, jako pozera z amerykańskimi wstawkami. Moim zdaniem pozerem był ów kolega, a Jakub miał po prostu taki styl – nowoczesny, nieprzywiązujący wagi do tego, które słowo jest z polski, a które zostało zapożyczone. Jego mieszkanie spodobało się i Annie – ze względu na obraz z filmu, i Anecie – dzięki wielkiej, stylowej łazience. W ramach kolacji przygotował: Kubańskie tygryski, Dobrze zrobionego oraz Płomienną śmietankę. Atrakcji nie zapewnił, chyba że miało nią być przygotowywanie deseru przy stole. Jeśli tak, to była to słaba atrakcja. Rozrywkę zapewniła za to Aneta, rozkręcając rozmowę o seksie, w czasie której gospodarz uciekł do kuchni przygotowywać kolejne danie. W związku ze średnim smakiem potraw, zarzuconą Kubie częstą nieobecnością przy stole oraz nieskrywaną, a wręcz podkreślaną niechęcią Marka, gospodarz drugiej kolacji otrzymał 18 punktów i zajął trzecie miejsce.

Wilczyca Aneta

Właścicielka sklepu z dekoracjami, kobieta zajmująca się wystrojem i aranżacją wnętrz. Estetka, ale raczej nie pedantka. Od początku było wiadomo, że będzie zwracać uwagę na mieszkania rywali, sposób podawania przez nich posiłków oraz inne, wizualne aspekty ich kolacji. Na swojej podała: Łososiową sakiewkę, Z kopytkami z górki na pazurki oraz Od zmierzchu do świtu. Podając przystawkę mocno się zestresowała, w związku z czym zbiła talerz Anny. Sytuację szybko „zalała winem”, by rozluźnić atmosferę. Niestety, niezbyt się to udało, gdyż Jakub zauważył, że białe wino nie powinno być ciepłe (a ja bym jeszcze dodała, że zasługuje na ładniejsze kieliszki). Pozostałe elementy tego wieczoru zostały odebrane raczej pozytywnie – raczej, gdyż suma punktów żadnego z dzisiejszych gospodarzy nie powaliła na kolana. Aneta, bez zapewnionej atrakcji i z zauważonym przez każdego stresem, zdobyła tylko 19 punktów, ale to i tak dużo.

Marek Zły Wilk

Były kioskarz, a dziś właściciel stadniny koni i instruktor jazdy. Szczyci się tym, że robi to, co kocha. Już na pierwszej kolacji, u Anny, Jakub zwrócił uwagę na jego agresywne zachowanie. I miał rację! Niestety, przez to Marek skupił się na nim i nie ustąpił aż do końca odcinka. Przed swoją kolacją, gdy w ramach atrakcji zafundował gościom przejażdżkę konną, nielubianemu rywalowi przydzielił kuca, podczas gdy panie jechały na okazałych, wysokich wierzchowcach. Cios poniżej pasa! Wcześniej, podczas innych kolacji, bardzo często go krytykował – zarówno do kamery, jak i w twarz. Najbardziej zadziwiające jest to, że człowiek kochający zwierzęta może być tak niesympatyczny i zawistny. Aż szkoda słów. Przyjrzymy się więc daniom, które zaproponował gościom. Były to: Przepiórcze gniazdo, Smaczne kęski w leśnym sosie oraz Słodka międzynarodówka. Menu miało być polskie, wcześniej wyśmiał bowiem amerykańskie zapędy Jakuba, ale trochę mu nie wyszło, szczególnie patrząc na nie-polski deser. Podobnie jak Aneta, zdobył 19 punktów, w związku z czym podzielili wygraną na pół. Zapewne nie poszłoby mu tak dobrze, gdyby nie upił gości domowymi „nalewatorami” (głównie Anetę), a Jakub nie pokazał klasy dając mu aż 6 punktów (mógł mu przecież w zemście przyznać 1). Szkoda, że taki człowiek musiał wygrać. No ale cóż, grzesząc i sięgając do nie-polskiego słownictwa, napiszę „life is life”.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat