Żyjemy w takich czasach gdzie pojęcie kobieta definiuje się na nowo. Z drugiej strony jednak kobieta jest niedefiniowalna. Wkracza w nowe przestrzenie życiowe. Teraz na pewno jest czas kobiet. Kobiety na świecie mają teraz głos. Z jednej strony kobieta jest wielofunkcyjna, zorganizowana, a z drugiej ma w sobie ulotność, delikatność wrażliwość, które dają jej niesamowite i ekscytujące oblicze. Ta nasza natura jest nieodgadniona. A jaką ja jestem kobietą? Z jednej strony moja dusza artystyczna powoduje, że cały czas mam głowę w chmurach, a z drugiej strony – mocno stąpam po ziemi. Pilnuję obowiązków domowych i wiem, co się dzieje u każdego z domowników, zastanawiam się nad planami, wakacjami, zakupami i wszystkimi codziennymi sprawami. Ta podzielność i wielofunkcyjność jest moją dużą siłą.

Fot. Marta Wojtal
Oczywiście jest wiele wzorców, które mogłabym wymieniać, chociaż... chyba nie pokuszę się o żaden. Ale przeczytałam kiedyś taką książkę o kobietach, które zmieniły świat. Ta książka była dla mnie wielką inspiracją, żeby napisać piosenkę o sile i naturze kobiet. Tak jak powiedziałam, nie będę tutaj przytaczać konkretnego wzorca – ale sama wiem, że nie ma szans, żebyśmy nie powielali schematów, które poznajemy poprzez wychowanie. Mnie akurat wychowywała moja babcia. Wielu cech jej charakteru nie lubiłam i buntowałam się przeciwko nim. Była ona typem kobiety bardzo mocno stąpającej po ziemi, ale też uporządkowanej, takiej, która nie lubiła podejmować ryzyka. Ja z kolei z jednej strony jestem bardzo uporządkowana, trochę taka apodyktyczna – myślę, że to jest cecha, którą mam właśnie po babci. Jestem zachowawcza i kompletnie nie jestem ekstrawagancka w życiu, ale za to na scenie, w projektach artystycznych, jestem bardzo odważna i bardzo to lubię.
O właśnie, wcześniej użyłam złego słowa, mówiąc „wielofunkcyjność”. Chodziło mi o multitasking, czyli bardziej wielozadaniowość. Godzę te wszystkie funkcje, ale to się nie odbywa bez wpływu ma moje zdrowie i samopoczucie. Czasami jest to na pewno wymagające, żeby starać się być i w pełni mamą, i w pełni artystką. Do wszystkich tych zadań podchodzić rzetelnie, ale też z oddaniem, z czułością. Z drugiej strony te wszystkie funkcje stanowią balans dla mojej psychiki. Dla mnie ważne jest poczucie harmonii. Jeżeli oddałabym się np. tylko pracy zawodowej, zdecydowanie czułabym się ubogo jako kobieta i myślę, że to bycie mamą, bycie żoną, jest mi bardzo potrzebne, daje mi taki dystans do mojej pracy i na odwrót. Jeśli się zapędzę w domowych obowiązkach i codzienności, będę cały czas dbać o innych, a przestanę myśleć o sobe, o swoich potrzebach – to też się czuję z tym źle. Więc jest to dla mnie bardzo ważne, żeby one się uzupełniały i żeby panowała w moim życiu harmonia.

Fot. Marta Wojtal
Tak. Bardzo jest mi miło i bardzo się cieszę, że dołączyłam do marki Avon i zostałam ambasadorką linii zapachów Eve. To jest dla mnie też ciekawa funkcja w kontekście nawet moich poglądów, ponieważ Avon od lat wspiera kobiety w różnych aspektach. Troszczy się o ich zdrowie i bezpieczeństwo. Od lat znam akcje związane z Różową Wstążką. Ale Avon prowadzi też ważną kampanię na rzecz przeciwdziałania przemocy domowej. Oprócz tego oferta marki jest niezwykle szeroka, każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Ja sama mam kilka ulubionych kosmetyków Avon i mówię to zupełnie szczerze. Bardzo się cieszę, że od strony artystycznej ta współpraca wyszła bardzo ciekawie. Jej efektem jest piękna sesja zdjęciowa i reklama, w której wykorzystano fragment mojej nowej piosenki. Lubię kiedy rzeczy, które się teoretycznie dzieją poza muzyką, jednak do niej nawiązują.
Raz na jakiś czas zmieniam perfumy. Czasami wracam do takich, które kiedyś były mi bliskie, ale raczej eksperymentuje, szukam czegoś nowego. Lubię zapachy dość ciężkie, to znaczy mocne, silne, które mają w sobie jakiś rodzaj słodyczy, ale też trochę orientu. To chyba są moje ulubione gamy. Nowy zapach Eve Embrace łączy w sobie urzekające kwiatowe aromaty z wyrazistym i ciepłym karmelowo-piżmowym akordem, tworząc oryginalną kompozycję – taką, jaką lubię – słodką i subtelną, ale przełamaną mocniejszym aromatem. Ale tak jak z muzyką i dźwiękami, jestem bardzo otwarta i chętnie dam się czymś zaskoczyć.
Dokładnie śpiewam takie słowa: „Choć wiele to zajęło mi, przyjaźnię się ze sobą dziś”. Może słowo „przyjaźń” jest takie duże, ale to jest wspaniale, żebyśmy patrzyli na siebie przychylnie, z czułością. Nawet znając te nasze różne gorsze strony, żebyśmy je zaakceptowali, żebyśmy czasem odpuścili. Byli dla siebie bardziej łaskawi. Czy da się pokochać każdą wersję siebie? To jest bardzo trudne, bo nie wszystkie cechy akceptujemy, ale uświadomienie sobie, że to jest nasza część – to już jest droga do tego, żeby siebie polubić, zaakceptować, że takie jesteśmy. Co nie oznacza, że nie możemy nad pewnymi cechami pracować, ale nie wymagać od siebie zbyt wiele. To jest bardzo trudne i świadczy o dojrzałości, ale też jest bardzo potrzebne. Wiedza o sobie daje nam większe poczucie własnej wartości i siłę.
Myślę, że tak jak wspomniałam wcześniej – to kwestia dojrzałości. Życie stawia nas w różnych sytuacjach, w różnych kontekstach i weryfikuje nasz charakter. Przez całe życie sami się siebie uczymy. Myślę, że potrzeba czasu, żeby do tego dojrzeć. Czy można pokochać każdą wersję siebie? Na pewno można każdą zaakceptować. Miejmy świadomość, że jesteśmy bardzo złożone i nasze cechy charakteru są czasem trudne do „ogarnięcia”. Ale ogarniamy je, będąc sobą i starając się mówić własnym głosem.

Fot. Marta Wojtal
Ja nie jestem typem, który lubi i umie radzić, chyba że jest to moja przyjaciółka, którą dobrze znam, i możemy sobie szczerze rozmawiać. Nie ma czegoś takiego jak ogólna zasada. Jedno jest pewne i to są takie słowa, które zapamiętałam, gdy byłam w szkole muzycznej w Stanach Zjednoczonych w Musicians Institute. To nie jest tak, że sobie marzymy o czymś i ktoś nas kiedyś usłyszy i spełni. Oczywiście, możemy afirmować, medytować, możemy modlić się, żeby coś się stało. Ale tak naprawdę warto żyć czynnie, a nie biernie. Czasami trzeba zrobić jakiś krok, żeby coś się zmieniło, ktoś nas zauważył, nawet jeśli to nie jest krok wymarzony, to on generuje jakieś kolejne sytuacje, kontakty. Jak nic nie będziemy robić, to raczej jest mała szansa, że będziemy się zbliżać do naszych marzeń. Moja przyjaciółka ma takie powiedzenie: „Kiedy jak nie teraz?”. No bo życie kompletnie jest nieprzewidywalne, ile ono będzie trwało? Droga w stronę spełniania swoich marzeń, potrzeb, planów, jest właściwą drogą, tak myślę.
Tak, album „Czułe struny” to jest dla mnie wielkie spełnienie. Spełnienie moich muzycznych marzeń, bo zawsze chciałam nagrać album z orkiestrą symfoniczną. Zagrała wspaniała Sinfonia Varsovia, aranżacje tych utworów stworzyli wspaniali aranżerzy, którym bardzo ufam, a świat klasyki i jazzu jest czymś w czym doskonale się poruszają. Mają wielki szacunek i pokorę do Fryderyka Chopina, postaci pomnikowej i bardzo ważnej, nie tylko dla Polaków. Ale muzyka jest czymś żywym i wspaniałe jest to, że nowi twórcy sięgają i interpretują tę wybitną wielką spuściznę. To, co zapisał Fryderyk Chopin, jego twórczość już się nie zmieni. Ona ciągle w nas wibruje i mamy na tę twórczość własne spojrzenie. Napisałam również teksty do połowy utworów na płycie, ale też zaprosiłam koleżanki, wokalistki, artystki, których twórczość jest mi bliska. Rzeczywiście pandemia pokrzyżowała plany zwłaszcza w promocji koncertowej. Koncerty odbędą się dopiero teraz. Planujemy dwa duże koncerty z orkiestrą Akademii Beethovenowskiej i pięcioma dyrygentami - 29 stycznia 2022 r. w ICE w Krakowie i 31 stycznia 2022 r. w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu. Także szykuję się do tego, nauczyłam się cierpliwie i pokornie czekać i myślę, że pandemia nauczyła nas takiej pokory, że nie zawsze wszystko możemy wypełniać nasze plany. Niemniej jednak wiem, że cały ten projekt jest ponadczasowy, a nie sezonowy więc nic nie straci. Muszę jeszcze dopowiedzieć, że nie postawiłam kropki w temacie wydawniczym, jeśli chodzi o „Czułe struny” – szykuję jeszcze niespodziankę, ale więcej póki co zdradzić nie mogę!
Póki mi wystarcza sił, robię to, co kocham. Dla mnie tworzenie nowych projektów, pisanie tekstów, piosenek, jest bardzo inspirujące i zawsze przy płycie ten proces twórczy jest dla mnie czymś wspaniałym. Potem uczestniczę też przy każdej rzeczy związanej z tym wydawnictwem, czyli całym projekcie graficznym albumu, teledyskach, koncertach… To jest wszystko coś, nad czym lubię twórczo pracować. Nawet ostatnio pokusiłam się o napisanie scenariusza do teledysku i powiem szczerze, że życie, kiedy można coś stworzyć, kiedy ma się białą kartę do zapisania, życie z kreatywnością, bycie twórczym, jest życiem bardzo ciekawym. Działam na wyższych obrotach, a nawet zmęczenie, które się pojawia, nie odbiera mi radości z mojej pasji. Rzeczywiście dużo się u mnie dzieje, ciągle mam nowe plany. Na ten moment nie zapowiada się, żebym zrobiła sobie jakąś większą przerwę. Ale być może kiedyś będzie mi to potrzebne.
Dziękuję bardzo za miłe słowa i życzę nam, kobietom, żebyśmy inspirowały się nawzajem. Moje założenie często jest takie, że jeśli coś może być normalne i zwykłe, a alternatywą jest by było wyjątkowe i pełne radości z pasji, to jaki to jest wybór? Oczywisty! Wiadomo, że wolę wybrać drogę, która jest po prostu pełniejsza i piękniejsza, i właśnie takich wyborów nam życzę!
Rozmawiała: Iwona Szymbara
(iwona.szymbara@dlalejdis.pl)
Komentarze