Chodzimy na ich groby, modlimy się i zapalamy znicze, których światło jest symbolem wieczności duszy.
Drugiego listopada wspominamy zmarłych, którzy byli nam szczególnie bliscy. Odwiedzamy ich groby i zapalamy znicze. Stojąc nad grobami tych, którzy odeszli zastanawiamy się jak im się wiedzie w niebie i jak nam tam będzie. Czym jesteśmy starsi, tym więcej o tym myślimy. Na ten dzień zamawiamy także msze za naszych bliskich zmarłych. W tym czasie odwiedza się też zapomniane groby żołnierzy oraz stawia znicze na innych mogiłach, których nikt nie odwiedza.
Dzień Zaduszny obchodzi się praktycznie na całym świecie, między innymi w Rosji, Holandii, Szwecji oraz Meksyku, w którym ludzie praktycznie bawią się na cmentarzu. Święto to obchodzi się inaczej niż w Polsce i inna też jest jego data.
Historia Zaduszek
Zaduszki wywodzą się z pogańskich zwyczajów. Jest to odpowiednik Święta Dziadów. W tym dniu modlimy się za dusze wszystkich, którzy odeszli. Szczególnie, tych, których dusze mogą być w czyśćcu i czekać na „wejście do nieba”.
W naszym kraju Zaduszki znano już w XII wieku. Na świecie ustanowił je św. Odilon, opat z Cluny, w 998 roku. Dokonał on także wyboru dnia Zadusznego na pierwszy dzień po święcie zmarłych, czyli na drugiego listopada.
Tradycją pogańskich Zaduszek było też zapalanie na mogiłach ogniska. Miało ono na celu ogrzać dusze zmarłych, ale przede wszystkim pokazać właściwą drogę tym zagubionym. W tamtym okresie przy grobach jedzono pokarmy, wierząc, że konsumują je również zmarli pochowani w tym miejscu. Była to forma wspólnego ucztowania. Aktualnie namiastką tego zwyczaju jest zapraszanie znajomych spotkanych na cmentarzu do domu na herbatę.
W Zaduszki mamy czas na zadumę nad tymi, którzy odeszli oraz możliwość spokojnego pomodlenia się i wspomnień, chwilę na to, czego nie możemy zrobić pierwszego listopada, gdy w pośpiechu przystrajamy groby.
Agnieszka Krakowiak
(agnieszka.krakowiak@dlalejdis.pl)
Fot. sxc.hu
Komentarze