Czy fajnie jest być singielką po 30tce?

Singielka po 30tce - czy jest fajnie?
Choć kobietom będących w stałych i często nieco nudnych związkach może się wydawać, że bycie niezależną singielką po 30tce jest świetne, to ma to też swoje ciemne strony.

Będąc singielką przez wiele lat, zwłaszcza po przekroczeniu magicznej „trzydziestki”, trzeba dzielnie znieść to, że na co dzień obserwuje się, jak przyjaciele i znajomi pobierają się, kupują razem mieszkania i mają dzieci. Widząc to, niekoniecznie ma się ochotę płakać z zazdrości, bo zamiast tego można robić dużo innych fajnych rzeczy, na przykład podróżować, skupić się na przyjaźni i samoświadomości oraz robić wszystko tak, jak tylko nam to odpowiada. Jednak jesteśmy tylko ludźmi i czujemy silną potrzebę połączenia się z drugą osobą. Jakie trudności wiążą się z byciem singlem po 30tce?

Nie sposób, aby całkiem oprzeć się zastanawianiu się "Co jest ze mną nie tak?". Nie pomagają też pytania wścibskiej rodzinki czy zatroskanych przyjaciół, kiedy próbują się dowiedzieć, dlaczego jesteś dalej sama. Trudno jest zachować pozytywną energię i nie zdołować się, kiedy mimo umawiania się z całkiem fajnymi osobami dalej nic z tego nie wychodzi. Nawet jeśli jest się szczęśliwym ze swojego stanu cywilnego, to ludzie jasno okazujący współczucie, potrafią skutecznie zepsuć nastrój. Miłość do siebie nie przychodzi łatwo, jest ona naprawdę trudna. Czasami chcesz, aby ktoś cię przytulił pod koniec dnia i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Chcesz, aby ktoś, kogo kochasz, powiedział Ci, że te dżinsy sprawiają, że wyglądasz dobrze i że zasługujesz na awans bardziej niż ktokolwiek inny. Kiedy jesteś singlem, nawet jeśli masz najlepszych przyjaciół, ten system bezpieczeństwa i bezwarunkowa miłość nie istnieją, więc musisz pracować, aby go zbudować samodzielnie, co czasami jest zbyt trudne.

Randkowanie kosztuje też wiele energii, a w dodatku nigdy nie wiesz na czym tak naprawdę stoisz. Chociaż wychodzenie z domu i spędzanie wieczorów w miłym towarzystwie jest przyjemne i ekscytujące, to jednak będąc singlem często doskwiera brak poczucia komfortu. Czasem dobrze jest porostu móc zostać w domu i dać się komuś sobą zaopiekować. Do tego nigdy nie wiesz czego powinieneś się spodziewać, gdy umawiasz się na randkę. Trudno jest też rozszyfrować swoje uczucia, zwłaszcza jeśli zaczynasz tracić zaufanie do swojego gustu w kwestii mężczyzn.

Bycie singielką sprawia, że czasami naprawdę czujemy się bardzo samotne. Nie jesteśmy już też priorytetem dla naszych znajomych i przyjaciół. Jasne, jesteśmy nadal dla nich ważne, ale ich partnerzy/partnerki i ich dzieci mają wyższy priorytet i choć jest to jak najbardziej zrozumiałe, bywa to przykre. Zaczynasz też budować wokół siebie ściany. Myśl, że ktoś może nie odwzajemnić Twoich uczuć albo że już nigdy więcej do Ciebie nie napiszą bywa paraliżująca. W miarę upływu czasu naturalnie stajemy się nieco znudzeni sceną randkową, a jeszcze trudniej jest być otwartym, wyluzować się i dobrze się bawić, a także zbliżyć się fizycznie.

Jak więc jak radzić sobie z trudnymi emocjami, które towarzyszą samotności? Nie jest to łatwe i wymaga to dużo autorefleksji - czytanie książek, wychodzenie poza swoją strefę komfortu i zmniejszenia nieco swoich oczekiwań. Wiem, że może się wydawać, że to dużo pracy, ale związki też jej wymagają. Ale jest jeszcze jedna zaleta! Spędzając dużo czasu na poznanie i polubienie siebie, w przyszłości zostaniemy lepszymi żonami i partnerkami.

Joanna Adamski
(joanna.adamski@dlalejdis.pl)

Fot. freepik.com



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat