Co śmierdzi Magdzie Gessler?

Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler w karczmie "Sielska Zagroda" w Nowym Dworze Gdańskim.
Gdyby wzrok lub myśli mogły zabijać, w dzisiejszym odcinku Kuchennych Rewolucji Magda Gessler poległaby bez dwóch zdań!

Czwarty odcinek Kuchennych Rewolucji rozegrał się w Nowym Dworze Gdańskim, gdzie niedaleko drogi karczmę swą otworzyło młode małżeństwo – 34letnia Ania i 38letni Paweł. Niestety, kiedy kupowali budynek, zapadła decyzja o odcięciu okolicy od drogi. Oznaczało to tylko jedno: utratę klientów-turystów. Choć Paweł starał się jak mógł, wstawał o 4 rano, by jeździć po zaopatrzenie, wymyślał rymowanki do menu oraz bohatersko stał nad garnkami, „Sielska Zagroda” nie przynosiła oczekiwanych dochodów. Właściciele, przedyskutowawszy problem, zdecydowali się zadzwonić po Magdę Gessler, by podpowiedziała, co jeszcze warto zmienić, dodać lub usunąć.

Ku uciesze Ani i Pawła, Magda Gessler przyjęła zaproszenie i uznała, że spróbuje przeprowadzić w karczmie rewolucję. Sam lokal skrytykowała za niemalże wszystko – położenie, pseudogóralski wystrój, elementy z różnych bajek oraz ozdabiające stoły kwiaty, z których żółte śmierdziały trupem, a rumianek sikami. Ciekawa gama zapachowa. Kolejną ofiarą padły potrawy, czyli pięknie wyglądająca, ale ciężka i niedopieczona pizza, tłusty placek, kolejna śmierdząca rzecz – gulasz i niedoprawione flaki. Kuchnię określiła mianem „barbarzyńskiej”, jako że w tym sezonie Kuchennych Rewolucji bardzo polubiła się z tym słowem, używając go w różnych sytuacjach. Wymienione elementy nie sprawiły jednak większych problemów podczas rewolucji. Największą, a może jedyną poważną przeszkodą była… właścicielka! A to nie chciała się przebrać, a to za mało płaciła pracownikom, albo nie potrafiła usmażyć placka. Prowadząca wybitnie jej nie polubiła. Gdyby wzrok lub myśli mogły zabijać, Magda Gessler leżałaby dziś parę metrów pod ziemią. Zimna wojna trwała zresztą aż do samego końca, kiedy to na kolacji powitalnej prowadząca chciała, w asyście pięknych uśmiechów oraz pozorowanej sympatii, wyśmiać Anię, a ta odpłacała pięknym za nadobne. Tak właśnie wygląda walka kobiet na poziomie. Nie ma krwi, nie latają kłaki, ale za maską ciepła i radości ciśnienie skacze do maksimum, a po plecach spływa smoczy jad.

Rewolucja się jednak powiodła. Ani udało się wywalczyć nieprzyjmowanie wcześniej zwolnionego kelnera Antoniego, do którego Magda Gessler zakradła się niczym szpieg. Choć chciała zwęszyć jakiś podstęp, okazało się, iż chłopak był zadowolony z byłych pracodawców, a przeszkadzały mu wyłącznie zarobki. Przecież 7zł na rękę to tak mało! Najwyraźniej Magda Gessler nie rozumie, że ludzie dzwoniący do niej z problemem finansowym nie śpią na stosach banknotów. Wracając jednak do rewolucji – wnętrza przestały być góralskie, nabrały kolorów i bajkowości. Ta zmiana rzeczywiście była pozytywna, choć wcale nie uważam, żeby poprzedni wystrój odstraszał klientów. Jedno jest pewne – w tej chwili „Sielska Zagroda” karczmy nie przypomina. Zjeść tam za to można całkiem smaczną kaczkę w owocowym sosie, a w końcu to o smak potraw w lokalach gastronomicznych chodzi. Nie zastanawiając się zatem, czy jest to knajpa, restauracja czy bar, wsiądźmy w pociąg lub samochód i jedźmy na kulinarną wyprawę do Nowego Dworu Gdańskiego. To także niepowtarzana okazja, by poznać kobietę, która nie dała się Magdzie Gessler.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Fot. TVN/Piotr Mizerski



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat