Opowieść zaczyna się w domu na przedmieściu, gdzie główny bohater Will Atenton (grany przez Daniela Craiga) wraz ze swoją żoną Libby (Rachel Weisz) i córkami odnajdują spokój po przeprowadzce. Dom ma jednak tajemnicę, straszną tajemnicę, którą odkrywa rodzina. Okazuje się, że doszło do morderstwa i teraz przeszłość zaczęła ingerować w życie Atentonów. Fabuła jest zręcznie napisana i nie nuży, choć zwiastuny zdradzały zbyt dużo, nie pozwalając na rozkoszowanie się filmem, pozostawiając jedynie skrawek tajemnicy do odkrycia. Mając obraz całokształtu „Dom snów” prezentuje się znośnie. Zdecydowanie można powiedzieć, że film stanowi tegorocznego średniaczka fabularnego i odnosi się wrażenia, że to się już kiedyś widziało. Niemniej opowieść nie pozostawia odczucia wymuszenia, co należy traktować jako plus.
Gra aktorska Creiga i Weisz oraz otoczenie wykreowane stoją na przyzwoitym poziomie, ale nie zapadają w pamięć, zupełnie jakby reżyser zapomniał doprawić swoje danie. Rzeczywistość podmiejska jest nieco za mało podmiejska, jakby zawieszona w wirtualnej przestrzeni, a niektóre zachowania głównego bohatera wydają się pozbawione swobody, przecząc przekonaniu o wolnej woli człowieka. Wszystko wydaje się stanowczo zbyt liniowe, pozbawione zdecydowanych i zaskakujących zwrotów akcji. Z całą pewnością osoby nie oglądające zapowiedzi filmowej, idące na „Dom snów” w ciemno odczują większą satysfakcję z oglądania filmu, bo będą bogatsze o jedno a może dwa zaskoczenia.
„Dom snów” Sheridana jest kolejnym filmem z cyklu „idź, obejrzyj i zapomnij.” Pomimo że nie jest męczący, to nie pozostawia u widza niczego więcej jak umiarkowanej satysfakcji z obejrzenia obrazków na wielkim ekranie.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
Dom snów, (USA 2011), Dystrybutor: Kino Świat, Reżyseria: Jim Sheridan
Komentarze