„Co ty wiesz o swoim dziadku?" – recenzja

Recenzja filmu „Co ty wiesz o swoim dziadku?".
Amerykanie znów zafundowali widzom ogromną dawkę śmiechu. Tym razem w głównej roli obsadzili brudnego dziadka i jego sztywnego wnuka. Co z tego wyszło?

Co wy wiecie o swoich dziadkach? To pewni mili staruszkowie, którzy od życia pragną jedynie chwili spokoju, a wnuczęta otaczają największą opieką, rozpuszczając je przy tym do granic możliwości. Kojarzą się jedynie ze starymi swetrami i wspomnieniami dawnych lat, do których nieustannie wracają. Co jednak, jeśli nie każdy dziadek marzy o błogiej ciszy?

Jason tuż przed swoim ślubem musi zająć się świeżo owdowiałym dziadkiem. Wnuk jest przekonany, że zdruzgotany dziadek potrzebuje rodzinnego wsparcia i jest niezwykle zaskoczony, gdy dowiaduje się, że wdowiec nie ma zamiaru rozpaczać po stracie. Przed śmiercią obiecał żonie, że wykorzysta resztę swojego życia. Zmusza on Jasona do wyjazdu na słoneczną Florydę, gdzie pokazuje ułożonemu wnukowi, co tak naprawdę oznacza dobra zabawa. Pod wpływem dziadka Jason zaczyna się zastanawiać nad swoją prawniczą karierą, małżeństwem oraz całym życiem. Tym bardziej, że na horyzoncie pojawia się dawna znajoma, a dziadek uparcie pcha wnuka w jej ramiona.

Film „Co ty wiesz o swoim dziadku?” Wpisuje się idealnie w schemat typowej amerykańskiej komedii. Znajdziemy w nim ogromną dawkę humoru, opalonych chłopców eksponujących swe wyrzeźbione torsy oraz niczym nieposkromiony wulkan sprośnego seksu. Mogłoby się wydawać, że dla Amerykanów nie ma tematu tabu, a wyuzdanie i nagość traktują z niesamowitą lekkością. Czym wyróżnia się ten film na tle wielu innych, które już powstały?

Z pewnością na uwagę zasługuje rola Roberta De Niro oraz Zacka Efrona. Tego pierwszego do tej pory mogliśmy oglądać w poważnych rolach i trzeba przyznać, że dobrze się w nich odnajdywał. Nie lada sztuką jest zagrać sprośnego dziadka, który będzie bawił, ale jednocześnie nie wprawiał widza w konsternację i zażenowanie. Aktor doskonale wcielił się w rolę i znalazł wspólny język z partnerującym mu Efronem.

Postać Jasona to przerysowany obraz idealnego Amerykanina, który studiuje prawo, żeni się z piękną blondynką, a pastelowy sweterek jest jego nieodłącznym towarzyszem. Efron również wspaniale odegrał swoją rolę, a w parze z wyluzowanym De Niro jego sztywność nadaje całemu obrazowi jeszcze więcej komiczności. Niestety czegoś ostatecznie zabrakło w tej kreacji. Szkoda, że Zac nie włożył więcej pracy i nie stworzył jeszcze lepszej postaci.

Dodatkowo film z pewnością zostanie zapamiętany przez wzgląd na lekkie podejście do tematu śmierci, palenia marihuany czy przygodnego seksu. Na Florydzie jest to na porządku dziennym, a uwięziony w małżeństwie dziadek w końcu chce posmakować takiego życia. Odważne zachowania aktorów, ich dialogi i cała otoczka słonecznego raju szokują, ale jednocześnie sprawiają, że widz pragnie więcej. I właśnie dlatego film nie okazał się kompletną klapą, ale całkiem dobrą komedią, w której niczego nie jest za wiele.

Niestety po filmie nie możemy się spodziewać czegoś oryginalnego. Zachowuje on schemat typowej amerykańskiej komedii, bawiąc nie tylko obrazem, ale również dobrze napisanym scenariuszem. Szczególnie gagi de Niro bawią do łez. Jest to oczywiście duży plus, ale nic więcej z filmu nie wyniesiemy. Może jedynie to, że powinniśmy kierować się swoimi pragnieniami i marzeniami. Film jednak sprawdzi się idealnie jako odskocznia, przy której można się zrelaksować.

Katarzyna Łochowska
(katarzyna.lochowska@dlalejdis.pl)



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat