Niegdyś w Polsce przestrzegano postu bardzo gorliwie, wyrzekając się nie tylko mięsa i tłuszczów roślinnych, ale nawet nabiału i cukru. Pożegnanie z postnym daniem następowało dopiero w Wielką Niedzielę, kiedy to na stołach pojawiały się wazy z pachnącym wędzonką, majerankiem, bogatym żurkiem wielkanocnym, który w niczym poza lekko kwaśnym smakiem i nazwą, nie przypominał postnej zupy. Właśnie w takiej postaci utrwalił się on w naszej wielkanocnej tradycji.
Dlaczego warto jeść żurek na co dzień?
Żurek zapewnia nam dużą dawkę żelaza, magnezu i chromu. Ceniony jest za swoje rozgrzewające i oczyszczające właściwości. Ponadto doskonale wpływa na wątrobę i podnosi odporność organizmu. Dzięki dużej ilości warzyw, dodatkowi kiełbasy i jajka, zupa jest niezwykle pożywna, gęsta, a przez to również i syta.
Żurek czy barszcz biały?
Żurek jest najbardziej znaną wielkanocną potrawą. W okresie świąt przyrządza się ją w całym kraju. Jednak na wschodzie i w centralnej Polsce potrawę tą określa się mianem barszczu białego. Czym więc różni się barszcz biały od klasycznego żurku?
W niektórych rejonach obie nazwy stosuje się wymiennie. Jednak tradycyjny sposób przyrządzania obydwu potraw jest jednak różny. Żurek podawany na południu i zachodzie Polski ma intensywnie kwaśny posmak, który zawdzięcza zakwasowi z maki żytniej. Barszcz biały robi się natomiast na mące pszennej. Zupa ta jest mniej kwaśna, ma delikatniejszy i subtelniejszy smak. A powstała ona jako bardziej arystokratyczna wersja żurku, dla delikatniejszych hrabiowskich podniebień i z droższej, bo pszennej mąki. W jeszcze innych tradycjach żurek uważany jest za zupę postną z dodatkiem jaja lub ziemniaków, a barszcz biały gotowaną na wywarze z boczku i kiełbasy.
Tekst: Marta Jaroszewska
Fot. Emil Kowalski
Komentarze