„Diabelskie nasienie” - recenzja

Recenzja książki „Diabelskie nasienie”.
Sukces ma wielu ojców i pewnie z takiego założenia wyszli reżyserowie filmu „Diabelskie nasienie”. Ale czy spuścizna diabła nie pozostawi więcej spustoszenia niż chwały?

Zaczniemy może od fabuły, bo jest kluczowa. Samanthe i Zacha spotykamy moment przed ślubem. W przyszłym mężu rozbudza się pasja kamerownia wszystkiego, dzięki czemu możemy być obserwatorami nadzwyczajnych, przyszłych zdarzeń.

W podróż poślubną lecą na Dominikanę, gdzie w Santo Domingo pijaną żonę Zacha z imprezy wynoszą kultyści i pozwalają samemu Szatanowi na zapłodnienie. Mężuś oczywiście niczego nie zauważył i budząc się rano we własnym łóżku ze swoją żoną nie zadaję zbędnych pytań. Dalej pozostaje głównemu bohaterowi odkryć to, co już wszyscy widzowie wiedzą.

Warto nadmienić, że owy film jest drugim klejnotem koronnym, który wyszedł spod ręki scenarzystki Lindsay Devlin. Z niezrozumiałych przyczyn uważa film za powód do dumy i otwarcie identyfikuje swoje nazwisko z „superprodukcją”.

Aby docenić kunszt filmowy twórców trzeba mieć mentalność teletubisia, który z oczywistych względów o wszystkich faktach otaczających jego jestestwo dowiaduje się ostatni i potrzebuje do pomocy wszechwiedzącą widownię złożoną z czterolatków. Tak, w tym filmie widz urasta do roli Boga krzyczącego w próżnię srebrnego ekranu: „to nałożnica diabła, ty idioto! Zabij siekierą i spal dom!”. Atmosfera niepewności to mrzonka, a odkrywanie tajemnicy przed oglądającym nie istnieje. Jedynym niewtajemniczonym jest oczywiście Zach McCall.

Film „Diabelskie nasienie” to ciężka tragedia, pod którą podpisało się 20th Century Fox, co powinno wskazywać na minimalny poziom pracy. Lipa z miodem i tyle. Jedyne co tłumaczy wytwórnię to wyniki finansowe. Budżet 7 mln, a zarobiono w weekend premierowy blisko 10 mln zielonych. Oczywiście trzeba dodać dalsze wpływy. Pod tym względem mamy do czynienia z wielkim sukcesem. Szkoda, że tylko pod tym.

Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)

„Diabelskie nasienie”, reż. Matt Bettinelli-Olpin, Tyler Gillett, USA 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat