Chudnij zgodnie z zegarem biologicznym

Recenzja książki „Dieta startowa”.
Książka dr Alaina Delabos „Dieta startowa” to fachowo opracowany program diety w oparciu o nasz zegar biologiczny, z przepysznymi przepisami kulinarnymi.

„Objętość waszego ciała będzie się regularnie zmniejszać, podobnie jak wasza waga” – zapewnia dr Alain Delabos, powtarzając przy tym, niczym mantrę, niezmienną regułę każdej diety „jeśli zaakceptujecie reguły diety, bez oszukiwania” i, rzecz jasna, będziecie ich rygorystycznie przestrzegać. Nie przypadkiem napisałam tutaj „będziecie”, bo istotnie chodzi mi o was czytelników, którzy być może tę książkę kupicie i być może podejmiecie próbę wytrwania w tej diecie. Przyznaję bowiem od razu, że do zaproponowanych przez wyżej wskazanego lekarza porad się nie zastosowałam, więc nie mogę się ustosunkować do efektów opracowanej przez niego diety. Niemniej jednak wydaje się ona zwłaszcza atrakcyjna dla mięsożerców, bo na obiad zawsze zjada się jakiś kawał mięcha, a wybór jest naprawdę szeroki.

Dr Alain Delabos stworzył tę dietę, bazując na chronobiologii, zajmującej się badaniem rytmu  biologicznego istot żywych. U człowieka wspomniany rytm jest circadien, czyli ogólnie mówiąc dniowy. Stąd też autor podzielił dozy żywieniowe na cztery posiłki, tj. śniadanie, obiad, podwieczorek (podkreślając jego kluczowe znaczenie) i ewentualnie kolację (należy ją spożywać tylko wówczas, gdy rzeczywiście będziemy bardzo głodni i poczujemy, że nie damy bez niej rady wytrzymać. Odnoszę wrażenie, że u zdecydowanej większości naszej populacji może dominować właśnie ta ostatnia opcja). Najważniejsze, co nie stanowi żadnej niespodzianki, jest śniadanie, które ma być tłuste, bogate w kwasy tłuszczowe i cukry, a więc składają się na nie głównie: chleb, ser i oliwa z oliwek. Na obiad, wzmiankowane już przeze mnie, proteiny zwierzęce oraz inne pokarmy zawierające węglowodany i błonnik (wegetarianom doktor sugeruje spożywanie ryb. Osoby niejedzące ani mięsa, ani ryb nie zostały w ogóle uwzględnione. Może Delabos wychodzi z założenia, że nie potrzebują żadnej diety?. Podwieczorek za to stanowi gratkę dla łasuchów – uwaga jest on na słodko. Możemy, a nawet musimy spożyć czekoladę (co za rozkoszna wiadomość), no ale oczywiście gorzką, z jak największą ilością kakao bądź do wyboru: konfiturę, suszone owoce, sałatkę owocową, krem kasztanowy, a nawet ciastka orzechowe. Kolacja natomiast (pamiętajmy, że tylko w razie naglącej potrzeby) powinna oscylować wokół ryb, co stawia pod znakiem zapytania osoby niemięsożerne – czy mają wcinać rybkę i na obiad, i na kolację? Niestety, trzeba zapomnieć, że „rybka lubi pływać”, bo alkohol jest surowo zabroniony. Na czas diety wprowadzamy prohibicję. Na czarnej liście znalazło się też mleko i cukier, no cóż okazuje się, że w XXI wieku cukier już nie krzepi. Jedyna pociecha w tym, że dietę tę można stosować tylko przez jeden miesiąc.

Minusem diety startowej wydaje się być niezapewnienie niezbędnej ilości witamin i minerałów w dostarczanych organizmowi produktach, trzeba bowiem przez cały okres jej trwania przyjmować dodatkowo preparaty: wielowitaminowy i białkowy. Plusem zaś są przepisy na różne potrawy (np. kotlet z indyka w imbirze i kokosie, ziemniaki po delfinacku, potrawkę z kurkami, suflet z krabów, filet z dorady w sosie cytrynowym, tuńczyka po katalońsku, figi z cynamonem etc.), którymi można się delektować w czasie startu odżywiania zgodnego z zegarem biologicznym.

Zaproponowana przez dr Alaina Delabosa „Dieta startowa” wydaje się nie aż tak trudna do przedsięwzięcia w praktyce (chociaż być może w realu okazałoby się, że wręcz przeciwnie). Ciekawy jest podział dziennej porcji żywnościowej w oparciu o nasz wzrost wyrażony w centymetrach, jeżeli ktoś przykładowo mierzy 170 centymetrów, to może w ciągu doby pochłonąć po 70 gram sera, mięsa i ryby. Cztery posiłki, w tym wyborny podwieczorek, to przecież także nie jakiś ciężki rygor, a przepisy kulinarne wydają się bardzo apetyczne. Nic tylko startować z omawianą dietą. Od poniedziałku ma się rozumieć. Hm... tylko od którego?

Jowita Kubiak
(jowita.kubiak@dlalejdis.pl)

Dr Alain Delabos, „Dieta startowa”, Wydawnictwo Videograf S. A., Chorzów 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat