Bo to Polska właśnie?

Spory po tragedii smoleńskiej.
W Warszawie tysiące ludzi żegna Parę Prezydencką, czekając w kilkunastogodzinnych kolejkach. W Krakowie tysiące ludzi organizuje manifestacje, skandując "Nie chcemy Lecha na Wawelu".

Taka właśnie jest Polska, jak zwykle ma dwa oblicza.

Od soboty głównym hasłem, propagowanym przez księży, polityków i dziennikarzy, było: oby ta śmierć nie poszła na marne, oby Polacy zjednoczyli się w obliczu tragedii. Nie minęło kilka dni, a w Polsce, w okresie żałoby narodowej, rozpoczęła się walka o miejsce pochówku Pary Prezydenckiej.

Dla warszawiaków byłoby lepiej, gdyby Lech Kaczyński z małżonką, spoczęli na warszawskich Powązkach. Tu prezydent się urodził, mieszkał przez wiele lat, z tym miastem najbardziej był związany i tu sprawował urząd.

Dla mieszkańców Gdańska, czy Sopotu, właśnie ich miasta byłyby miejscem idealnego pochówku. Tam przez wiele lat mieszkali Maria i Lech Kaczyńscy, tu się poznali i zakochali, tu rozpoczęła się działalność polityczna Lecha, gdy został doradcą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego i objął stanowisko w Katedrze Prawa Pracy w Gdańsku. Tu przyszła na świat ich jedyna córka Marta.

Czemu mieszkańcy Krakowa, tak bardzo buntują się, by przyjąć do siebie prezydenta na jego ostatniej drodze?

Wawel, to dla wielu Polaków chluba RP. To historia, tradycja, wzruszenie, narodowa tożsamość. Od czasów Łokietka prawie wszyscy monarchowie spoczywają w katedrze wawelskiej, bez względu na zasługi i winy, bo taki był przywilej Królów Polski i tradycja. Na Wawelu, tuż po śmierci pochowano tylko marszałka Józefa Piłsudskiego, co do reszty osób, decyzje podejmowano po upływie kilkudziesięciu lat. Odwiedzając krypty, odnajdziemy groby Stefana Batorego, Jana III Sobieskiego, Tadeusza Kościuszki, czy ks. Jana Poniatowskiego. Czy zmarły Lech Kaczyński będzie odpowiednim "towarzystwem" dla takich sław, jak zapytują krakowscy internauci? Czy Wawel nadal będzie panteonem chwały narodowej, czy też przytułkiem dla tragicznie zmarłych, jak twierdzą przeciwnicy pochówku prezydenta. Któż z nas, żyjących może w pełni świadomie odpowiedzieć na to pytanie?

Profesor Nałęcz w wywiadzie podzielił się myślą, że "Nie wiemy czy Lech Kaczyński, człowiek, który tak świetnie czuł historię, sam widziałby siebie wśród władców na Wawelu". Biskup Pieronek zaproponował, by to naród podjął decyzję, co do miejsca pochówku. Andrzej Wajda nawołuje do władz kościelnych, by wycofały się z tej pochopnej decyzji, podjętej w okresie żałoby, i by nie zasłaniały się ostatnią wolą rodziny zmarłych. Uznał też, że ta decyzja może dokonać takiego podziału w polskim społeczeństwie, jakiego nie było od dziesiątków lat. Gdzie jednak w tym wszystkim są Maria i Lech Kaczyńscy? Czy to naprawdę jest tak ważne, gdzie będzie ich miejsce pochówku? Kto więc zadecydował o tym, by ciała Pary Prezydenckiej zostały przewiezione do Krakowa? Córka, brat zmarłego, władze kościelne? Władze państwowe nie, gdyż tak zadeklarował pełniący obowiązki Prezydenta Bronisław Komorowski.

Bez względu na to, jakie są argumenty za i przeciw, taka decyzja zapadła i my, jako Polacy powinniśmy ją uszanować. Tym bardziej, że jesteśmy na ustach całego świata. Wszyscy jednoczą się z nami w bólu, w odległej Brazylii ogłoszono trzydniową żałobę narodową. Ludzie różnych narodowości i wyznań, płaczą i składają przed ambasadą polską kwiaty, na znak solidarności. A my Polacy, co my robimy? Jak zwykle musimy znaleźć dziurę w całym i wystawić się na pośmiewisko całego świata. Kłótnie o to, gdzie ma być pochowany Prezydent RP, obnażył po raz kolejny fakt, że Polacy tak naprawdę nie wiedzą, co to takt i dobre wychowanie. Wczoraj wieczorem przed krakowską kurią, tłum, który się zebrał, był siarczystym policzkiem, wymierzonym w twarz bliskich, zmarłej Pary Prezydenckiej. Obudźmy się! Dziś Polska jest państwem demokratycznym, w którym władzę sprawuje prezydent, a nie królowie. Czy to oznacza, że Wawel będzie już tylko relikwią przeszłości i nikt do niego nie będzie miał wstępu? Nawet prezydent, który zginął tragicznie w czasie pełnienia obowiązków, bez względu na dokonania (tak jak było za czasów panowania królów)? Jeżeli nie mamy szacunku dla majestatu urzędu i nie mamy szacunku dla historii, to miejmy chociaż dla rodziny zmarłego, tak po ludzku. Być może to Powązki byłyby najlepszym i najmniej krytykowanym miejscem ostatniego spoczynku, niemniej jednak o tym, czy Wawel jest odpowiednim miejscem pochówku dla zmarłego prezydenta z XXI w, osądzi historia i nasi potomkowie.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat