Dlaczego będę głosować na kobiety?

Kobiety w wyborach parlamentarnych 2011.
To szczególnie ważne wybory dla kobiet – po raz pierwszy z parytetem i w większości ugrupowań aż z 40-procentową obecnością kobiet na listach wyborczych.

Kolejne wybory parlamentarne tuż, tuż. W jesiennym powietrzu czuć już kampanię wyborczą, widać ją na bilboardach, w mediach, z większą częstotliwością pojawia się w rozmowach. To szczególnie ważne wybory dla kobiet – po raz pierwszy z parytetem i w większości ugrupowań aż z 40-procentową obecnością kobiet na listach wyborczych. To prawdziwy sukces kobiet, ale też olbrzymia szansa na to, żeby takich sukcesów było jeszcze więcej – z takim przeświadczeniem wyjechałam z tegorocznego III Kongresu Kobiet.

Organizatorkom kongresu przede wszystkim należy się uznanie za tegoroczną organizację. A podział tegorocznego spotkania na dwa dni uważam za  bardzo udany. To rozwiązanie zostało zaproponowane także na poprzednich kongresach, jednak dotychczas dzień drugi bywał mniej ciekawy i raczej fakultatywny, tym razem jednak ilość niedzielnych wystąpień sprawiła tylko jeden problem – jak wybrać spośród tylu ważnych tematów?

Z poprzedniego kongresu najbardziej zapadł mi w pamięci, niestety, nie do końca według mnie udany panel prowadzony przez Kazimierę Szczukę i zdominowany przez Agnieszkę Graff, która co prawda w słusznej sprawie, ale mimo wszystko zawłaszczyła czas pozostałych panelistów i zmieniła spotkanie w swoje przemówienie. I choć szanuję pracę obydwu Pań, zdecydowanie bardziej podobał mi się tegoroczny porządek spotkań, nawet mimo niezbyt przyjemnego dźwięku stopera, który przypominał, że czas się kończy.

Pierwszego dnia padły bardzo ważne głosy w debacie pod hasłem „Świat się zmienia – wyzwania da współczesnej Europejki”. Bo jak słusznie zauważyły panie biorące udział w tym spotkaniu, kobiety wcale nie są tylko od  „spraw społecznych”, a kwestie energetyki, ekologii, gospodarki, czy ekonomii wbrew obiegowym przekonaniom nie są wcale dla nas czarną magią i co udowodniły panelistki w tych dziedzinach nie brak nam kompetentnych specjalistek.

W panelu, który uważam za jeden z najistotniejszych na tegorocznym kongresie – „Z perspektywy rynku: o trudnej równości, socjalnych prawach i przedsiębiorczości kobiet” oraz „Dlaczego warto głosować na kobiety”, panelistki opowiadały o tym, jak zaradzić takim problemom jak: bezrobocie wśród kobiet, nierówna płaca dla mężczyzn i kobiet, sprawy związane z macierzyństwem – brak żłóbków i przedszkoli, a zarazem malejąca dzietność. Co istotne te kwestie najbardziej dotyczące kobiet, mają szansę zaistnieć w politycznej dyskusji, tylko jeśli u władzy znajdą się kobiety, bo jak to zostało podsumowane: po co nam nowe autostrady, skoro za kilka lat nikt nie będzie nimi jeździł, bo zabraknie dzieci?

Za bardzo cenne uważam też prezentacje kandydatek do parlamentu, które w panelu „Dlaczego warto glosować na kobiety” dostały po kilka minut na to, żeby o sobie opowiedzieć. To ważne, żeby na liście wyborczej widzieć człowieka a niekoniecznie partię, a startujące w nich kobiety udowodniły, że naprawdę w niczym nie ustępują panom.

Tak jak wspomniałam, bardzo podobał mi się pomysł z przeniesieniem bardziej szczegółowych paneli na niedzielę, chociaż wybór był naprawdę trudny. Zdecydowałam się na panel  „Los i decyzje. Opowieści kobiet”, na którym Dorota Gradias, Jadwiga Król, Henryka Krzywonos-Stycharska i Monika Pacak-Itoya podzieliły się z publicznością swoimi historiami. Był to świetny wybór, a ich opowieści o trudnej życiowej drodze były zarazem wzruszające i budujące, bo pokazały, że to kobiety, które się nie poddają, które chcą zrobić nie tylko coś dla siebie samych, ale też dla innych, zmieniają polską rzeczywistość. Bo jak podkreślały to właśnie na robieniu czegoś dla innych, polega sens ich pracy, a takich kobiet jako one jest w Polsce o wiele więcej i dlatego sądzę, że warto dać im szansę.

Z kongresu wróciłam z silnym przekonaniem – będę glosować na kobiety. Nie tylko dlatego, że udało się wywalczyć parytet, ale dlatego, że kongres pokazuje, że w tym momencie dla nas kobiet bardziej niż partia liczy się płeć, wcale nie taka słaba, kiedy staje się solidarna.

Aleksandra Buba
(aleksandra.buba@dlalejdis.pl)

Fot. Nikodem Szymański



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat