Uwielbiam „Króla Lwa” i mimo że jestem trochę sceptyczna do nagrywania nowych wersji, tego przegapić nie mogłam. Jeszcze na długo przed premierą można było z całą pewnością stwierdzić, że wraz i po filmie pojawi się masa gadżetów i oczywiście sam film na DVD. Czy warto?
Disney oraz reżyser-wizjoner Jon Favreau zaprosili nas po raz kolejny, tym razem już nie w kinie a na DVD, na adaptację wielokrotnie nagradzanego światowego fenomenu pt. „Król Lew”. Dystrybucją w Polsce zajęła się Galapagos Sp.
DVD filmu „Król Lew” z 2019 roku produkcji Walt Disney Studios Home Entertainment w Polsce pojawiło się stosunkowo niedawno. Dystrybutorem jest spółka Galapagos, a w estetycznym wydaniu znajdziemy mały bonus: krótki materiał o ruchu na rzecz ochrony lwów. Mała rzecz, a cieszy, zwracając uwagę na problem, który dotyka obecnie wiele gatunków wspaniałych zwierząt.
Sam „Król Lew” jest z możliwością wyboru języka, w tym polskiego dubbingu, napisów.
Twórcy najnowszej odsłony historii Simby, małego lwa, który po licznych perypetiach został królem, zwyciężając ze złym uzurpatorem, nie ingerowali w fabułę. Została ona odtworzona właściwie jeden do jednego. I słusznie. Nie potrzebuje ona żadnych unowocześnień czy poprawek.
Dźwięk zmieniono o tyle, że oczywiście podkładaniem głosów zajął się ktoś inny, jak zachwala się powszechnie, „gwiazdorska obsada”. Tutaj odczułam lekki dyskomfort, bowiem ani w anglojęzycznej wersji, ani w polskiej nie było „tego czegoś”, co w pierwowzorze. To najprawdopodobniej kwestia przyzwyczajenia i przywiązania się, jednak wydaje mi się, że nowsze dialogi i piosenki nie miały już klimatu poprzednich. Polska wersja została zrealizowana poprawnie, na światowym poziomie, a aktorów w zasadzie dobrano adekwatnie, jednak tnie było już to samo.
Tym, co zmieniono zupełnie, jest obraz. Wszystko niemal do złudzenia przypomina świat realny, jednak akurat na lwach najlepiej widać, że to wciąż obraz wykreowany przez człowieka siedzącego za monitorem komputera, nie zaś nagrany w rzeczywistości. Mnie ogół najzwyczajniej w świecie chwilami… przeszkadzał. Doceniam pracę grafików, ponieważ to istne arcydzieło pod tym względem, lecz moje czujne oko wyłapywało nienaturalność lwiątek, ruchu sierści itp. Gdybym trafiła na takie w grze komputerowej, byłabym zachwycona, jednak w filmie to „zgrzytało”. Być może przez to, że od dziecka oglądałam całe mnóstwo filmów przyrodniczych i z obrazem sawanny jestem świetnie zaznajomiona. Można być więc pod wrażeniem tego, jak produkcję dopracowano, jednak pozostaje pytanie: Dla kogo jest taka animacja? Młodzież i dorośli prawdopodobnie docenią, ale co z najmłodszymi? Myślę, że im także się spodoba, aczkolwiek mogą mieć duży problem z odróżnieniem, czy to prawda, czy bajka.
„Król Lew” z 2019 roku to wciąż dobry tytuł wart obejrzenia, który nie nudzi i który niosąc ponadczasowe ideały powinien w pewnym stopniu trafić do większości grup wiekowych. Osobiście odczuwam jednak pewien niedosyt, gdy myślę o klasycznej wersji. Mimo wszystko jednak uważam, że warto jest posiadać film na DVD, ponieważ to nie tylko „nowy Król Lew”, ale także ciekawe zjawisko w filmie. Zaczęliśmy bowiem odświeżać animacje sprzed lat, a akurat „Król Lew” jest odświeżeniem na naprawdę wysokim poziomie.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
Komentarze