Diana, Maria i Beata przeszły długą drogę. Najpierw na castingach konkurowały z ponad setką uczestników o możliwość występu w programie. Potem z czternastoma kucharzami gotowały w niezwykłych miejscach i dla wyjątkowych gości. Zmierzyły się z tradycyjnymi przepisami polskiej kuchni, jak i tymi na dania nietuzinkowe, wybitne w smaku, czy z niespotykanych składników.
W finałowym odcinku MasterChef spotkały się na Zamku Królewskim w Niepołomicach. Ich walce przyglądali się najbliżsi, a im kibicowali pozostali kucharze z programu.
Pierwszą finałową konkurencję oceniało jury w stałym składzie tj. Magda Gessler, Michel Moran i Ania Starmach. Dołączył do nich również światowej klasy mistrz gotowania Kurt Scheller. To on przygotował danie, które finalistki musiały odtworzyć: sandacza z rybnym puddingiem, sosem rakowym z puree z ziemniaków i selera. Trudnością w tej konkurencji było to, że Daria, Maria i Beata nie widziały sposobu przygotowania potrawy a jedynie końcowy efekt. Próbując ją musiały wyczuć składniki i sposób ich przygotowania. Te dwie, którym w ciągu 60 minut najbliżej uda się dosięgnąć ideału przejdą do ścisłego finału.
Potrawa była bardzo skomplikowana, czasu wydawało się wcale nie być za dużo. Na twarzach każdej uczestniczki finału malowało się zdenerwowanie.
Pierwsza swoje danie zaprezentowała jury Beata. Ania stwierdziła, że niestety nie jest ono perfekcyjne, a Magda Gessler dodała, że główki raków smakują dobrze, natomiast reszta jest surowa. Po spróbowaniu dania Marii, Ania powiedziała, że: „kuchnia polska to może i tu jest, ale nie tak do końca”, natomiast Magda Gessler jednoznacznie stwierdziła, że masło i raki były spalone. Gdy Daria zaprezentowała swoje danie, wszyscy z przerażeniem stwierdzili, że sandacz w jej wykonaniu jest surowy. Kurt Scheller dodał, że miało to być danie kuchni polskiej, a nie japońskiej. Tak duży błąd kosztował Darię odpadnięcie ze ścisłego finału. Michel Moran na pamiątkę, pozwolił jej jednak zachować fartuch MasterChef’a.
Finałową konkurencją było przygotowanie przystawki i dania głównego, własnej interpretacji współczesnej polskiej kuchni, która ma zachwycić.
Maria na przystawkę zdecydowała się podać roladę z suma z warzywami i miodowo-cytrynowym dresingiem. Magdzie Gessler prezentacja potrawy niezwykle się podobała, danie uznała za „świeże, nowoczesne i polskie”. Ania stwierdziła, że „ryba jest idealnie upieczona, a smak doskonały”. Michel Moran przyczepił się za to do surowego szpinaku i ogonków, z liści, których Maria nie zdążyła oderwać.
Przystawką Beaty była przepiórka w gnieździe warzywnym i sosie z czerwonej porzeczki, podana z jajkiem mole (na półtwardo). Magda Geissler stwierdziła, że potrawa „wygląda zjawiskowo”, ale stopień wysmażenia przepiórki nie jest odpowiedni. Według Ani to danie jeszcze wymagało ulepszeń, a Michel Moran nie mógł się doszukać jajka w wersji mole.
Daniem głównym przygotowanym przez Marię było pieczone kacze udko z musem kalafiorowym i sosem czereśniowym. Jury bardzo smakował sos, natomiast kaczka wydawała im się za krótko pieczona. Beata podała carpaccio z kaczki, gołąbki z kaszy jaglanej w chrzanowym sosie. Magda Geissler była zachwycona. „Brawo, jesteś nieprawdopodobnie pomysłowa, kasza daje czadu z kaczką” - powiedziała. Podobnie zareagował Michel, a Ania uznała, że Beata wspięła się na wyżyny własnych możliwości, bo danie było wyśmienite.
I tak po blisko 4 miesiącach walki, mnóstwie przygotowanych dań, wielu nerwów i jeszcze więcej nauki kolejnym polskim MasterChef’em została kobieta – Beata Śniechowska.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Fot. TVN
Komentarze