W dzisiejszym odcinku programu odbywały się decydujące pojedynki przed półfinałem. Kolejny raz po świecie smaków i zapachów marokańskiej kuchni oprowadzała Dianę, Beatę, Marię, Daniela i Charlesa - Alia. To ona zaprezentowała kucharzom danie, jakie do wykonania mieli w pierwszej konkurencji.
Pokazała, jak przygotowuje się prawdziwy marokański tażin, z wołowiny, kurczaka i ryby. Uczestnicy na stworzenie swoich tażinów mieli 1,5h, a wykonać je mieli ze składników znajdujących się w tajemniczych skrzynkach. Zwykle była tam jedna rzecz, na której oprzeć się miała cała potrawa, tym razem, po ich odkryciu uczestnicy znaleźli rybę raskas, kurczaka i dużą ilość warzyw.
Maria i Diana stworzyły tażina z rybą w szarmuli, Beata poszła o krok dalej i zaryzykowała wykonaniem kurczaka w szarmuli. Charles postanowił zmieszać smaki, w jego tażinie znajdowały się pulpety i z ryby i z kurczaka. Daniel przygotował tażina z kurczakiem na warzywach. Niestety jego danie wyszło bardzo rozgotowane, dodał wszystkie przyprawy, jakie miał. Magda Gessler stwierdziła, że tażin Daniela to prawie „perfumeria” i to niestety on musiał po tym zadaniu zwrócić fartuch. Zwyciężczynią konkurencji, po raz pierwszy w programie, została Maria.
Wyjazd do Maroka to nie tylko walka o zwycięstwo w programie, ale i duża doza nauki. Kucharze poznawali przepiękne krajobrazy, niezwykłe miasta i kryjące się w nich smaki. Zobaczyli, jak w mieście Chefachauen, zwanym „niebieską perłą Maroka” wykonuje się chleb, z soli, mąki, wody i drożdży. Jak przygotowuje się zupę o nazwie bissara, z fasoli, czosnku i oliwy, którą potem podaje się z surową cebulą. Mieli okazję spróbować pastilli, potrawy z mięsa z królika zapiekanego w cieście, a podawanej z cukrem pudrem i cynamonem. Charles mógł wykazać się silną męską ręką i przyrządzić dziewczynom, oczywiście pod okiem marokańskiego szefa przydrożnego baru, keftę, czyli grillowane pulpety z jagnięciny.
W najstarszym mieście Maroka – Fez, uczestników programu przywitała prawdziwa księżniczka Rita, która zaprosiła ich na pokaz słynnego szefa kuchni Mihameda Souideka. Dla Marii, Diany, Beaty i Charlesa zaszczytem było przyglądać się, jak pracuje kucharz, który gotował dania dla króla i rodziny królewskiej. Jego kuskus królewski z szaszłykami z mięsa wołowego i bulionem miał zostać przez nich, jak najlepiej odtworzony. Na przygotowanie potrawy mieli tylko godzinę.
Niestety szef Mihamed, ze względu na panujący Ramadan i obowiązujący go ścisły post, nie mógł spróbować przygotowanych potraw. To Ania, Magda i Michel oceniali dania. Nikomu nie udało się uzyskać pozytywnej oceny, jury zdawało sie być bardzo nie zadowolone.
Były to jednak pozory, bowiem wszystkie kuskusy, im bardzo smakowały i uznali, iż po tej konkurencji nikt nie musi oddawać fartucha. Za najlepsze danie uznali natomiat to przygotowane przez Beatę.
Już za tydzień zobaczymy półfinał zmagań MasterChef’a. Kto znajdzie się bliżej wygranej, a komu podwinie się noga, okaże się juz w przyszłą niedzielę.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze