Dlaczego tak bardzo lubimy się martwić? Czym jest overthinking?

Overthinking to nadmierne analizowanie, które zamiast pomagać, potrafi nasilać stres i blokować działanie. Sprawdź, skąd bierze się martwienie i jak je zatrzymać.
Na pewno znasz to uczucie, kiedy jedna myśl uruchamia lawinę kolejnych. Potrafisz wracać do starych rozmów, analizować to, co się wydarzyło albo wręcz przeciwnie – kreować w głowie sytuacje, które dopiero się wydarzą. To wszystko ma swoją nazwę – overthinking – czyli nadmierne analizowanie, które zamiast pomagać, zaczyna nas blokować.

Nasz mózg jest zaprogramowany, by wykrywać zagrożenia. Kiedy jeszcze żyliśmy w jaskiniach i mógł nas pożreć niedźwiedź, lepiej było „przesadzić” z analizą, niż coś przeoczyć. Problem w tym, że dziś przecież nie walczymy o przetrwanie, a mózg nadal działa tak samo! Co ważne, myślenie daje poczucie, że mamy jakiś wpływ na sytuację. Jeśli przeanalizujemy wszystko dokładnie, unikniemy błędów — tak przynajmniej nam się wydaje. Oczywiście jest to bzdurą. Do przeszłości nie da się wrócić i naprawić tego, co analizujemy, a przyszłość… ona dopiero nadejdzie i nigdy nie będzie taka, jak w naszej głowie.

Niepewność jest dla nas trudna. Overthinking to próba „oswojenia” jej poprzez tworzenie scenariuszy — nawet jeśli są czysto hipotetyczne.

Choć wydaje się nam, że „robimy coś produktywnego”, overthinking ma sporo naprawdę poważnych, lecz ukrytych kosztów: zwiększa poziom stresu i napięcia, utrudnia podejmowanie decyzji, znacząco pogarsza jakość snu, obniża nastrój i sprzyja lękowi. Co gorsza, prawie nigdy nie prowadzi do realnych rozwiązań. To bardziej kręcenie się w kółko niż droga do celu.

Czy da się zatrzymać nadmierne analizowanie?

Odpowiedź jest optymistyczna. Nie chodzi o to, żeby przestać myśleć — raczej o to, żeby myślenie znów zaczęło nam służyć, a mózg przestał być naszym wrogiem.

Zauważ moment, kiedy zaczynasz się nakręcać. Samo uświadomienie sobie „o, znowu to robię” potrafi przerwać automatyczny schemat.

Oddziel myśli od faktów. To tylko myśl – a nie prawda, to tylko interpretacja, którą tworzę we własnej głowie.

Ustal „limit czasu na martwienie się”. Brzmi to dziwnie, ale działa — na przykład przeznacz 15 minut dziennie na analizowanie problemów. Po tym czasie wracasz do działania.

Przenieś uwagę na działanie. Nawet mały krok jest lepszy niż idealny plan, który nigdy nie zostanie zrealizowany.

A teraz…dlaczego trochę lubimy overthinking?

Bo daje on nam poczucie bezpieczeństwa. Kiedy myślimy intensywnie, czujemy, że coś robimy w sprawie, która nas męczy. To wygodniejsze niż zaakceptowanie, że nie wszystko da się przewidzieć i kontrolować. Ale jest w tym haczyk… spokój nie wynika z perfekcyjnego przeanalizowania wszystkiego, tylko z umiejętności odpuszczania tam, gdzie analiza nic już nie wnosi. 

Elżbieta Kaźmierowska

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat